Publicystyka

Dlaczego amerykańskie drony są tak skuteczne? Chodzi o trzy ważne cechy

opublikowano:
Dron LUCAS to więcej niż kopia irańskiego Shaheda
(fot. CENTCOM)
Podczas ataku na Iran Amerykanie po raz pierwszy użyli bojowo swoich nowych dronów LUCAS. To konstrukcja inspirowana irańskimi Shahedami 136 – ale znacząco się od nich różni.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • USA po raz pierwszy bojowo użyły dronów LUCAS podczas ataku na Iran – to amerykańska odpowiedź na irańskie Shahedy 136.

  • Shahed 136 (zasięg ok. 1500 km, 50-kg głowica) stał się symbolem taniej wojny dronowej – Rosja wykorzystuje go masowo w Ukrainie w atakach saturacyjnych.

  • LUCAS wizualnie przypomina Shaheda, ale nie jest jego kopią – konstrukcja bazuje na podobnej aerodynamice, lecz oferuje znacznie większe możliwości operacyjne.

  • Oprócz nawigacji GPS i inercyjnej, wybrane wersje LUCAS mają kamery i łącze satelitarne, co pozwala zmieniać cel w locie, atakować obiekty ruchome i krążyć nad polem walki.

  • Drony mogą działać w roju (nawet do 100 maszyn), komunikować się między sobą i współpracować z innymi systemami, np. myśliwcami F-35.

  • Modułowa konstrukcja sugeruje istnienie kilku wariantów – możliwe wersje rozpoznawcze i antyradarowe do zwalczania obrony przeciwlotniczej.

  • Cena jednego LUCAS-a ma wynosić ok. 35 tys. dolarów – to kwota porównywalna z Shahedem i wielokrotnie niższa niż koszt pocisków Javelin czy Tomahawk.

  • USA planują produkcję nawet 10 tys. dronów rocznie, co może oznaczać szybkie wdrożenie ich do sił zbrojnych oraz eksport do sojuszników, w tym Ukrainy.

W 2021 roku Iran pokazał pierwszy prototyp swojego nowego drona, nazwanego Shahed 136. To relatywnie niewielki dron-kamikadze z 50-kilogramową głowicą bojową. Szacuje się, że jego zasięg to ok. 1500 km.

Shahedy były skuteczne 

Rosjanie nabyli sporą ilość tych dronów od Iranu, produkują także własną wersję, nazwaną Geran-2. Ich użycie na Ukrainie pokazało niebezpieczną lukę w systemach obrony przeciwlotniczej. Shahedy to dość prymitywna broń i jedna taka maszyna nie stanowi zbyt wielkiego wyzwania dla nowoczesnych systemów przeciwlotniczych, a nawet dla systemów lufowych z czasów zimnej wojny. Są jednak tanie i produkowane masowo, a Rosjanie zwykle wysyłają je w ogromnych falach. Nawet jeśli ukraińska obrona przeciwlotnicza da radę zestrzelić 90% z nich, to oznacza to, że pozostałe 10% sięga celu. Ten sam problem mają teraz państwa Zatoki Perskiej atakowane przez Iran.

Upowszechnienie się Shahedów sprawiło, że zachodnie koncerny zbrojeniowe intensywnie pracują nad środkami do ich zwalczania. Sprawiło jednak także, że Amerykanie na moment zerwali ze swoją filozofią zakupu uzbrojenia, która preferuje skuteczną, ale drogą i skomplikowaną broń, i postanowili zbudować swój własny odpowiednik Shaheda. To zadanie powierzono relatywnie nowej firmie SpektreWorks. Ta firma wcześniej stworzyła FLM-136 – inspirowany Shahedem cel latający do ćwiczeń.

Taki sam kształt, inne możliwości 

Wiele mediów informuje, że LUCAS, jak nazwano amerykańskiego drona, to zwykła kopia Shaheda. To jednak duże uproszczenie. SpektreWorks faktycznie przebadała wcześniej Shahedy, które Amerykanie pozyskali z Bliskiego Wschodu i Ukrainy, ale ich maszyna znacznie się różni od swojego irańskiego odpowiednika. Tych różnic nie widać jednak na pierwszy rzut oka, bowiem obie maszyny faktycznie wyglądają niemal identycznie. Ma to związek głównie z aerodynamiką. Irańczycy też nie wymyślili tego kształtu – Shahed wygląda niemal identycznie, jak niemiecki dron antyradarowy Dornier DAR z lat 80tych. Jest także bardzo podobny do izraelskiego drona IAI Harpy. On de facto może być przodkiem Shaheda – Iran nie kryje się za bardzo z tym, że lubi kopiować cudzą technikę wojskową, a Izrael, mimo sprzeciwu USA, sprzedał te drony Chinom, które są jego sojusznikiem.

Znaczące różnice są widoczne za to w ich możliwościach. Shahed do trafienia w cel używa komercyjnego systemu nawigacji satelitarnej GPS/GLONASS. W praktyce operator przekazuje mu koordynaty celu, w który ma uderzyć. Ma też system nawigacji inercyjnej, który pomaga mu w razie zakłócenia sygnału z satelity. W takim wypadku dron bierze swoją ostatnią znaną pozycję i dane z czujników, jak kurs, prędkość itp., by kontynuować lot do celu. Drony LUCAS również to potrafią. Na ich zdjęciach widać jednak, że niektóre z nich mają kamery i anteny internetu satelitarnego. Oznacza to, że w wypadku tego wariantu operator może w każdej chwili zmienić wybrany cel, gdy np. zauważy coś, czego zniszczenie będzie cenniejsze. Oznacza to również, że LUCAS może zaatakować ruchomy cel albo krążyć nad polem bitwy czekając, aż pojawi się coś, w co warto uderzyć. Na Ukrainie użyto Shahedów, które umożliwiały bezpośrednią kontrolę, ale to były modyfikacje polowe, oparte o dostępny komercyjnie sprzęt komunikacyjny, więc ich możliwości najprawdopodobniej były mniejsze niż możliwości maszyny, w których tę możliwość stworzono już na etapie projektu.

Portal Warzone informuje, że te drony mogą również komunikować się między sobą i działać w ramach roju, liczącego do 100 maszyn. Dzięki temu w jednej fali ataku można użyć małej ilości droższych dronów z łączem internetowym i reszty tańszych, które go nie mają, z takim samym efektem, jakby miały go wszystkie. Te maszyny mogą też komunikować się z innymi systemami uzbrojenia. To oznacza, że mogą np. zaatakować cel, który został wykryty przez krążący nad polem walki myśliwiec F-35.

Jak za darmo 

Producent tych dronów podkreślał wielokrotnie, że mają one konstrukcję modułową. Pentagon nie ujawnił na razie zbyt wielu informacji o nich, ale to najprawdopodobniej oznacza, że istnieje więcej ich wersji, niż te dwie, które dotychczas pokazano. Warzone spekuluje, że podobnie jak w wypadku ich pierwowzorów, istnieje wersja wyposażona w głowicę antyradarową. Mogłaby krążyć nad polem walki i zaatakować wrogą obronę przeciwlotniczą, gdy ta tylko włączy swoje radary. Jest też wielce prawdopodobne, że istnieje także wersja rozpoznawcza.

Najbardziej zaskakującą cechą tych dronów jest jednak ich cena. Amerykańscy wojskowi twierdzą, że jedna sztuka kosztuje ok. 35 tysięcy dolarów. Cena Shahedów nie jest do końca znana, ale według większości szacunków koszt jednego LUCAS-a jest porównywalny, albo nawet mniejszy, mimo dużo większych możliwości. Być może ma to związek z tym, że Shahedy wykorzystują dużą ilość zachodnich części, a z powodu sankcji Iran i Rosja muszą pozyskiwać je na czarnym rynku. Ta cena jest również szokująco niska, jeśli porówna się ją z ceną innego amerykańskiego uzbrojenia. Na przykład jeden pocisk do wyrzutni przeciwpancernej Javelin to ok. 240 tys. dolarów, a pocisk manewrujący Tomahawk kosztuje aż 2,5 mln dolarów.

Na razie nie wiadomo, jak poradziły sobie LUCAS-y, których użyto do ataku na Iran. Pentagon nie zdradził praktycznie żadnych szczegółów ani tego, w jakie cele miały uderzyć. Jeśli jednak ten atak poszedł dobrze, to jest bardzo możliwe, że wkrótce te drony będą produkowane masowo. SpektreWorks to malutki startup zatrudniający garstkę pracowników, ale LUCAS-y od początku projektowano tak, by ich masowa produkcja przez inne firmy była jak najprostsza. Kontrakty na nią dostały już co najmniej trzy koncerny zbrojeniowe. Według obecnych planów Amerykanie planują budować ich po 10 tysięcy rocznie.

To oznacza, że nie tylko wprowadzą je do użytku w swoich siłach zbrojnych, ale także będą mogli je dostarczać sojusznikom, jak Ukraina.

źr. wPolsce24 za Warzone, Militarnyi

Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".
Publicystyka

To jest hit! Ursula von der Leyen w piżamie paraduje po Komisji Europejskiej

opublikowano:
Ursula von der Leyen  w uściskach z Macronem
Ursula von der Leyen (fot. shutterstock - zdjęcie nie przedstawia Ursuli w piżamie, tylko w żakiecie i jest wyłącznie ilustracyjne)
Jak donosi Ryszard Czarnecki, szefowa Komisji Europejskiej, Ursula Gertrud von der Leyen, zachowuje się w brukselskich gmachach jak we własnym pałacu.