Publicystyka

Afera Zondacrypto to afera rządu Tuska. Pięć dowodów

opublikowano:
tusk zonda
Niedługo przed wybuchem afery Donald Tusk pozował z koszulką z logo Zondacrypto (Fot. PAP/EPA/GEORGE CHRISTOFOROU, X)
Dziesiątki tysięcy Polaków straciło oszczędności a z największej działającej w Polsce giełdy kryptowalut zniknęło ponad 350 milionów złotych. Rząd Donalda Tuska nie tylko nie zapobiegł katastrofie – on przez ponad dwa i pół roku ignorował wyraźne sygnały alarmowe. Służby wiedziały o mrocznych powiązaniach z rosyjską mafią, KNF ostrzegała od lat, a premier jeszcze w lutym 2026 roku pozował dumnie w koszulce z logo Zondacrypto.

To nie jest zwykły kryzys jednej firmy. Zdaniem wielu to jedna z największych porażek państwa i dowód na kompletną nieodpowiedzialność ekipy Tuska. Jak przekonywał na przykład senator PiS Grzegorz Bierecki, polskie służby oraz nadzór finansowy nie dopełniły swoich obowiązków, co pozwoliło firmie funkcjonować na rynku znacznie dłużej, niż powinno to mieć miejsce. Kluczowym dowodem na to ma być ocena audytora, która od dwóch lat znajdowała się na stronie internetowej Zondacrypto. Audytor odmówił wydania opinii, ponieważ nie był w stanie stwierdzić, czy firma posiada deklarowane zabezpieczenie finansowe. Ponadto dokument został sporządzony w języku estońskim (gdzie firma jest zarejestrowana), a polskie organy – zdaniem senatora – nie zadały sobie trudu, by go przetłumaczyć i przeanalizować. Bierecki szacuje, że nawet 30 000 osób mogło stracić swoje oszczędności, a szanse na ich odzyskanie są nikłe, gdyż ok. 97 proc. finansów jest na pewno straconych.

Dlaczego afera Zondacrypto obciąża rząd Tuska? Oto pięć dowodów

Dowód 1: Rząd Tuska miał wiedzę i nie zareagował

Premier Donald Tusk sam przyznał w Sejmie, że ABW dysponowała informacjami o „rosyjskich pieniądzach powiązanych z mafią i służbami”. Powiązania kryminalne Zondacrypto były znane od lat. Mimo to przez ponad dwa lata rząd nie ostrzegł publicznie klientów, nie ograniczył agresywnej reklamy ani sponsoringu (Zondę reklamowali m.in. Borys Szyc i kluby sportowe). W lutym 2026 r., zaledwie dwa miesiące przed wybuchem afery, Donald Tusk pozował do zdjęć w koszulce Lechii Gdańsk z widocznym logo Zondacrypto. To nie był przypadek. To symbol braku jakiejkolwiek czujności.

Dowód 2: Brak nadzoru

Rząd Tuska r. wiedział, że Zondacrypto działa na estońskiej licencji VASP i korzysta z unijnego „paszportu”. Estoński regulator (FIU) jasno oświadczył, że nie nadzoruje płynności ani wypłacalności giełd krypto – zajmuje się tylko przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Nadzór nad aktywami klientów spoczywał więc de facto na polskim państwie. UOKiK wszczął postępowanie dopiero w styczniu 2025 r. KNF ostrzegała przed Zondą (wówczas giełda nazywała się BitBay) już w 2018 r., lecz pod rządami Tuska nie podjęto żadnych skutecznych działań interwencyjnych. Estoński regulator sygnalizował problemy z audytami od miesięcy. Polski rząd  nie zareagował.

Dowód 3: Rząd próbował zrzucić winę na weto prezydenta, choć ustawa i tak nie miałaby wpływu na Zondacrypto

Rząd przygotował i przegłosował ustawę przekładającą do polskiego prawa unijne regulacje MiCA. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ją dwukrotnie, wskazując na nadregulację i ryzyko biurokracji. Tusk zamienił to w atak polityczny, twierdząc, że weto chroni interesy Zondy. To wygodna narracja, ale mijająca się z faktami. Zondacrypto działała jako estońska spółka (BB Trade Estonia OÜ) na starej licencji VASP – nie na licencji CASP wymaganej przez MiCA. Nawet gdyby ustawa weszła w życie, nie dawała KNF realnego narzędzia nadzoru nad podmiotem zagranicznym z unijnym paszportem. Nadzór nad płynnością i rezerwami i tak pozostawał w Estonii. Eksperci potwierdzają: Zondacrypto nie złożyła wniosku o polską licencję CASP, a szanse na jej uzyskanie były bliskie zeru. Rząd doskonale o tym wiedział, ale wolał polityczną tarczę niż choćby tymczasowe środki ochronne (zakaz agresywnego marketingu czy publiczne ostrzeżenia).

Dowód 4: Szokujący chaos i bezczynność prokuratury pod rządami Tuska

Gdy afera wybuchła, aparat ścigania pod kontrolą ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka pokazał poziom chaosu godny najgorszych standardów. Prokurator Sławomir Sola z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach został wyznaczony do prowadzenia „wątku ekonomicznego”. Zrezygnował po pierwszym dniu – z powodu konfliktu interesów. Wcześniej współpracował z Zondacrypto i jej pracownikami przy zabezpieczaniu środków z przestępstw. Efekt? Paraliż. Poprzedni prokurator został odwołany w ramach czystek kadrowych. Nowego ściągnięto awaryjnie z wakacji. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości czekało, ale bez polecenia prokuratury nie mogło działać. Minęły dni, a przeszukań w biurach Zondy w Katowicach i Krakowie nie było. Pracownicy masowo resetowali laptopy i telefony do ustawień fabrycznych, kasując dowody. Jak ujawniła była menedżerka: „Wszyscy je wyresetowali… a dziś dostaliśmy informację, że będą one zbierane przez prokuratora. Tylko nie ma tam już żadnych danych”.

Dowód 5: Odwracanie uwagi zamiast ochrony obywateli

Zamiast natychmiastowej pomocy poszkodowanym (komisja śledcza, fundusz gwarancyjny, blokada aktywów), premier Tusk skupił się na ujawnianiu darowizn prezesa Zondy Przemysława Krala na fundacje związane z prawicą i na oskarżaniu opozycji o „lobbing rosyjskiej mafii”. To klasyczna zasłona dymna. Tymczasem tysiące Polaków, w olimpijczycy, straciło pieniądze. Odpowiedzialność za brak prewencji, ostrzeżeń i nadzoru spoczywa wyłącznie na tych, którzy rządzili przez te dwa i pół roku: Donaldzie Tusku, ministrze cyfryzacji Krzysztofie Gawkowskim i całym aparacie państwa pod ich kontrolą.

Afera Zondacrypto nie wybuchła w próżni. Wybuchła po ponad dwóch latach rządów koalicji, która miała czas, wiedzę służb, narzędzia prawne i aparat ścigania, by zapobiec katastrofie lub przynajmniej zminimalizować jej skutki. Zamiast tego dostaliśmy polityczną wojnę, chaos w prokuraturze i tysiące poszkodowanych.

To nie jest afera „rynku krypto”. To afera rządu Tuska: wynik zaniedbania, braku reakcji, politycznego PR-u i całkowitej nieodpowiedzialności.

źr. wPolsce24

 

Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".
Publicystyka

To jest hit! Ursula von der Leyen w piżamie paraduje po Komisji Europejskiej

opublikowano:
Ursula von der Leyen  w uściskach z Macronem
Ursula von der Leyen (fot. shutterstock - zdjęcie nie przedstawia Ursuli w piżamie, tylko w żakiecie i jest wyłącznie ilustracyjne)
Jak donosi Ryszard Czarnecki, szefowa Komisji Europejskiej, Ursula Gertrud von der Leyen, zachowuje się w brukselskich gmachach jak we własnym pałacu.