Zondacrypto nowym Amber Gold Donalda Tuska. Senator Bierecki w „Rozmowie Wikły”
Według senatora Biereckiego, polskie służby oraz nadzór finansowy nie dopełniły swoich obowiązków, co pozwoliło firmie funkcjonować na rynku znacznie dłużej, niż powinno to mieć miejsce. Kluczowym dowodem na to ma być ocena audytora, która od dwóch lat znajdowała się na stronie internetowej Zondacrypto.
Jak podkreślił gość Marcina Wikły, audytor odmówił wydania opinii, ponieważ nie był w stanie stwierdzić, czy firma posiada deklarowane zabezpieczenie finansowe. Ponadto dokument został sporządzony w języku estońskim (gdzie firma jest zarejestrowana), a polskie organy – zdaniem senatora – nie zadały sobie trudu, by go przetłumaczyć i przeanalizować. Bierecki szacuje, że nawet 30 000 osób mogło stracić swoje oszczędności, a szanse na ich odzyskanie są nikłe, gdyż ok. 97 proc. finansów jest na pewno straconych.
Marketingowa "zasłona dymna"
Senator zwrócił uwagę na szeroko zakrojoną akcję marketingową giełdy, która miała budować jej wiarygodność poprzez wspieranie inicjatyw społecznych i sportowych. Zondacrypto sponsorowała m.in. szereg klubów sportowych oraz Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Bierecki porównał to do działań Amber Gold, które finansowało np. gdańskie zoo, nazywając to typowym działaniem mającym na celu uśpienie czujności.
Zarzuty wobec rządu
W ocenie senatora PiS służby spóźniły się z działaniem, dając firmie czas na niszczenie dokumentów.
- Niszczarki w Zondacrypto pracują pełną parą – powiedział.
Polityk brał udział w pracach nad ustawą implementującą unijną dyrektywę dotyczącą kryptowalut i twierdzi, że obecne propozycje rządu nie zawierają „bezpieczników", które mogłyby uchronić obywateli przed podobnymi oszustwami w przyszłości. Bierecki uważa, że premier Donald Tusk próbuje wykorzystać tę sprawę jako "pałkę na opozycję", łącząc ją z politykami PiS, zamiast skupić się na wyjaśnieniu roli służb.
źr. wPolsce24











