Rewolucja na polskich uczelniach? Ministerstwo chce ściągnąć do Polski tysiące obcokrajowców

To może być prawdziwe trzęsienie ziemi dla polskich uniwersytetów. Przygotowany przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA) - instytucję hojnie wspieraną z funduszy europejskich - projekt nowej strategii zakłada, że udział zagranicznych studentów na naszych uczelniach ma wzrosnąć z obecnych 8 do aż 25 procent w ciągu najbliższej dekady. To oznacza, że już niedługo co czwarta osoba na wykładach może być obcokrajowcem.
Ministerstwo zapowiada „szybką ścieżkę wizową”, studia projektowane specjalnie dla cudzoziemców oraz masowe wprowadzanie wykładów w języku angielskim. Jednak pod płaszczykiem modernizacji i akademickiego postępu kryją się zagrożenia, na które coraz głośniej zwracają uwagę prawicowi komentatorzy.
Uniwersytety zamiast straży granicznej?
Główną osią krytyki ze strony środowisk konserwatywnych jest realne ryzyko wykorzystania statusu studenta jako „tylnej furtki” dla niekontrolowanej imigracji zarobkowej. Publicyści przypominają, że Polska dopiero co zmagała się z aferami wokół procederu, w którym obywatele państw Azji czy Afryki Subsaharyjskiej rekrutowali się na polskie uczelnie tylko po to, by uzyskać wizę wjazdową do strefy Schengen, po czym nigdy nie pojawiali się na zajęciach.
Paweł Usiądek, jeden z liderów Konfederacji pisze wprost:- Czy polskie konsulaty i uczelnie są w stanie realnie zweryfikować intencje tysięcy kandydatów z całego świata? Szerokie otwarcie drzwi i zapowiadane 'ułatwienia wizowe' mogą stać się parawanem dla legalizacji pobytu osób, które z nauką nie mają nic wspólnego – ostrzegają komentatorzy w mediach społecznościowych.
- Zatrzymajmy się przy tym co to naprawdę oznacza. Na polskich uczelniach studiuje dziś 1,27 miliona osób. Cel 15 procent to niemal 190 tysięcy zagranicznych studentów — o 90 tysięcy więcej niż dziś. Połowa tego przyrostu będzie musiała skądś przyjść. Skąd? Z tych samych krajów, z których przychodzą teraz: Ukraina, Białoruś, Zimbabwe, Kenia, Nigeria, Indie.
Jaki jest cel?
W tym kontekście pojawiają się oczywiście nie tylko pytania o kontekst społeczny, ale także o misję i suwerenność polskiej edukacji. Publiczne uczelnie wyższe są finansowane z podatków polskich obywateli i – w myśl tradycyjnego pojmowania roli uniwersytetu – ich celem powinno być kształcenie krajowych elit, rozwój polskiej myśli naukowej oraz pielęgnowanie narodowej kultury i języka.
Tymczasem ministerialny plan zakłada, że do 2035 roku przynajmniej 25 procent wszystkich kierunków ma być wykładanych w językach obcych. Zdaniem krytyków to prosta droga do marginalizacji języka polskiego w nauce i uleganie dyktatowi globalizmu, na czym ucierpią przede wszystkim polscy studenci, zmuszeni do rywalizacji o miejsca i uwagę profesorów na własnych uczelniach.
Kto zapłaci za tę rewolucję?
Wątpliwości budzi również infrastruktura. Polskie uczelnie od lat borykają się z drastycznym brakiem miejsc w domach studenckich, a koszty wynajmu mieszkań w dużych miastach dobijają kieszenie młodych Polaków. Masowy napływ studentów z zagranicy drastycznie pogłębi ten kryzys.K
Już nie tylko środowiska konserwatywne zwracają uwagę na asymetrię przywilejów; programy socjalne, stypendia i pierwszeństwo w dostępie do taniego zakwaterowania mogą w praktyce trafiać do obcokrajowców, podczas gdy polska młodzież z mniejszych miejscowości zostanie odcięta od możliwości studiowania w metropoliach ze względów finansowych.
Jednocześnie trzeba przypomnieć, iż dla rządu i urzędników umiędzynarodowienie to klucz do wyższych pozycji w tzw. Liście Szanghajskiej. Nie bez znaczenia jest też realizacja multikulturowej agendy narzucanej przez instytucje unijne. Dziś wiemy już, jak wielkie są jej społeczne koszty. Tym bardziej warto wsłuchać się w głosy tych, którzy przypominają, iż mamy do czynienia z ryzykownym eksperymentem społecznym, który może bezpowrotnie zmienić charakter narodowej edukacji, konstruowanej pod dyktat wielokulturowości. Rozmowy międzyresortowe nad strategią dopiero ruszyły, ale już teraz widać, że spór wokół przyszłości polskich uczelni będzie jedną z najgorętszych debat nadchodzących miesięcy.
źr. wPolsce24 za X











