Ukraińska wicedyrektor w lubelskim ratuszu chwali się studentami z Afryki. „Przyjeżdżają do nas z całymi rodzinami”

Lublin jest jednym z najważniejszych ośrodków akademickich w Polsce. W tym mieście znajduje się aż 9 uczelni wyższych, w tym pięć publicznych. Na ponad 200 kierunkach studiuje blisko 60 tys. studentów.
Lublin jest również niezwykle popularny wśród studentów zza granicy. Jak informował Kurier Lubelski, w roku akademickim 2023/2024 na lubelskich uczelniach kształciło się niemal 9 tys. zagranicznych studentów, blisko 16% wszystkich. To ogólnopolski rekord. Najwięcej z nich, blisko połowa, to Ukraińcy, a na podium znalazły się także Białoruś (ok. 20%) i Tajwan (ok. 7%).
Czy jednak wszyscy przyjeżdżają do Lublina tylko po to, by zdobyć wykształcenie – czy też wykorzystują tamtejsze uczelnie jako ułatwienie w imigracji, jak dzieje się w wielu państwach zachodu? Internauci znaleźli zaskakujący fragment wywiadu udzielonego przez lubelską urzędnik Wiktorię Herun, która rzuca na to trochę światła.
Pochodząca z Ukrainy Herun jest zastępcą dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin. W grudniu zeszłego roku była gościem podcastu „Studenci zagraniczni w Polsce i Lublinie”, opublikowanego na oficjalnym koncie Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. W jego trakcie zauważyła, że niegdyś zagraniczni studenci przyjeżdżali do Lublina sami. Teraz studenci z takich krajów jak Afryka <sic!>, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną, przyjeżdżają z mężem, z żoną, z dziećmi – ujawniła.
źr. wPolsce24











