Wojciech Biedroń na celowniku służb. „To klasyczna próba zastraszenia”
Po głośnej interwencji policji w okolicach naszej stacji kolejne emocje wywołało wezwanie naszego redakcyjnego kolegę Wojciecha Biedronia na policję. Dziennikarz musiał się stawić na komendzie policji przy ul. Żytniej. Śledczy zażądali, by ujawnił, skąd pozyskał wiedzę na temat tuszowanie tortur, jakim był poddany ksiądz Michał Olszewski, zatrzymany w sprawie rzekomych nieprawidłowości w rozdysponowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Sprawę ostro komentował dyrektor programowy stacji Mariusz Pilis. Jego zdaniem działania służb mają wywołać tzw. efekt mrożący.
– To klasyczny przykład sytuacji, w której chce się dziennikarzy przestraszyć i doprowadzić do tego, żeby nie poruszali trudnych tematów – mówił.
Tymczasem tajemnica dziennikarska jest chroniona przez prawo.
– Nie ma możliwości, żeby dziennikarz zdradzał swoje źródła informacji. To jest zapisane w prawie prasowym – podkreślał Pilis.
Według niego zwolnienie dziennikarza z obowiązku zachowania tajemnicy może nastąpić jedynie w wyjątkowych sytuacjach związanych m. in. z bezpieczeństwem państwa czy zagrożeniem terrorystycznym.
Działania organów ścigania mają zniechęcać media do publikowania niewygodnych materiałów.
– Chodzi o stworzenie atmosfery, w której dziennikarze zaczną się bać konsekwencji prawnych i odstąpią od opisywania trudnych spraw – oceniał Pilis.
Redakcja telewizji wPolsce24 nie zamierza rezygnować z podejmowania tematów dotyczących polityki i działań służb – zapewnił dyrektor programowy.
Cała rozmowa w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24











