Polska

Nieważne, że stare, byle było z Niemiec? Po zużytych tramwajach przyszedł czas na...

opublikowano:
Słoń afrykański żyje średnio w niewoli około 40 lat. Te, które przyjechały z Niemiec mają po 35 i 41 lat. Był sens narażać je na stres przeprowadzki w tym wieku?
Słoń afrykański żyje średnio w niewoli około 40 lat. Te, które przyjechały z Niemiec mają po 35 i 41 lat. Był sens narażać je na stres przeprowadzki w tym wieku? (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Poznań najwyraźniej bardzo ceni sobie niemieckie „nabytki”. Najpierw do miasta zaczęły przyjeżdżać używane tramwaje z Bonn, które zamiast wozić pasażerów, przez długi czas częściej trafiały do warsztatu. Teraz z Niemiec przyjechały trzy… wiekowe słonice. I choć w tym przypadku nie chodzi oczywiście o zakup używanego taboru, jedno pytanie nasuwa się samo: skoro przeprowadzka jest dla tych zwierząt tak dużym stresem, to po co było je na niego narażać?

Do poznańskiego Nowego Zoo trafiły właśnie trzy słonice afrykańskie z ogrodu zoologicznego w Duisburgu. Saiwy i Etosha mają po 35 lat, a Daisy aż 41. Zoo określa je jako zwierzęta w zaawansowanym wieku. Wszystkie trzy od dłuższego czasu funkcjonują razem jako grupa. Poznański ogród przekonuje, że najważniejsze było właśnie to, aby ich nie rozdzielać. I tutaj zaczyna się cała historia.

Trzy seniorki przyjechały z Niemiec

Zoo w Poznaniu zdecydowało się przyjąć Saiwy, Etoshę i Daisy, ponieważ ich rozdzielenie miałoby oznaczać dla nich dodatkowy stres. Zdaniem poznańskiego ogrodu znalezienie miejsca, w którym słonice będą mogły pozostać razem i spędzić dalszą część życia w spokojnych warunkach, było najważniejsze.

„Ich rozdzielenie oznaczałoby dla nich dodatkowy stres, dlatego kluczowe było znalezienie miejsca, w którym będą mogły pozostać razem i spędzić dalszy etap życia w spokojnych, stabilnych warunkach” - tłumaczy zoo.

Do Poznania przyjechali również ich niemieccy opiekunowie. Ich obecność ma pomóc zwierzętom w adaptacji i ograniczyć stres związany ze zmianą miejsca. I właśnie w tym miejscu pojawia się pewien paradoks. Poznańskie zoo argumentuje, że słonie nie powinny być narażane na stres związany z rozdzieleniem, ale jednocześnie samo poddaje je stresującej przeprowadzce przez pół Europy.

Oczywiście można odpowiedzieć, że alternatywą byłoby rozdzielenie stada. Tyle że wtedy pozostaje pytanie, czy nie należało wcześniej znaleźć rozwiązania, które pozwoliłoby zwierzętom pozostać razem bez takiej przeprowadzki.

Poznań ma już dwa słonie w podobnym wieku

Po śmierci Kingi jesienią ubiegłego roku w poznańskiej słoniarni pozostały dwa zwierzęta - Ninio i Kizi. Według informacji zoo Kizi ma 40 lat, a Ninio 27. Teraz dołączą do nich trzy słonice z Duisburga. W efekcie na wybiegu będzie mieszkało pięć zwierząt.

Poznański ogród przekonuje, że większa grupa jest korzystna dla dobrostanu słoni. W swoim stanowisku zoo powołuje się na rekomendacje hodowlane dotyczące słoni sawannowych i wskazuje, że grupy liczące mniej niż cztery samice mogą być dysfunkcyjne. Decyzja o relokacji miała zostać przeanalizowana na poziomie europejskim, a plan przyjęcia słonic pozytywnie zaopiniowała Rada Naukowa działająca przy Zoo Poznań.

Zoo podkreśla również, że poznańska słoniarnia została po przebudowie przygotowana do przyjęcia pięciu słoni, a docelowo może pomieścić nawet dziesięć osobników.

„Odpowiedzialność za zwierzęta”

Kierownictwo poznańskiego zoo zdecydowanie broni decyzji o sprowadzeniu słonic. Argument jest prosty: nowoczesny ogród zoologiczny nie powinien interesować się wyłącznie młodymi zwierzętami, które mogą mieć znaczenie z punktu widzenia hodowlanego.

„Przyjęcie Saiwy, Etoshy i Daisy to nie tylko powiększenie stada, ale przede wszystkim decyzja wynikająca z odpowiedzialności za zwierzęta, które potrzebują spokojnego miejsca, troskliwej opieki i możliwości pozostania razem” - podaje zoo.

Ogród dodaje, że jego misją jest również opieka nad starszymi zwierzętami, które wymagają szczególnej uwagi i indywidualnego podejścia. To niewątpliwie brzmi rozsądnie. Trudno przecież kwestionować samą zasadę, że stare zwierzęta również powinny mieć zapewnioną odpowiednią opiekę.

Tyle że pozostaje wspomniany problem: jeżeli dobrostan zwierząt jest najważniejszy, dlaczego uznano, że przeprowadzka do Poznania będzie dla nich lepsza od pozostania w dotychczasowym miejscu? Zoo odpowiada na to, że kluczowe było zapewnienie im możliwości dalszego życia razem. I właśnie ten argument jest podstawą całej decyzji.

Słoniarnia zamknięta. Zwierzęta potrzebują spokoju

Od środy 9 września budynek Słoniarni został zamknięty dla zwiedzających. Przez najbliższe kilkanaście dni zwierzęta mają mieć zapewniony spokój i możliwość poznawania nowego otoczenia. Zoo zastrzega, że pełna akceptacja nowego miejsca może potrwać nawet kilka miesięcy. Dopiero wtedy odwiedzający będą mogli zobaczyć wszystkie słonie.

To również pokazuje, jak poważną operacją była cała przeprowadzka. Nie chodziło przecież o zwykły transport zwierząt z jednego ogrodu do drugiego. W przypadku słoni w zaawansowanym wieku zmiana otoczenia wymaga czasu, przygotowania i szczególnej ostrożności.

I dlatego właśnie trudno nie wrócić do podstawowego pytania: czy skoro przeprowadzka wiąże się z tak dużym stresem, nie lepiej było poszukać rozwiązania na miejscu?

Najpierw tramwaje, teraz słonie

Cała historia ma jeszcze jeden, nieco ironiczny kontekst. Poznań od lat korzysta z używanego taboru sprowadzanego z Niemiec. W przypadku najnowszych tramwajów NGT6D z Bonn sprawa nie przebiegała jednak idealnie. MPK Poznań kupiło używane tramwaje, argumentując, że pozwolą one stosunkowo niewielkim kosztem zwiększyć możliwości przewoźnika i zastąpić najstarsze wysokopodłogowe wagony. Pierwszy tramwaj z Bonn dotarł do Poznania na początku 2025 roku.

Wiosną tego roku Radio Poznań informowało, że MPK miało już dziesięć takich wagonów, ale tylko dwa były wówczas przygotowane do wożenia pasażerów. Jeden z nich musiał zjechać do zajezdni po zgłoszeniu zaniku hamowania, a później zdiagnozowano usterkę przetwornicy.

W czerwcu pojawiły się informacje o kolejnych problemach. Według danych przedstawionych po interpelacji dwa tramwaje, które wyjechały na trasy, odnotowały od listopada łącznie 23 usterki. MPK przekonywało jednak, że używane pojazdy wymagają okresu dostosowania do poznańskich warunków, a poziom ich usterkowości nie odbiega od innych typów tramwajów eksploatowanych przez spółkę.

I tak oto Poznań ma dziś kolejny transportowy „import” z Niemiec. Tym razem nie trzeba jednak martwić się o przetwornicę, drzwi czy układ elektryczny. Trzeba za to zapewnić spokój trzem słoniom, z których najstarszy ma 41 lat. Dodajmy, że średnia długość życia słonia afrykańskiego w niewoli wynosi 40 lat, a wspomniana samica Kinga padła w Poznaniu w wieku 38 lat.

źr. wPolsce24 za pozna.pl/zielona.interia.pl

Polska

„Władza zakpiła z Polaków, konstytucję oddano na makulaturę!”. Mocne słowa wiceszefowej KRRiT o zamachu na media

opublikowano:
Jacek Karnowski i Agnieszka Glapiak
Jacek Karnowski i Agnieszka Glapiak (fot. wPolsce24)
– To nie jest legalne. To był zamach na media publiczne, na nasze dobra narodowe – mówi bez ogródek Agnieszka Glapiak, wiceprzewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w rozmowie z redaktorem naczelnym telewizji wPolsce24 podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Przedstawicielka konstytucyjnego organu zapowiada kolejne kroki prawne i bezlitośnie punktuje bezprawne działania koalicji rządzącej oraz cenzorskie zapędy Marszałka Sejmu.
Polska

Jak w „Vabanku”! Weszli do jubilera przez dach i ukradli cenną biżuterię. Ale nie skończyli jak Kwinto

opublikowano:
Jeden z zatrzymanych do sprawy skoku na jubilera
Jeden z zatrzymanych do sprawy skoku na jubilera (Fot. KPP Nowy Dwór Maz.)
Czyżby złodzieje naoglądali się kultowej polskiej komedii „Vabank”? Sposób, w jaki trzej mężczyźni włamali się do salonu jubilerskiego w galerii handlowej w Nowym Dworze Mazowieckim, rzeczywiście przypomina słynne wyczyny kasiarza Kwinto i jego ekipy. Zamiast drzwi czy okna wybrali dach. Wycięli w nim otwór, spuścili się po linie i po drabinie dostali się prosto do salonu. Ich łupem padła biżuteria warta blisko 400 tys. zł. Teraz cała trójka podejrzanych jest już w areszcie.
Polska

Zaatakowano Antoniego Macierewicza! Dantejskie sceny pod pomnikiem. Mocne słowa prezesa PiS: To jest po prostu dzicz, to jest barbarzyństwo

opublikowano:
Atak na Antoniego Macierewicza przez fanatyków Tuska
Atak na Antoniego Macierewicza przez fanatyków Tuska (fot. x.com)
Mimo zorganizowanych prowokacji, wycia syren i wulgarnych okrzyków ze strony grup zakłócających modlitwę, Jarosław Kaczyński wraz z delegacją Prawa i Sprawiedliwości oddał hołd ofiarom tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Prezes PiS w bezkompromisowym wystąpieniu obnażył bezczynność służb i moralny upadek tych, którzy bezczeszczą pamięć śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Rzecznik Prezydenta demaskuje działania rządu: Tusk jest architektem dezinformacji”

opublikowano:
Rafał Leśkiewicz w rozmowie z Marcinem Wikłą
Rafał Leśkiewicz w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Mocny głos z Pałacu Prezydenckiego. Na antenie telewizji wPolsce24 w „Rozmowie Wikły” dr Rafał Leśkiewicz bez ogródek podsumował metody obecnej władzy pod wodzą Donalda Tuska. W rozmowie z Jakubem Wikłą padły oskarżenia o cyniczne sterowanie przekazem medialnym, instrumentalne traktowanie instytucji państwa oraz próbę politycznego skoku na Trybunał Konstytucyjny.
Polska

NASZ NEWS! Kolejna pokazówka rządu Tuska. Ogłaszają „ekspresowy bat” na kierowców, o którym mówili już... 14 miesięcy temu!

opublikowano:
Dariusz Klimczak i przejazdy
Dariusz Klimczak i przejazdy (fot. PAP/Maciej Kulczyński, shutterstock)
Gdy dochodzi do tragedii, koalicja rządząca natychmiast uruchamia sprawdzony mechanizm: kamery, groźne miny ministrów i rzucane w pośpiechu deklaracje o „błyskawicznym działaniu”. Nie inaczej stało się po dramatycznym wypadku w Sokolnikach Suchych, gdzie ciężarówka zderzyła się z pociągiem PKP Intercity. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak niemal z dnia na dzień ogłosił w mediach krucjatę i zapowiedział „ekspresowe” wprowadzenie sankcji: automatyczną utratę prawa jazdy na trzy miesiące za wjechanie na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle.
Polska

Buta i arogancja władzy! Czarzasty proponuje „standardy rodem z PRL"

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty łamie prawo? Tu jest nad wodą
Włodzimierz Czarzasty łamie prawo? (fot. wPolsce24)
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny pokazał, jak w praktyce wygląda zapowiadana przez „koalicję 13 grudnia” rzekoma praworządność i wolność słowa. Przedstawiciel lewicy notorycznie odmawia odpowiedzi na pytania zadawane przez reporterów Telewizji wPolsce24, poniża dziennikarzy przed kamerami i publicznie deklaruje bojkot konserwatywnych mediów. Redakcja nie zamierza tolerować tych bezprawnych praktyk – sprawa trafiła do prokuratury.