Jak w „Vabanku”! Weszli do jubilera przez dach i ukradli cenną biżuterię. Ale nie skończyli jak Kwinto

Do zuchwałego włamania doszło na początku kwietnia. Trzej mężczyźni dostali się na dach galerii handlowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Następnie wycięli w nim otwór i przy pomocy drabiny zeszli do wnętrza budynku. Nie trafili jednak przypadkiem w okolice salonu jubilerskiego. Dostali się dokładnie do jego wnętrza. Tam zabrali biżuterię o wartości blisko 400 tys. zł.
Po dokonaniu kradzieży nie próbowali wychodzić tradycyjną drogą. Uciekli dokładnie w taki sam sposób, w jaki weszli – przez przygotowany wcześniej otwór w dachu. Trzeba przyznać, że scenariusz brzmi niemal jak gotowy fragment polskiej komedii kryminalnej.
W „Vabanku” Juliusza Machulskiego kasiarz Henryk Kwinto wraz ze wspólnikami również wykorzystuje dach, by dostać się do banku. W Nowym Dworze Mazowieckim złodzieje najwyraźniej postanowili zastosować podobny patent. Z tą różnicą, że ich celem nie był bank, lecz salon jubilerski.
Policjanci odtworzyli drogę ucieczki
Po otrzymaniu zgłoszenia na miejscu pojawili się policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego. Rozpoczęło się żmudne postępowanie, którego jednym z kluczowych elementów było ustalenie, w jaki sposób sprawcy poruszali się po dokonaniu przestępstwa. Nowodworscy kryminalni krok po kroku analizowali sposób działania włamywaczy oraz trasę ich ucieczki. Zebrane informacje pozwoliły najpierw ustalić wizerunki podejrzanych, a następnie ich tożsamość.
Typowanie okazało się trafne. Zgromadzony materiał dowodowy był na tyle mocny, że Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim wydała postanowienia o zatrzymaniu dwóch z trzech ustalonych mężczyzn.
Pierwszy wpadł 23-latek
Jako pierwszy został zatrzymany 23-latek. Kryminalni z Nowego Dworu Mazowieckiego pojawili się w jego miejscu zamieszkania i zatrzymali mężczyznę. Następnie został on doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Tam usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Dodatkowo odpowie za posiadanie narkotyków.
Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował, że 23-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Ale to był dopiero początek zatrzymań.
48-latek już wcześniej miał problemy z prawem
W toku dalszych czynności policjanci ustalili tożsamość kolejnego podejrzanego. Okazał się nim 48-letni mieszkaniec Łodzi. Jak ustalili śledczy, mężczyzna był już wcześniej notowany za kradzieże z włamaniem. Tym razem również miał brać udział w skoku na salon jubilerski w Nowym Dworze Mazowieckim.
48-latek został zatrzymany w miejscu zamieszkania przez nowodworskich kryminalnych. W działaniach wspierali ich policjanci z wydziałów kryminalnych Komendy Stołecznej Policji oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Podejrzany trafił najpierw do policyjnej celi, a następnie został przewieziony do prokuratury. Tam usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego. Na tym jego problemy się nie skończyły. Śledczy ustalili bowiem, że 48-latek miał dopuścić się tego czynu podczas przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności. Także wobec niego sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.
Trzeci ukrywał się najdłużej
Najwięcej czasu na wolności spędził trzeci z podejrzanych. Mężczyzna zaczął się ukrywać, dlatego prokuratura wydała za nim list gończy. Sąd wydał natomiast postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu.
Poszukiwany 51-latek wpadł podczas kontroli drogowej w Wartkowicach w województwie łódzkim.
Policjanci drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Poddębicach zatrzymali do kontroli kierującego Citroenem. Podczas legitymowania osób znajdujących się w samochodzie okazało się, że jeden z pasażerów jest poszukiwanym 51-latkiem.
Mężczyzna został zatrzymany, a następnie trafił do policyjnej celi i dalej do aresztu. Podczas przesłuchania usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego. Także w jego przypadku śledczy ustalili, że do przestępstwa miało dojść podczas przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie. 51-latek najbliższe trzy miesiące spędzi więc za kratami.
Cała trójka w areszcie
Nowodworscy kryminalni ustalili wszystkie osoby podejrzane o udział w zuchwałym włamaniu. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił nie tylko na przedstawienie mężczyznom zarzutów, ale również na zastosowanie wobec całej trójki tymczasowego aresztowania.
Sprawę prowadzą policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Złodzieje rzeczywiście mogli poczuć się jak bohaterowie starego kryminału. Dach, lina, drabina, precyzyjnie wybrany cel i ucieczka tą samą drogą. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między filmowym Kwinto a rzeczywistością. W „Vabanku” był to efektowny scenariusz. W Nowym Dworze Mazowieckim skończyło się trzema zatrzymaniami i tymczasowym aresztem. No i sam Henryk Kwinto skończył inaczej - jako milioner w Szwajcarii, a los jego naśladowców przypomina bardziej losy Gustawa Kramera.
źr. wPolsce24 za nowydwor.policja.gov.pl









