Polska

Jak w „Vabanku”! Weszli do jubilera przez dach i ukradli cenną biżuterię. Ale nie skończyli jak Kwinto

opublikowano:
Jeden z zatrzymanych do sprawy skoku na jubilera
Jeden z zatrzymanych do sprawy skoku na jubilera (Fot. KPP Nowy Dwór Maz.)
Czyżby złodzieje naoglądali się kultowej polskiej komedii „Vabank”? Sposób, w jaki trzej mężczyźni włamali się do salonu jubilerskiego w galerii handlowej w Nowym Dworze Mazowieckim, rzeczywiście przypomina słynne wyczyny kasiarza Kwinto i jego ekipy. Zamiast drzwi czy okna wybrali dach. Wycięli w nim otwór, spuścili się po linie i po drabinie dostali się prosto do salonu. Ich łupem padła biżuteria warta blisko 400 tys. zł. Teraz cała trójka podejrzanych jest już w areszcie.

Do zuchwałego włamania doszło na początku kwietnia. Trzej mężczyźni dostali się na dach galerii handlowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Następnie wycięli w nim otwór i przy pomocy drabiny zeszli do wnętrza budynku. Nie trafili jednak przypadkiem w okolice salonu jubilerskiego. Dostali się dokładnie do jego wnętrza. Tam zabrali biżuterię o wartości blisko 400 tys. zł.

vab3
Taka dziurę w dachu galerii handlowej wycięli włamywacze. Dokładnie nad salonem jubilerskim (Fot. KPP Nowy Dwór Maz.)

Po dokonaniu kradzieży nie próbowali wychodzić tradycyjną drogą. Uciekli dokładnie w taki sam sposób, w jaki weszli – przez przygotowany wcześniej otwór w dachu. Trzeba przyznać, że scenariusz brzmi niemal jak gotowy fragment polskiej komedii kryminalnej.

W „Vabanku” Juliusza Machulskiego kasiarz Henryk Kwinto wraz ze wspólnikami również wykorzystuje dach, by dostać się do banku. W Nowym Dworze Mazowieckim złodzieje najwyraźniej postanowili zastosować podobny patent. Z tą różnicą, że ich celem nie był bank, lecz salon jubilerski.

vab2
Splądrowane wnętrze salonu jubilerskiego (Fot. KPP Nowy Dwór Maz.)

Policjanci odtworzyli drogę ucieczki

Po otrzymaniu zgłoszenia na miejscu pojawili się policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego. Rozpoczęło się żmudne postępowanie, którego jednym z kluczowych elementów było ustalenie, w jaki sposób sprawcy poruszali się po dokonaniu przestępstwa. Nowodworscy kryminalni krok po kroku analizowali sposób działania włamywaczy oraz trasę ich ucieczki. Zebrane informacje pozwoliły najpierw ustalić wizerunki podejrzanych, a następnie ich tożsamość.

Typowanie okazało się trafne. Zgromadzony materiał dowodowy był na tyle mocny, że Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim wydała postanowienia o zatrzymaniu dwóch z trzech ustalonych mężczyzn.

Pierwszy wpadł 23-latek

Jako pierwszy został zatrzymany 23-latek. Kryminalni z Nowego Dworu Mazowieckiego pojawili się w jego miejscu zamieszkania i zatrzymali mężczyznę. Następnie został on doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Tam usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Dodatkowo odpowie za posiadanie narkotyków.

Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował, że 23-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Ale to był dopiero początek zatrzymań.

Vab
Jeden ze złodziei nagrany przez kamerę monitoringu (Fot. KPP Nowy Dwór Maz.)

48-latek już wcześniej miał problemy z prawem

W toku dalszych czynności policjanci ustalili tożsamość kolejnego podejrzanego. Okazał się nim 48-letni mieszkaniec Łodzi. Jak ustalili śledczy, mężczyzna był już wcześniej notowany za kradzieże z włamaniem. Tym razem również miał brać udział w skoku na salon jubilerski w Nowym Dworze Mazowieckim.

48-latek został zatrzymany w miejscu zamieszkania przez nowodworskich kryminalnych. W działaniach wspierali ich policjanci z wydziałów kryminalnych Komendy Stołecznej Policji oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Podejrzany trafił najpierw do policyjnej celi, a następnie został przewieziony do prokuratury. Tam usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego. Na tym jego problemy się nie skończyły. Śledczy ustalili bowiem, że 48-latek miał dopuścić się tego czynu podczas przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności. Także wobec niego sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.

Trzeci ukrywał się najdłużej

Najwięcej czasu na wolności spędził trzeci z podejrzanych. Mężczyzna zaczął się ukrywać, dlatego prokuratura wydała za nim list gończy. Sąd wydał natomiast postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu.

Poszukiwany 51-latek wpadł podczas kontroli drogowej w Wartkowicach w województwie łódzkim.

Policjanci drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Poddębicach zatrzymali do kontroli kierującego Citroenem. Podczas legitymowania osób znajdujących się w samochodzie okazało się, że jeden z pasażerów jest poszukiwanym 51-latkiem.

Mężczyzna został zatrzymany, a następnie trafił do policyjnej celi i dalej do aresztu. Podczas przesłuchania usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego. Także w jego przypadku śledczy ustalili, że do przestępstwa miało dojść podczas przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie. 51-latek najbliższe trzy miesiące spędzi więc za kratami.

Cała trójka w areszcie

Nowodworscy kryminalni ustalili wszystkie osoby podejrzane o udział w zuchwałym włamaniu. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił nie tylko na przedstawienie mężczyznom zarzutów, ale również na zastosowanie wobec całej trójki tymczasowego aresztowania.

Sprawę prowadzą policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Złodzieje rzeczywiście mogli poczuć się jak bohaterowie starego kryminału. Dach, lina, drabina, precyzyjnie wybrany cel i ucieczka tą samą drogą. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między filmowym Kwinto a rzeczywistością. W „Vabanku” był to efektowny scenariusz. W Nowym Dworze Mazowieckim skończyło się trzema zatrzymaniami i tymczasowym aresztem. No i sam Henryk Kwinto skończył inaczej - jako milioner w Szwajcarii, a los jego naśladowców przypomina bardziej losy Gustawa Kramera.

źr. wPolsce24 za nowydwor.policja.gov.pl

Polska

„Niewielu ludziom Polska zawdzięcza tak wiele”. Tak Gawkowski składał hołd Jaruzelskiemu!

opublikowano:
Dziś chce blokować internet, wczoraj pisał laurki dyktatorowi. Kompromitujący list Gawkowskiego do Jaruzelskiego
Dziś chce blokować internet, wczoraj pisał laurki dyktatorowi. Kompromitujący list Gawkowskiego do Jaruzelskiego (fot. wikipedia/PAP Wojtek Jargiło )
„Wyrazy szacunku i oddania”, podziękowania za „gigantyczny wkład w pomyślność Polski” oraz słowa o dokonaniach będących „inspiracją w codziennej działalności” – tak obecny wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski składał hołd Wojciechowi Jaruzelskiemu. Historyk prof. Mirosław Szumiło odnalazł w zbiorach amerykańskiego Archiwum Hoovera kompromitujący list z 2013 roku, pod którym obok Leszka Millera podpisał się ówczesny sekretarz generalny SLD. Pismo wychwalające komunistycznego dyktatora odpowiedzialnego za stan wojenny wywołało falę oburzenia.
Polska

Policzek dla ofiar zrywu z 1956 r. Czarzasty wysłany na Węgry

opublikowano:
Kpina z historii: Działacz partii komunistycznej upamiętnia bunt przeciw komunistycznej dyktaturze
SKANDAL: Były członek PZPR na rocznicy powstania antykomunistycznego! Czarzasty wysłany na Węgry (fot. wPolsce24)
23 października 1956 roku naród węgierski chwycił za broń, by przeciwstawić się sowieckiej dominacji i krwawej komunistycznej dyktaturze. Zryw został brutalnie utopiony we krwi przez wojska Związku Radzieckiego – zginęło ponad 2,5 tysiąca powstańców, a tysiące uczestników buntu poddano bestialskim represjom i egzekucjom. Dokładnie 70 lat po tych tragicznych wydarzeniach koalicja rządząca zdecydowała, że Polskę na uroczystościach w Budapeszcie będzie reprezentował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty – w przeszłości członek PZPR.
Polska

Skandal przed biurem RPO. Polskie godło wylądowało w kontenerze na śmieci. Sprawa trafia do prokuratury

opublikowano:
Orzeł Biały wyrzucony na śmietnik? Szokujące zdjęcia z remontu u Rzecznika Praw Obywatelskich
Orzeł Biały wyrzucony na śmietnik? Szokujące zdjęcia z remontu u Rzecznika Praw Obywatelskich (fot. wPolsce24)
Wstrząsające zdjęcia obiegły sieć i wywołały falę oburzenia wśród Polaków. Symbole narodowe – polskie godło z Orłem Białym – zostało sfotografowane w kontenerze na odpady poremontowe tuż przed siedzibą biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Opozycja mówi o hańbie i składa zawiadomienie do prokuratury, a redakcja Telewizji wPolsce24 deklaruje gotowość zaopiekowania się sponiewieranymi symbolami.
Polska

„Możemy was wyłączyć”. Rząd Tuska uderza w wolność słowa w sieci? Nowe narzędzia cenzurowania sieci

opublikowano:
4 (17)
Walka z hejtem czy polowanie na krytyków rządu? Kontrowersyjne przepisy trafią na biurko prezydenta (fot. wPolsce24)
„My mamy argument prosty. Możemy was wyłączyć” – te słowa ministra cyfryzacji skierowane do platform internetowych dosadnie pokazują kierunek działań obecnego obozu władzy. W Sejmie przyjęto nowelizację wdrażającą unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA). Choć oficjalnym celem jest eliminacja hejtu, patostreamów czy przestępczości, nowe mechanizmy dają państwowym urzędnikom bezprecedensowe prawo do cenzurowania treści w mediach społecznościowych.
Polska

UJAWNIAMY TAŚMY: Tak Hołownia wycinał Pełczyńską-Nałęcz z rządu

opublikowano:
Taśmy koalicji
Trzęsienie ziemi w koalicji! Mamy nagranie z narady Polski 2050. „Za plecami rozmawiał z Tuskiem o moim wyrzuceniu” (fot. wPolsce24)
Telewizja wPolsce24 i portal wPolityce.pl dotarły do wstrząsającego nagrania z zamkniętego spotkania ścisłego kierownictwa Polski 2050. Ówczesna szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wprost oskarża w nim Szymona Hołownię o bezwzględną walkę o władzę i spiskowanie za jej plecami z Donaldem Tuskiem. Z ujawnionych taśm wynika, że lider ugrupowania miał zabiegać u premiera o wyrzucenie minister z rządu tylko po to, by samemu przejąć jej stanowisko.
Polska

Koszmar na spacerze w Płocku. Nietrzeźwy właściciel, amstaff bez kagańca i ranna kobieta

opublikowano:
wawrkam-amstaff-3823536_1280
Kaganiec wisiał na szyi, właściciel był pijany. Koszmarny finał spaceru z amstaffem (fot. ilustracyjna Pixabay)
Niedzielny poranek na jednej z ulic Płocka zakończył się dramatem. Pies rasy amstaff rzucił się na przechodzącą kobietę i jej pupila. Poszkodowana 39-latka z obrażeniami ręki trafiła do szpitala. Jak potwierdziła policja, właściciel agresywnego czworonoga był kompletnie pijany, a zabezpieczenie psa okazało się fikcją.