Publicystyka

Polska flaga ich boli. Niemcy znów mają problem z naszą suwerennością

opublikowano:
Flagi na moście granicznym w Słubicach przeszkadzają Niemcom
Flagi na moście granicznym w Słubicach przeszkadzają Niemcom (fot. wPolsce24)
Wystarczyło kilka biało-czerwonych flag na moście granicznym w Słubicach, by w Niemczech rozpętała się nerwowa debata. Jak relacjonuje "Der Spiegel", a za nim Deutsche Welle, obecność polskich flag na moście łączącym Polskę z Frankfurtem nad Odrą stała się przedmiotem „sporu dyplomatyczno-symbolicznego”. Z niemieckiej perspektywy to problem. Z polskiej – naturalny i oczywisty znak obecności państwa na własnej granicy.

Warto zadać pytanie wprost: dlaczego niemieckie media i politycy mają problem z polską flagą wiszącą po polskiej stronie granicy – albo na obiekcie granicznym, który nie jest wyłączną własnością Niemiec?

Podwójne standardy Berlina

Według relacji niemieckich mediów, flagi zostały zawieszone oddolnie, bez formalnej zgody władz. I tu zaczyna się hipokryzja. W Niemczech narodowe flagi wiszą na budynkach publicznych, mostach, urzędach i stadionach – i nikt nie pyta, czy ktoś poczuje się „sprowokowany”. Gdy jednak pojawia się polska flaga, natychmiast uruchamia się narracja o „nacjonalizmie”, „prowokacji” i „zagrożeniu dla dobrosąsiedzkich relacji”.

To nie jest nowość. Niemcy od lat lepiej tolerują cudze symbole u siebie, niż polskie symbole w przestrzeni, którą uważają za „wspólną”, a de facto – mentalnie własną.

Granica to nie abstrakcja, to państwo

Most w Słubicach nie jest mostem „niemieckim”. Jest mostem granicznym, a granica to nie strefa niczyja, lecz miejsce, gdzie dwie suwerenności spotykają się ze sobą. Polska flaga w takim miejscu nie jest prowokacją – jest czytelnym znakiem obecności państwa polskiego.

Warto zauważyć, że według "Der Spiegel" niemieckie władze próbowały równoważyć polskie flagi… flagami Unii Europejskiej. Ten gest mówi bardzo wiele. Gdy pojawia się polski symbol narodowy, odpowiedzią ma być symbol ponadnarodowy, jakby narodowa tożsamość była czymś wstydliwym lub niepożądanym.

To klasyczna niemiecka narracja: narodowe – złe, europejskie – dobre, o ile oczywiście nie chodzi o interes Berlina.

Dlaczego to Niemców tak bardzo drażni?

Prawdziwy problem nie leży w samych flagach, lecz w tym, że Polacy coraz wyraźniej zaznaczają swoją podmiotowość. Oczywiście nie chodzi o oficjalne obecne władze, bo to nie oni powiesili te flagi, a obywatele. Nasz rząd przyzwyczaił Niemców do sytuacji, w której po wschodniej stronie Odry panuje cisza, zgoda i podporządkowanie „europejskiemu konsensusowi”, definiowanemu w Berlinie.

Każde odstępstwo od tej reguły budzi więc wściekłość, a biało-czerwona flaga przypomina, że granica na Odrze jest realna, a nie "tymczasowa", w co lubią wierzyć niektórzy Niemcy, państwa narodowe nadal istnieją, a Polska nie zamierza rezygnować z własnej tożsamości, nawet jeśli jest to niewygodne dla niemieckiej wrażliwości.

A gdzie polskie władze?

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że polskie flagi bronią się same, podczas gdy oficjalny głos państwa polskiego jest słabo słyszalny. Zamiast jasno powiedzieć: to polska granica, polskie symbole są tu czymś naturalnym – mamy wycofanie i obawę przed niemieckim niezadowoleniem.

Tymczasem żadne państwo poważne nie przeprasza za własną flagę, niezależnie od tego, kto ją zawiesił. 

Flaga to nie prowokacja. To suwerenność

Jeśli w 2025 roku obecność polskiej flagi na granicy z Niemcami jest przedstawiana przez niemieckie media jako „problem”, to znaczy, że problem nie leży po polskiej stronie. Leży w niemieckim podejściu do Polski – nadal nie do końca partnerskim, nadal podszytym przekonaniem, że polska tożsamość powinna być mniej widoczna, cichsza, bardziej „europejska”, czyli mniej polska.

A na to zgody być nie powinno.

Biało-czerwona flaga na moście w Słubicach nie dzieli. Ona przypomina, że Polska jest u siebie – także na granicy.

źr. wPolsce24 za Deutsche Welle, "Der Spiegel"

Publicystyka

Ale nudyyyy. Tusk, Grabiec i Kosiniak-Kamysz przysypiają w Sejmie

opublikowano:
Donald Tusk, minister Grabiec, wicepremier Kosiniak-Kamysz przysypiają na przemówieniu Sikorskiego
Hej, Panowie. Obudźcie się! (fot. wPolsce24)
Wielkie obietnice, dyplomatyczne prężenie muskułów, a w rzeczywistości... po prostu wielkie ziewanie! Tzw. uśmiechnięta koalicja ledwo trzyma się na nogach. Podczas gdy z mównicy padają wzniosłe i wyświechtane frazesy o tym, że "byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki", ekipa Tuska walczy z grawitacją i opadającymi powiekami.
Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.
Polska

Niemieckie media już obraźliwie etykietują kandydata PiS na premiera. Zaskoczeń raczej nie ma

opublikowano:
"Rechter Hardliner" - takimi słowami prof. Czarnka określił Der Tagesspiegel
"Rechter Hardliner" - takimi słowami prof. Czarnka określił Der Tagesspiegel (Fot. PAP/Marcin Obara)
Niemieckie media w przewidywalny sposób skomentowały decyzję Prawa i Sprawiedliwości, które wskazało Przemysława Czarnka jako swojego kandydata na premiera po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Komentarze za Odrą są w większości krytyczne i utrzymane w ostrym tonie, co trudno uznać za szczególne zaskoczenie, gdyż PiS od lat nie ma za Odrą dobrej prasy. Zarzuty i łatki? Wciąż te same.
Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.