Koniec procesu adwokata od "trumien na kółkach". Domaga się 250 tys. zł zadośćuczynienia od ubezpieczyciela ofiar

Przypomnijmy, według aktu oskarżenia Paweł K., kierując mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Tym doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego – zderzenia z jadącym z przeciwka audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka audi zginęły na miejscu.
Uzależniony od social mediów
Prokurator Arkadiusz Szulc z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie w mowie końcowej zwrócił uwagę, że miejsce wypadku jest niebezpieczne, bo poprzedza je zakręt i ograniczenie prędkości wynosi tu do 70 km/godz. Według ustaleń biegłych auta oskarżonego i ofiar jechały z taką prędkością.
Prokurator dodał, że obie kobiety miały zapięte pasy. Zaznaczył, że według biegłego mercedes nie miał usterek, a audi 80 przeszedł wcześniej badania techniczne i został dopuszczony do ruchu.
Oskarżyciel mówił, że do wypadku doszło, bo oskarżony nie koncentrował uwagi na obserwowaniu drogi.
- Można mieć drogi, "napakowany w elektronikę samochód", ale to nie zwalnia kierowcy od uważnej jazdy - powiedział śledczy. -Oskarżony jest osobą uzależnioną od social mediów i to zachowanie po tym zdarzeniu powinno mieć znaczenie dla wymiaru kary lub środków karnych. Pierwszy raz spotykamy się, żeby oskarżony publikował film z tak negatywnym wydźwiękiem. Nie interesują go uczucia pokrzywdzonych. Nawet te przeprosiny są influenserskie. Oskarżony jest adwokatem, ojcem, a całe zachowanie po wypadku świadczy, że mamy do czynienia z osobą, która jakby miała 13 lat i nie rozumiała konsekwencji swoich działań – wyjaśniał prokurator.
Zero pokory
Słowa prokuratora zaskakują, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że przecież podejrzany o spowodowanie wypadku jest osobą, która skończyła trudne studia, przeszła cały proces aplikacji adwokackiej i pracuje w zawodzie, który wymaga elementarnego poczucia odpowiedzialności.
Dodatkowe światło na sprawę może jednak rzucać fakt, o którym poinformował na portalu x.com dziennikarz Łukasz Zboralski.
- Po dwóch latach trwania procesu mecenas K. złożył do ubezpieczyciela Audi zmarłych kobiet wniosek o… wypłatę dla niego 250 tys. zł zadośćuczynienia. Taki to pokorny sprawca - czytamy na x.com
Paweł K. nie tylko nie czuje się winny, ale wręcz sam uważa się za ofiarę, co zdaje się tylko potwierdzać jego wcześniejszą opinię, że to kierująca audi, która zginęła w wypadku, ponosi winę, bo miała za słaby samochód, "trumnę na kółkach".
O tym, jaki będzie wynik sprawy, dowiemy się już 11 kwietnia. Czy rodzina ofiar otrzyma choć namiastkę sprawiedliwości?
źr. wPolsce24 za PAP, x.com/@zboral