Polska

Dobijała się do mieszkania, groziła, że ją zabije. Policja pojawiła się dopiero po sześciu godzinach

opublikowano:
Poszkodowana twierdzi, że policja pojawiła się dopiero sześć godzin po zdarzeniu
(fot. ilustracyjna Pixabay)
37-letnia pani Zofia powiedziała Gazecie Wyborczej, że do jej mieszkania dobijała się agresywna kobieta. Policja zareagowała dopiero po kilku godzinach.

Do zdarzenia doszło 1 grudnia zeszłego roku na warszawskiej Woli. Kobieta powiedziała Wyborczej, że wraz z partnerem jesienią przeprowadzili się na osiedle Czyste. Tego dnia, ok. 16, usłyszała zgrzyt klucza w zamku, a następnie ktoś zaczął się dobijać do jej mieszkania. 

Groziła, że ją zabije

Pani Zofia wyjrzała przez wizjer i zauważyła, że na korytarzu stoi nieznana jej kobieta. Powiedziała jej, że to pomyłka i ma odejść. W odpowiedzi ta zaczęła ją wyzywać i grozić, że ją zabije, całym ciałem rzucała się na zamknięte drzwi. Przerażona kobieta zadzwoniła dwukrotnie, w odstępie 10 minut, na numer alarmowy 112. Powiedziałam, że ktoś próbuje dostać się do mieszkania i jest agresywny. Płakałam do słuchawki i prosiłam o pomoc. Usłyszałam, żebym się uspokoiła. Jeśli się boję, mam schować się w łazience i "nie blokować linii"powiedziała GW.

Świadkiem zdarzenia była mieszkająca naprzeciwko sąsiadka Joanna, która wtedy nie znała jeszcze Zofii. Powiedziała GW, że rozpoznała dobijającą się do drzwi kobietę po charakterystycznej fryzurze – jeździła z nią wcześniej windą i często czuć było od niej marihuanę. Według jej relacji napastniczka krzyczała coś po rosyjsku lub ukraińsku. Była wyraźnie odurzona, czuć było od niej alkohol. Wywnioskowała z jej krzyków, że uważa, że to mieszkanie jej chłopaka, w którym znajduje się jakaś kobieta, być może jego kochanka.

Pomogli jej sąsiedzi

Widząc interwencję sąsiadki, pani Zofia postanowiła otworzyć drzwi i wyjaśnić sprawę. To był błąd. Widząc to, napastniczka zablokowała drzwi stopą, otwarła je na oścież i zaczęła szarpać ją za włosy, wyrywając jej kosmyk. Następnie wyciągnęła ją z mieszkania, weszła do środka i zatrzasnęła za sobą drzwi.

Na pomoc poszkodowanej ruszyli sąsiedzi. Trzem mężczyznom udało się wejść do środka, znaleźli tam półprzytomną agresorkę. Wezwali jej partnera, który zabrał ją do siebie. Policjanci pojawili się na miejscu dopiero po sześciu godzinach od wezwania, ok. 22. Pani Zofia powiedziała Wyborczej, że chciała im przekazać kosmyk włosów, który wyrwała jej napastniczka, ale odmówili zabezpieczenia dowodu – poinformowali ją, że powinna zgłosić tę sprawę następnego dnia na komisariacie. Nie porozmawiali też z wszystkimi świadkami. Poszli do mieszkania napastniczki ale odeszli, gdy nikt nie otworzył im drzwi.

Policja twierdzi, że nie miała ludzi

Poszkodowana przyznała, że po tym zdarzeniu bała się wychodzić i przebywać w domu, takie obawy wyrażali także jej sąsiedzi. Właściciel mieszkania wypowiedział napastniczce umowę, ale mimo tego kilka razy zauważono ją na osiedlu. Uderza mnie poczucie, że jestem z tym kompletnie sama. Policja nie przyjeżdża przez kilka godzin, a potem zachowuje się tak, jakby to była błahostka – powiedziała. Dodała, że jej zdaniem sprawa utknęła w miejscu i napastniczki nie spotka żadna kara. Nie odbierają telefonów, nie oddzwaniają. Czujesz się, jakby sprawa w ogóle nie istniała – powiedziała.

Zapytana o to przez dziennikarzy, nadkom. Marta Sulowska z wolskiej policji powiedziała, że numer 112 nie jest obsługiwany przez policję. Stwierdziła także, że nie wysłano do niej patrolu, bo policjanci byli akurat zajęci. W chwili przekazania zgłoszenia załogi patrolowe były zaangażowane w obsługę innych interwencji, co czasowo uniemożliwiło natychmiastowe skierowanie patrolu do nowego zdarzenia – powiedziała - Podkreślam, że dysponowanie patroli odbywa się według stopnia zagrożenia życia, zdrowia lub mienia. W omawianym przypadku treść zgłoszenia nie wskazywała na stan nagłego zagrożenia, co determinowało kolejność realizacji interwencji.

Policjantka przekazała także, że w tej sprawie wszczęto postępowanie, które obecnie jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego, o czym pokrzywdzona miała być poinformowana odrębnym pismem. 

źr. wPolsce24 za WP

Polska

ROZMOWA WIKŁY. Poseł Konfederacji mówi wprost: Tylko zmiana władzy przywróci normalność

opublikowano:
Krzysztof Mulawa w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie telewizji wPolsce24
Krzysztof Mulawa w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Obecna koalicja pod batutą Donalda Tuska z zatrważającą prędkością próbuje przeobrazić Polskę, wdrażając lewicową agendę i kapitulując przed Brukselą. Poseł Konfederacji, Krzysztof Mulawa, na antenie telewizji wPolsce24 w ostrych słowach demaskuje te działania, przypominając, że prawica musi przygotować się do twardego oporu, aby przywrócić w państwie normalność i praworządność.
Polska

Pijany rajd zakończony drzemką. Policjanci nie wierzyli, co zastali na stacji

opublikowano:
Gdy policjanci podeszli do kierowcy seata, okazało się, że ten... śpi pod dystrybutorem
Gdy policjanci podeszli do kierowcy seata, okazało się, że ten... śpi pod dystrybutorem (Fot. KPP Żuromin)
To historia, która brzmi wręcz absurdalnie – ale mogła skończyć się tragedią. 38-letni kierowca najpierw jechał slalomem drogą wojewódzką, a chwilę później… zasnął za kierownicą na stacji paliw.
Polska

Władza poszła na wojnę z mediami! Szokujące sceny w domu Tomasza Sakiewicza

opublikowano:
sakiewicz policja
Szokujące sceny rozegrały się w domu Tomasza Sakiewicza. Jak informuje portal Niezalezna.pl, służby weszły do prywatnej posiadłości redaktora naczelnego TV Republika. Podczas interwencji doszło do zatrzymania asystentki prezesa stacji. Kobieta miała zostać wyprowadzona w kajdankach.
Polska

Polska dowiedziała się ostatnia? Sprzęt był już w drodze. Zamieszanie z amerykańskimi żołnierzami

opublikowano:
Amerykanie nagle wstrzymali swoich żołnierzy
USA wstrzymują przerzut wojsk, dowódcy milczą (fot. Fratria)
Decyzja o wstrzymaniu przerzutu brygady pancernej do Polski zapadła w ostatnich dniach, a część brygady była już w naszym kraju lub w drodze – potwierdził w Kongresie dowódca sił lądowych USA gen. Christopher LaNeve. Tymczasem i premier, i szef MON zarzekają się, że decyzja Amerykanów nie dotyczy Polski.
Polska

Przemysław Czarnek bije na alarm: Działania rządu, to działania agentury rosyjsko-niemieckiej!

opublikowano:
Przemysław Czarnek podczas konferencji  prasowej  w otoczeniu polityków PiS przemawia do narodu i rzuca wyzwanie Tuskowi
Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej (fot. wPolsce24)
W czasie gdy zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od naszych wschodnich granic toczy się brutalna wojna, bezpieczeństwo Polski staje pod znakiem zapytania. Z wstrząsających doniesień przytoczonych przez Przemysława Czarnka wynika, że dowódca wojsk lądowych USA wstrzymał przyjazd do Polski amerykańskiej brygady pancernej liczącej 4 tysiące żołnierzy. Jak na te alarmujące informacje reaguje rząd Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza? Zaklinają rzeczywistość i udają, że "nic się nie stało"
Polska

Zamach na polską konstytucję i uderzenie w suwerenność! Marlena Maląg obnaża plany lewicy i unijnych elit

opublikowano:
Europoseł Marlena Maląg na antenie telewizji wPolsce24
Europoseł Marlena Maląg (fot. wPolsce24)
Europejskie elity i krajowa lewica przypuściły bezpardonowy atak na fundamenty polskiego państwa – tradycyjną rodzinę, narodową suwerenność oraz naszą gospodarkę. Była minister rodziny, a obecnie europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Marlena Maląg, nie przebiera w słowach, ostrzegając przed centralizacją Unii Europejskiej, widmem "zielonego szaleństwa" oraz powrotem mrocznych czasów biedy "pierwszego Tuska".