"Banderowska piąta kolumna" w Polsce? Ostra wymiana ciosów między Millerem a Kowalem

Leszek Miller odniósł się do kontrowersji wokół nazewnictwa ukraińskich jednostek oraz sporów o pamięć historyczną związaną z rzezią wołyńską. W jego ocenie w Polsce ma działać środowisko wpływów, które miałoby utrudniać pełne rozliczenie z wydarzeniami z czasów II wojny światowej. Były premier nazwał tę grupę "piątą kolumną banderowską", a na jej ma stać poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal.
Wypowiedź byłego europosła spotkała się z natychmiastową reakcją. Paweł Kowal w mediach społecznościowych odrzucił oskarżenia, komentując je w ironicznym tonie i porównując do teorii spiskowych. Polityk zasugerował również, że narracja Millera ma charakter nieadekwatny do faktów i oparta jest na politycznych emocjach.
-Co, jeśli p. Miller dojdzie do wniosku, że Armstrong nie był na Księżycu? Ciekawe, czy ktoś jeszcze płaci Millerowi za opowiadanie takich bzdur? "piąta kolumna w Polsce, ja na jej czele". Millero-szuria level hard. Proponuję podpytać odbiorcę moskiewskiej pożyczki, kto jeszcze w tej "piątej kolumnie" - czytamy we wpisie Kowala.
Spór szybko przeniósł się do przestrzeni publicznej i medialnej. Krytycy Kowala zarzucają mu zbyt ostrożne podejście do kwestii ekshumacji i pamięci o ofiarach Wołynia, wskazując m.in. na ograniczony dostęp mediów do prac prowadzonych w miejscach takich jak Puźniki. Pojawiają się opinie, że polityk przedkłada relacje z Ukrainą nad pełne rozliczenie historyczne.
źr.wPolsce24 za X/Paweł Kowal











