Druzgocące dane: Polacy biednieją na potęgę. Padł niechlubny rekord!

Z najnowszych danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej wyłania się ponury obraz stanu polskiej gospodarki i portfeli obywateli. Tylko od stycznia do czerwca 2026 roku sądy ogłosiły upadłość aż 12 255 osób. To drastyczny wzrost – o niemal 25 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Jeśli to tempo się utrzyma, ten rok zamknie się porażającą liczbą ponad 24 tysięcy bankructw.
Czarny czerwiec i dramatyczny II kwartał
Dane pokazują wyraźnie, że sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc:
-
Ponad 2 tysiące bankructw co miesiąc: Czerwiec był już czwartym miesiącem z rzędu, w którym pękła ta fatalna granica (2 245 upadłości).
-
Czarny rekord II kwartału: Między kwietniem a czerwcem zbankrutowało 6 352 konsumentów – to wzrost o 25% rok do roku.
-
Tysiące spraw w sądach: W samym I półroczu przybyło ponad 2,4 tys. bankructw więcej niż rok wcześniej, co wyraźnie pokazuje, że domowe budżety Polaków po prostu nie wytrzymują rosnących obciążeń.
Najbardziej cierpi klasa średnia i polscy przedsiębiorcy
Te statystyki obalają mit o rzekomym dobrobycie, który próbuje nam wmawiać rządowa propaganda. Największą grupą dotkniętą bankructwem są osoby w wieku 40–49 lat (stanowią ponad 27 proc. wszystkich przypadków) oraz 30-latkowie (ponad 24 proc.). Mowa więc o ludziach w wieku produkcyjnym – ojcach i matkach utrzymujących rodziny, spłacających kredyty hipoteczne i zmagających się z codzienną drożyzną.
Ponure statystyki pokazują także dramat polskiej mikroprzedsębiorczości. Aż 1 424 osoby, które w tym roku ogłosiły upadłość konsumencką, jeszcze w ciągu ostatnich 12 miesięcy prowadziły własną działalność gospodarczą. Mordercze koszty pracy, wysokie składki ZUS oraz ceny energii wykończyły polskie firmy z branży transportowej, handlowej, budowlanej czy gastronomicznej. Po zamknięciu biznesu właściciele zostali z długami, których nie są w stanie spłacić.
Dokąd prowadzi ta polityka?
Próby tłumaczenia rekordowych statystyk jedynie „sprawniejszymi procedurami sądowymi” to dolewanie oliwy do ognia. Rzeczywistość, którą Polacy widzą co miesiąc w swoich portfelach i na rachunkach za prąd, gaz czy czynsz, jest nieubłagana. Drastyczny wzrost kosztów życia połączony z uciskiem fiskalnym dobija kolejne gospodarstwa domowe.
Tusk i Domański nie robią nic, by tę sytuację poprawić. Powtarza się czarny scenariusz z czasów jego pierwszych rządów.
Jeżeli rządzący nie podejmą natychmiastowych działań osłonowych dla obywateli i rodzimych mikrofirm, rok 2026 zapisze się w historii jako czas największego zubożenia Polaków od lat. A konkretnie, od lat, kiedy rządził Tusk i jego specjaliści od ekonomii.
źr. wPolsce24 za Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, skarbiec.biz











