Gospodarka

Szantaż na 780 mln dolarów! Cyberprzestępcy wykiwali Revoluta, dane Polaków wyciekają do sieci

opublikowano:
Karta Revolut, haker przy laptopie i czerwony znak ostrzegawczy symbolizujące wyciek danych klientów i cyberatak
Cyberprzestępcy mieli pozyskać wrażliwe dane klientów Revoluta, w tym dane osobowe, dokumenty tożsamości i informacje o transakcjach (graf AI)
To miał być wzór nowoczesnej i bezpiecznej bankowości, a skończyło się na jednym z największych wycieków danych ostatnich lat. Revolut, z którego korzysta ponad 80 milionów osób na całym świecie, przez kilka miesięcy dobrowolnie wysyłał najbardziej wrażliwe dane swoich klientów cyberprzestępcom. Oszuści po prostu podszyli się pod włoskie organy ścigania. Teraz żądają gigantycznego okupu, a w sieci lądują pierwsze skany dowodów tożsamości – w tym użytkowników z Polski.

Kradzież tożsamości w pakiecie premium

Revolut zorientował się w sytuacji dramatycznie późno. Gdy prawda wyszła na jaw, firma zaczęła rozsyłać powiadomienia do poszkodowanych. Lista danych, które fintech przekazał hakerom na tacy, jest przerażająca. To idealny zestaw do kradzieży tożsamości i przeprowadzania precyzyjnych ataków.

W ręce przestępców trafiły:

  • imiona, nazwiska, daty urodzenia i adresy zamieszkania,
  • numery telefonów i adresy e-mail,
  • skany dokumentów tożsamości (paszporty i prawa jazdy),
  • zdjęcia selfie z weryfikacji KYC (wykonywane przy zakładaniu konta),
  • wyciągi bankowe, numery IBAN oraz pełna historia transakcji (w tym operacji w kryptowalutach).

Choć Revolut uspokaja, że incydent dotyczy "bardzo ograniczonej" grupy klientów (nieoficjalnie mówi się o kilkuset osobach, głównie zamożnych inwestorach krypto), zasięg terytorialny ataku jest ogromny. Hakerzy potwierdzili, że pozyskali dane obywateli niemal 30 państw, w tym Polski.

Jak oszukano giganta? Wystarczył jeden e-mail

Zamiast skomplikowanego włamania do serwerów, przestępcy wykorzystali socjotechnikę i fatalne procedury po stronie instytucji finansowej. Zaczęło się od zainfekowania komputera włoskiego urzędnika złośliwym oprogramowaniem. Dzięki temu hakerzy przejęli dostęp do oficjalnej, certyfikowanej skrzynki mailowej należącej do prefektury Reggio Calabria. Z tego adresu zaczęli masowo wysyłać do litewskiej spółki Revoluta zapytania o to, do kogo należą konkretne konta powiązane z transakcjami kryptowalutowymi.

Revolut posłusznie współpracował z fałszywą "policją" przez bite pięć miesięcy. Włoskie media nie zostawiają na firmie suchej nitki, wytykając amatorskie błędy. Wiadomości były rzekomo wysyłane przez "Policję Pocztową" ze skrzynki prefektury, a co najważniejsze – nie dołączano do nich żadnego nakazu sądowego. Mimo tych rażących nieścisłości, dział bezpieczeństwa Revoluta bez mrugnięcia okiem realizował kolejne prośby o wydanie danych. Przestępcy w tym czasie na bieżąco kasowali wysyłane z urzędowej skrzynki maile, by zatrzeć ślady przed prawowitym właścicielem.

Szantaż na 780 milionów dolarów

Konsekwencje wpadki są katastrofalne. Cyberprzestępcy zażądali od Revoluta okupu w wysokości 10 000 Bitcoinów (ok. 780 mln dolarów). Aby udowodnić, że nie blefują, zaczęli już publikować w internecie pierwsze paczki danych. W sieci pojawiły się m.in. dokumenty znanego tenisisty Aleksandra Szewczenko czy prezesa jednego z kasyn internetowych.

Hakerzy grożą, że będą udostępniać kolejne rekordy, dopóki okup nie zostanie zapłacony. Twierdzą, że pobrali z systemów banku łącznie aż 147 GB wrażliwych informacji.

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy taki incydent w historii Revolut. Cztery lata temu ofiarą ataku phishingowego padł pracownik firmy, co skutkowało wyciekiem danych ponad 50 tysięcy klientów. Obecna afera udowadnia jednak brutalną prawdę: żeby dostać się do twoich najpilniej strzeżonych danych, nikt nie musi łamać zabezpieczeń IT. Czasem wystarczy, że wyśle maila, a bezmyślne procedury zrobią resztę.

źr. wPolsce24 za Niebezpiecznik

 

 

Gospodarka

Dramat polskiej wsi i drożyzna w sklepach. Rząd topi rolnictwo, a PSL patrzy bezczynnie

opublikowano:
Ogórki w sklepie drogie, a u rolników tanie
Ogórki w sklepie (fot. shutterstock)
Polski rynek rolno-spożywczy znalazł się w bezprecedensowym kryzysie. Z jednej strony konsumenci w sklepach łapią się za kieszenie, płacąc krocie za podstawowe artykuły, z drugiej – polski rolnik za swoją ciężką pracę otrzymuje grosze. Zjawisko „taniego skupu i drogiej półki” obnaża brutalną rzeczywistość, w której pośrednicy i zagraniczne sieci handlowe notują rekordowe marże, podczas gdy polscy gospodarze stają na skraju bankructwa.
Gospodarka

Szokujące spadki cen w skupach. Mercosur zbiera brutalne żniwo na polskiej wsi

opublikowano:
krowa na pastwisku
Szokujące spadki cen w skupach. Mercosur zbiera brutalne żniwo na polskiej wsi. Fotografia ilustracyjna (fot. pixabay)
Tysiące polskich gospodarstw stoi na krawędzi upadku. Zaledwie kilka miesięcy po tymczasowym wdrożeniu umowy handlowej z krajami Mercosur, południowoamerykańska wołowina zalewa europejski rynek, drastycznie zbijając ceny. Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny (PPZW) bije na alarm i oczekuje od polskiego rządu natychmiastowego uruchomienia unijnych procedur ochronnych. Jeśli Bruksela nie zainterweniuje, czeka nas rzeź rodzimej branży mięsnej.
Gospodarka

Potężny bunt w fabrykach Boscha przeciwko unijnym przepisom „Politycy, obudźcie się, bo zaleje nas tania chińszczyzna!”

opublikowano:
fabryka kobieta przy komputerze sterujacym robotem przemysłowym
„Zaleje nas chińszczyzna”. Dramatyczny apel pracowników Boscha, w tle rzeź 100 tys. etatów (fot. bosch-press.pl)
Europejska motoryzacja tonie, a zdezorientowani politycy w Berlinie i Brukseli wciąż udają, że nic się nie dzieje. Rada zakładowa Boscha – największego na świecie dostawcy części samochodowych – bije na alarm i domaga się natychmiastowej ochrony przed nieuczciwą konkurencją z Chin. W tle widmo masowych zwolnień, upadku fabryk i potężnego niepokoju społecznego. „Czas skończyć z tą hipokryzją” – grzmią wściekli pracownicy.
Gospodarka

Dla korporacji to „populizm”, dla Polaków walka o przetrwanie. Biedronka odmawia podwyżek

opublikowano:
Biedronka i Solidarność – protest pracowników oraz plakaty „STRAJK” po zerwaniu mediacji Podpis pod zdjęciem: Spór zbiorowy w Biedronce wchodzi w kolejną fazę. Po fiasku mediacji związkowcy zapowiadają referendum strajkowe.
Spór zbiorowy w Biedronce wchodzi w kolejną fazę. Po fiasku mediacji związkowcy zapowiadają referendum strajkowe (fot. Fratria/graf. AI)
To może być trzęsienie ziemi na polskim rynku handlu detalicznego. Ostatnia runda mediacji między handlową "Solidarnością" a władzami sieci Biedronka zakończyła się fiaskiem. Związkowcy oskarżają pracodawcę o ignorowanie ich postulatów i zapowiadają referendum strajkowe. Z kolei władze sieci odpowiadają ostro: żądania są populistyczne, a ich realizacja kosztowałaby firmę miliard złotych.
Gospodarka

Paliwo za 5,19 zł? Bezlitosna arytmetyka obnaża deklaracje Tuska. Przy dystrybutorach powinniśmy widzieć „czwórkę z przodu”!

opublikowano:
Paliwo wlewane do samochodu
(fot. Fratria)
„Gdybym był premierem, benzyna byłaby dzisiaj po 5,19 zł. I to mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością” – te słowa Donalda Tuska z kampanii wyborczej wryły się w pamięć milionów polskich kierowców. Dziś, gdy uwarunkowania na rynkach surowcowych są znacznie korzystniejsze niż w dniu składania tej obietnicy, weryfikujemy realia. Zamiast taniego tankowania mamy bolesne zderzenie z rzeczywistością, a twarde liczby pokazują jedno: polityczny populizm nie ma nic wspólnego z elementarną ekonomią.
Gospodarka

Czy na polskich stacjach zabraknie paliwa? Arabia Saudyjska wstrzymała część dostaw do Europy

opublikowano:
Arabia Saudyjska wstrzymała część dostaw do Europy, co obudziło obawy, że na polskich stacjach zabraknie paliwa
(fot. ilustracyjna Pexels)
W związku z sytuacją w regionie, Arabia Saudyjska została zmuszona do wstrzymania części dostaw ropy do Europy. To wielki problem dla Polski – Saudi Aramco jest głównym dostawcą do naszego kraju.