Szokujące spadki cen w skupach. Mercosur zbiera brutalne żniwo na polskiej wsi

Cichy zabójca polskiego eksportu
Politycy próbują uspokajać, twierdząc, że tanie mięso z Brazylii czy Argentyny nie trafia bezpośrednio na polskie stoły. To jednak wyłącznie polityczna zasłona dymna. Polska jest potęgą eksportową – w samym 2025 roku sprzedaliśmy do krajów Unii Europejskiej wołowinę o wartości przekraczającej 2,7 mld euro. Kiedy tanie, latynoskie mięso wypycha nasze produkty u unijnych partnerów, polskie zakłady tracą zamówienia i muszą obniżać ceny eksportowe, co natychmiast uderza w kieszeń krajowych hodowców bydła. Wiceprzewodniczący PPZW, Jacek Zarzecki, stanowczo odrzuca unijne wymówki, podkreślając, że każda presja cenowa w Europie to bezpośredni cios w polskiego rolnika.
Sprawdźmy skuteczność klauzul dzisiaj, zanim skutki staną się nieodwracalne i z rynku zaczną znikać tysiące gospodarstw" – apeluje Zarzecki.
Liczby, które przerażają
Skutki otwarcia europejskich bram dla państw Mercosur (umowa działa tymczasowo od 1 maja 2026 r.) są już doskonale widoczne w twardych danych Eurostatu. Dla polskich hodowców oznaczają one finansowy dramat:
- Lawinowy wzrost importu: W maju i czerwcu 2026 r. UE sprowadziła z Brazylii, Argentyny, Urugwaju i Paragwaju 25,3 tys. ton świeżej i mrożonej wołowiny. To skok o aż 13,4 proc. względem ubiegłego roku.
- Pikujące ceny: Krach w skupach postępuje w zastraszającym tempie. Cena polskiej wołowiny chłodzonej i mrożonej tąpnęła z 28,14 zł/kg (3 maja) do zaledwie 25,07 zł/kg (26 lipca). To strata ponad 3 zł na każdym kilogramie 10,9 proc. w niecałe trzy miesiące.
Taki spadek cen w zaledwie kilkanaście tygodni niszczy rentowność produkcji, wypychając polskie mięso z rynku.
Ostatnia deska ratunku
W obliczu rynkowej katastrofy, PPZW skierowała 15 września 2026 r. oficjalny, pilny wniosek do ministra finansów i gospodarki, Andrzeja Domańskiego. Związkowcy żądają uruchomienia procedury ochronnej z rozporządzenia UE 2026/687. Zapisany tam mechanizm pozwala wstrzymać obniżki ceł lub wręcz podnieść stawki importowe dla mięsa z Ameryki Południowej, ratując europejski rynek przed całkowitym załamaniem.
Decyzja nie zapadnie jednak w Warszawie – zgodę musi wydać Komisja Europejska po przeprowadzeniu drobiazgowego dochodzenia. Zegar tyka, a przedłużająca się bezczynność władz może doprowadzić do nieodwracalnych szkód. Jak podsumowuje Jacek Zarzecki, stawką nie są tylko chwilowe zyski:
Gramy o miliardy euro polskiego eksportu i przyszłość całego sektora "
Napływ taniej wołowiny z krajów Mercosur drastycznie obniża ceny mięsa w Europie, co grozi upadkiem tysięcy polskich gospodarstw i załamaniem naszego eksportu.
źr. wPolsce24 za topagrar









