Świat

To już przesada. Zieloni w zakazują piwa, flag i białych mężczyzn. Mieszkańcy przerywają milczenie

opublikowano:
Ulica mieszkalna w Wielkiej Brytanii ozdobiona licznymi flagami św. Jerzego rozwieszonymi nad jezdnią i na domach.
Anglia oszalała. Zieloni zakazali flag św. Jerzego, a mieszkańcy odpowiedzieli im setkami flag z krzyżem św, Jerzego (fot. facebook.com/ProfMattGoodwin)
W Bristolu zawrzało. Zieloni, którzy rządzą miastem, postanowili, że flagi Anglii na latarniach są niepożądane i niestosowne i nakazali ich usunięcie. Mieszkańcy jednej z ulic odpowiedzieli w jedyny możliwy sposób – ozdobili swoje domy setkami flag w biało-czerwone krzyże i rzucili radnym wyzwanie: przyjdźcie i spróbujcie je zerwać.

Torrington Avenue w dzielnicy Knowle West to jeden z najbiedniejszych rejonów Bristolu. Ale w czasie mistrzostw świata w piłce nożnej zmienia się w twierdzę angielskiej dumy. Flagi św. Jerzego wiszą na prawie każdym z 88 domów. Mieszkańcy sami je wieszają, a tradycja sięga 2006 roku, kiedy zmarły już ojciec jednej z kobiet przeciągnął pierwszy sznur przez ulicę.

Flaga św. Jerzego – czerwony krzyż na białym tle – to jeden z najstarszych symboli Anglii. Jej korzenie sięgają średniowiecza, a sam święty Jerzy jest patronem Anglii od czasów wypraw krzyżowych. Przez wieki towarzyszyła Anglikom na polach bitew, podczas koronacji królewskich i na sportowych stadionach. Dla wielu Brytyjczyków to nie tylko kawałek materiału, ale znak tożsamości, historii i dumy narodowej – symbol, który jednoczy, a nie dzieli.

Niech spróbują je zdjąć. Dlaczego ludzie nie mogą wywieszać flag? Mój stary walczył na plażach Normandii, a ja wywieszam flagę dla niego i dla angielskiej reprezentacji. Rada nic nie robi z ćpunami i złodziejami, ale robi aferę o flagi. Anglia oszalała" - mówi Jordan Donaldson, ochroniarz nocnego klubu.

Rada miejska, którą od 2024 roku rządzą Zieloni, wydała oświadczenie, w którym prosi mieszkańców o zgłaszanie osób wywieszających flagi na terenach publicznych, takich jak latarnie czy barierki. Zdaniem radnych mogą one być niepożądane i niestosowne w przestrzeni publicznej.

Ludzie nie mogą wywieszać flag na słupach czy ogrodzeniach ani na żadnym terenie publicznym. Świętując odpowiedzialnie i mając na względzie innych, możemy zapewnić, że Bristol pozostanie gościnny, pełen szacunku i bezpieczny dla wszystkich podczas turnieju" - przekonuje Tony Dyer, lider rady.

Mieszkańcy nie dają się jednak zastraszyć. Ich flagi są przymocowane do własnych domów, które należą do rady, ale oni je wynajmują. To sprawia, że granica między własnością publiczną a prywatną jest płynna. A lokalna tradycja liczy sobie już dwie dekady.

Hipokryzja rady wychodzi na jaw, gdy przypomnimy sobie, że w zeszłym roku na ratuszu powiewała flaga Palestyny. Decyzja zapadła po uznaniu przez brytyjski rząd państwowości palestyńskiej.  Flaga Anglii jest natomiast kontrowersyjna i niemile widziana. I to w mieście, które szczyci się różnorodnością i otwartością

To nie jest żaden polityczny manifest. Tata był wielkim fanem Bristol City i Anglii, i tak to się rozwinęło. Ale flagi wiszą tylko na czas turnieju, potem są zdejmowane. Jeśli ktoś nie chce, nikt go nie zmusza. Mamy tu wielu ludzi z mniejszości etnicznych i uważają to za świetne" - tłumaczy Lisa Harding, której zmarły ojciec rozpoczął tradycję w 2006 roku.

Bristol od lat uchodzi za jedno z najbardziej lewicowych miast w Wielkiej Brytanii, obok Brighton i Oksfordu. To tu w 2020 roku tłum obalił pomnik handlarza niewolników Edwarda Colstona i wrzucił go do zatoki. Sąd uniewinnił czworo aktywistów, którzy uznali, że działali w słusznej sprawie.

Teraz rada Zielonych idzie o krok dalej. Odwołała wieloletni festiwal piwny CAMRA, bo miasto nie powinno promować alkoholu. Zmieniła nazwę słynnego parowca SS Great Britain Isambarda Kingdom Brunela na nudne „Bristol Dockyards”, bo Brunel to – jak sugerują krytycy – „martwy biały mężczyzna”. Wystawa ma teraz opowiadać o imperialnych wojnach i nieusłyszanych głosach migrantów.

Rada promuje też radykalną politykę transpłciową. W zeszłym roku ogłosiła, że kobiety należy nazywać „osobami z jajnikami”. Gdy mieszkańcy próbowali protestować, 18 radnych Zielonych opuściło salę obrad.

W dzielnicy Stokes Croft, zwanej „Ludową Republiką”, wiszą murale Banksy’ego i plakaty zapowiadające konferencję marksizmu. Ale nawet tam nie wszyscy zgadzają się z zakazem piwa. Alan James-Haile, 39-letni właściciel pubu Firepit, mówi wprost: – Browarnictwo to starożytny przemysł, w naszym DNA, część ludzkiej tkanki. To wygląda jak polityka na zasadzie „wszystko albo nic”, która nie szanuje faktu, że jesteśmy stworzeni do kontaktów społecznych.

Heather Mack, wiceszefowa rady Zielonych, broni decyzji: 

Rada zachęca do radości, współpracując z organizatorami wydarzeń, ale nie będziemy dawać zniżek na imprezy alkoholowe, bo to niezgodne z naszą etyką."

Jedynym światełkiem w tunelu dla tradycyjnych Brytyjczyków jest Daniel Fry, radny z Patchway, jeden z zaledwie dwóch przedstawicieli partii Reform UK w całym Bristolu.

Polityka alkoholowa to typowa postawa Zielonych – nie są partią ludzi pracy. To część bycia Brytyjczykiem – spotkania towarzyskie przy piwie, oglądanie piłki nożnej i wywieszanie flagi. To po prostu duma narodowa" - mówi radny.

Rada Zielonych w Bristolu z zakazami flag, piwa i własnego dziedzictwa udowadnia, że oderwała się od rzeczywistości i straciła kontakt z mieszkańcami, którzy chcą po prostu żyć po swojemu. Ta ideologiczna obsesja na punkcie politycznej poprawności przynosi odwrotny skutek – zamiast jednoczyć społeczność, dzieli ją i wypycha w stronę prawicy, która już czeka na swój moment.

źr. wPolsce24 za The Telegraph

 

 

Świat

Ta zbrodnia wstrząsnęła Ameryką. Zabójca prezesa United Healthcare przyznał się do winy

opublikowano:
Oskarżony o zamordowanie prezesa United Healthcare Luigi Mangione przyznał się do winy przed sądem federalnym
(fot. NYPD\Pexels)
Trwa proces Luigiego Mangione, oskarżonego o zamordowanie prezesa United Healthcare. Oskarżony przyznał się do obu stawianych mu zarzutów.
Świat

Chorwacja w ogniu. Ewakuacja mieszkańców, ranni polscy turyści

opublikowano:
Ogień szaleje w okolicach popularnego kurortu Omisz
Najgorsza sytuacja panuje w okolicach popularnego kurortu Omisz (fot. EPA/PAP)
Czterech Polaków zostało poszkodowanych w pożarach, jakie szaleją w południowej Chorwacji. Jedna osoba przebywa na oddziale intensywnej terapii; pozostałe opuściły już szpital.
Świat

Kolejki do okulistów po zaćmieniu słońca. Ciekawość była ważniejsza od ochrony wzroku

opublikowano:
Oglądanie częściowego zaćmienia słońca bez specjalistycznych okularów mogło skończyć się trwałym uszkodzeniem siatkówki
Oglądanie częściowego zaćmienia słońca bez specjalistycznych okularów mogło skończyć się trwałym uszkodzeniem siatkówki (Fot. PAP/Art Service)
To miało być spektakularne widowisko, ale dla części mieszkańców Berlina skończyło się wizytą u okulisty. Podczas środowego zaćmienia Słońca wiele osób patrzyło na zjawisko bez odpowiedniej ochrony oczu. Lekarze ostrzegają: patrzenie bezpośrednio na Słońce może trwale uszkodzić siatkówkę.
Świat

Piekło w turystycznym raju! Pilny komunikat dla Polaków w Chorwacji

opublikowano:
Pożar w Chorwacji
Ambasada RP wydała komunikat w związku z pożarem w Chorwacji. (fot. screen z X.com)
Na południowym zachodzie Chorwacji wybuchł pożar, który błyskawicznie rozprzestrzenia się z powodu silnego wiatru. Żywioł trawi popularną, turystyczną część kraju, zmuszając służby do ewakuacji ponad tysiąca osób. Ambasada RP w Zagrzebiu wydała pilny komunikat dla przebywających tam Polaków.
Świat

Szpiegowski bastion w sercu Berlina! Ponad 100 tajemniczych lokatorów i bezsilność Niemców

opublikowano:
Brama Brandenburska
Niemcy nie mogą pozbyć się rosyjskich szpiegów. (fot. ilustracyjna/ pixabay)
W samym centrum Berlina wznosi się potężny budynek z napisem „Russisches Haus”. Oficjalnie to placówka kulturalna, jednak od dawna budzi ona ogromne kontrowersje, a jej pracownicy podejrzewani są o działalność szpiegowską. Choć niemieccy politycy oraz prasa głośno domagają się natychmiastowego zamknięcia placówki, sprawa okazuje się dyplomatycznym i prawnym klinczem.
Świat

Lewicowy eksperyment skończony. Kolumbia bierze amerykańską broń i uderza w narkoterroryzm

opublikowano:
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas szczytu Americas Counter-Cartel Coalition w Panamie poświęconego walce z kartelami narkotykowymi
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth przemawia podczas szczytu Americas Counter-Cartel Coalition w Panamie, na którym ogłoszono zacieśnienie współpracy z Kolumbią w walce z narkoterroryzmem.(fot. PAP/EPA)
Nowy prezydent Abelardo de la Espriella, znany jako „El Tigre”, zatwierdził wspólne operacje wojskowe z USA na terytorium Kolumbii. Decyzja, ogłoszona podczas szczytu koalicji antynarkotykowej w Panamie, to radykalne zerwanie z polityką poprzedniego lewicowego rządu i sukces administracji Donalda Trumpa w regionie.