Nawet red. Grochal nie mogła znieść wywodów mecenasa Kacprzyka. Może go beatyfikujmy?

W wywiadzie z Renatą Grochal w radiowej "Trójce" (oczywiście rozgłośnia jest w likwidacji) Dubois próbował wmówić opinii publicznej, że jego klient — 29-letni lekarz bez specjalizacji — przez 365 dni w roku dyżurował po 11 godzin dziennie tylko w Szpitalu Południowym, a do tego dorabiał jeszcze kilka godzin w Szpitalu Bródnowskim. Według tej wersji Kacprzyk miałby pracować średnio po 14–15 godzin na dobę, praktycznie bez dni wolnych, przez cały rok.
Choć ta linia obrony jest obrazą inteligencji dla przeciętnego Polaka, to jest przez pana mecenasa bez ustanku kolportowana.
Najlepiej opłacany "czeladnik" w historii
Nawet gdyby ktoś był superambitnym pracoholikiem, to ludzki organizm ma swoje ograniczenia. A tu nie mówimy o zwykłym lekarzu, tylko o radnym KO, który jednocześnie prowadził działalność gospodarczą, udzielał się medialnie i politycznie.
Mecenas tłumaczy gigantyczne zarobki tym, że jego klient był „młodym i ambitnym lekarzem”, który „siedział na SOR-ze bardzo długo, żeby się uczyć”.
Czyli mamy czeladnika (lekarza bez specjalizacji), który zarabiał miliony złotych za… godziny spędzone na nauce zawodu. W jakim innym zawodzie świat by na to pozwolił? W którym fachu praktykant dostaje pensję prezesa za to, że „się uczy”? To już nie jest linia obrony — to jest kpina z polskiego podatnika. Bo to my, przez NFZ i publiczne szpitale, mieliśmy sponsorować „ambitną naukę” złotego dziecka Koalicji Obywatelskiej.
Dubois najwyraźniej zapomniał, że Polacy nie są idiotami. Widzą, jak 28–29-latek bez doświadczenia i specjalizacji wskakuje na stanowisko koordynatora SOR-u, zarabia kosmiczne pieniądze i nagle „musi się uczyć” na okrągło, żeby to wszystko uzasadnić. Ta linia obrony jest tak absurdalna, że nawet część mediów sympatyzujących z obecną władzą ma z nią problem. Bo jak tu poważnie dyskutować z tezą, że ktoś zarobił 1,6–1,7 mln zł rocznie, bo „bardzo chciał się uczyć”?
Może go beatyfikujmy?
Dawid Kacprzyk nie był „ambitnym młodym lekarzem”. Był beneficjentem układu, w którym znajomości i partyjne koneksje pozwalały omijać wszelkie reguły i standardy. A mecenas Dubois właśnie udowadnia, że w tej sprawie nie ma już żadnej racjonalnej obrony — została tylko groteska. Nawet redaktor Grochal na wieść, że Kacprzyk "harował jak wół", by podnosić swoje kwalifikacja zapytała z przekąsem: to może zamiast stawiać mu zarzuty, należy go beatyfikować? To całkiem niezły komentarz to słów mecenasa Dubois.
źr. wPolsce24 za X











