Lewicowy eksperyment skończony. Kolumbia bierze amerykańską broń i uderza w narkoterroryzm

Zaledwie kilka dni po objęciu urzędu nowy prezydent Kolumbii dokonuje zwrotu o 180 stopni w polityce bezpieczeństwa państwa. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth ogłosił w środę w Panamie, że rząd Abelardo de la Esprielli upoważnił Stany Zjednoczone do prowadzenia wspólnych operacji wojskowych na terytorium Kolumbii w ramach walki z „narkoterroryzmem”.
Decyzja zapadła błyskawicznie po tym, jak w miniony piątek urząd objął 48-letni skrajnie prawicowy prawnik Abelardo de la Espriella, wspierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Nowy prezydent, znany jako „El Tigre”, już w swoim przemówieniu inauguracyjnym złożył obietnicę zdecydowanej walki z przestępczością zorganizowaną i narkoterroryzmem.
Decyzja oznacza całkowite zerwanie z polityką poprzedniego prezydenta, lewicowego Gustava Petra, który konfrontował się z administracją Trumpa m.in. w kwestii amerykańskich ataków na łodzie przemytnicze na Karaibach. Nowy rząd w Bogocie jest obecnie postrzegany w Waszyngtonie jako sojusznik.
Cel: kartele i ugrupowania zbrojne
Porozumienie otwiera drogę do bezpośredniego udziału sił USA w działaniach przeciwko strukturom zbrojnym działającym w Kolumbii. Jak przekazał szef Pentagonu, „Kolumbia zwróciła się już do Departamentu Wojny o przyłączenie się do walki z narkoterroryzmem, upoważniając do wspólnych operacji wojskowych mających na celu zniszczenie terrorystów i sieci terrorystycznych”. Celem działań ma być około 30 ugrupowań zbrojnych liczących ponad 20 tysięcy członków, rozmieszczonych na terenie całego kraju.
Decyzja Kolumbii zapadła podczas spotkania koalicji Americas Counter-Cartel Coalition (A3C) w Panamie. Jednocześnie ogłoszono, że Kolumbia dołączy do inicjatywy „Tarcza Ameryk” (Shield of the Americas), tworzonej przez prezydenta Trumpa od marca tego roku. Koalicja skupia już 19 państw regionu. Jak podaje Reuters, administracja USA planuje przekazać Kolumbii miliard dolarów w ramach pakietu pomocy bezpieczeństwa. To wyraz „odnowionego partnerstwa” między oboma krajami.
Lewica protestuje
Decyzja wywołała już falę krytyki w kolumbijskiej opozycji, która określa ją jako „zrzeczenie się suwerenności” i wskazuje na niezgodność z konstytucją. Część polityków przywołuje art. 173 konstytucji, który stanowi, że to Senat musi wyrazić zgodę na tranzyt obcych wojsk przez terytorium Kolumbii. Jednocześnie organizacje praw człowieka, zarówno w USA, jak i na świecie, od dawna krytykują amerykańskie operacje wojskowe w regionie, określając je jako nielegalne, imperialne i stanowiące pozasądowe egzekucje.
Kolumbia jest największym na świecie producentem kokainy.
źr. wPolsce24 za Euronews/Reuters











