Muzyk disco-polo miał zostać szefem ważnej niemieckiej instytucji. Zamiast niego wybrano jeszcze bardziej kontrowersyjną postać

Polsko-Niemiecka Fundacja na rzecz Nauki (PNFN) od miesięcy znajduje się w centrum personalnej burzy. Instytucja ta, niezwykle ważna dla współpracy akademickiej między Warszawą a Berlinem, stała się areną starcia między merytorycznymi kompetencjami a partyjnym kluczem nominacji.
Od „Toby’ego z Monachium” do kontrowersyjnego polityka
Pierwsza propozycja niemieckiego Ministerstwa Nauki wywołała w Polsce i Niemczech prawdziwe zdumienie. Kandydatem był Tobias Thalhammer, lokalny działacz bawarskiej CSU, który w Polsce dał się poznać nie jako dyplomata, ale jako... wykonawca disco polo występujący pod pseudonimem „Toby z Monachium”.
Portal wPolsce24.tv, opisując tę kandydaturę, zwracał uwagę na brak doświadczenia akademickiego Thalhammera i jego wizerunek artystyczny, który zdaniem krytyków nie licował z powagą fundacji naukowej. Mimo że Berlin bronił go jako osoby „prywatnie związanej z Polską”, opór środowisk naukowych okazał się zbyt silny.
Florian Hahn – nowy faworyt Berlina
Zgodnie z najnowszymi informacjami przekazanymi przez DW na podstawie ustaleń FAZ, kandydatura Thalhammera została ostatecznie zarzucona. Nowym kandydatem na stanowisko dyrektora zarządzającego jest Florian Hahn.
To postać o znacznie większym ciężarze gatunkowym w niemieckiej polityce. Hahn to wieloletni deputowany do Bundestagu z ramienia CSU, ekspert ds. polityki zagranicznej i obronnej. Jego nominacja przez DW jest postrzegana jako próba profesjonalizacji wyboru i wyciszenia skandalu wizerunkowego, jaki wywołała sprawa Thalhammera.
Fundacja PNFN, którą przez lata kierowała Cornelia Pieper (była wiceszefowa niemieckiego MSZ i konsul w Gdańsku), wymaga lidera potrafiącego łączyć świat nauki z twardą dyplomacją. Zmiana kandydata ze „śpiewającego polityka” na doświadczonego parlamentarzystę to dla niemieckich mediów sygnał, że Berlin zrozumiał powagę sytuacji.
Jednocześnie nie ukrywajmy, nowy kandydat na szefa tej ważnej instytucji nie jest postacią wolną od kontrowersji, choć akurat - dziwnym zbiegiem okoliczności - teksty w FAZ i DW o nich nie przypominają.
Cień lobbingu nad nowym kandydatem
W przeszłości Hahn był wielokrotnie krytykowany za niezwykle bliskie związki z przemysłem zbrojeniowym. Jako członek Komisji Obrony Bundestagu, jednocześnie pełnił funkcję wiceprezydenta Towarzystwa Polityki Obronnej (GSP), co wywoływało pytania o konflikt interesów i transparentność jego działań na styku polityki i wielkiego biznesu.
Najpoważniejsze głosy krytyki pod adresem Hahna pojawiły się w związku z jego działalnością doradczą dla potężnych koncernów. Niemieckie media i organizacje monitorujące transparentność życia publicznego wytykały mu współpracę z firmami takimi jak Quantum Systems (producent dronów) czy doradztwo strategiczne w sektorze technologii obronnych. Krytycy zarzucają mu uprawianie tzw. polityki „obrotowych drzwi”, gdzie wpływy zdobyte w parlamencie są wykorzystywane do wspierania interesów konkretnych grup kapitałowych.
Czyżby w niemieckiej optyce Polska była miejscem dobrym jedynie dla disco-polowca albo... lobbysty?
źr. wPolsce24 za DW/FAZ











