Świat

Niemiecka Republika Dotacyjna. Rekordowe 321 mld euro wsparcia, by "ratować" gospodarkę. Wiemy, do kogo trafią pieniądze

opublikowano:
Niemiecki rząd szykuje w tym roku wsparcie dla przedsiębiorstw na bezprecedensową skalę. Z danych przywoływanych przez Interię wynika, że wartość subwencji ma sięgnąć 321 mld euro, a największe środki ponownie popłyną do kluczowych sektorów gospodarki.

- Nowe badanie przeprowadzone przez Instytut Waltera Euckena, zlecone przez Fundację na rzecz Przedsiębiorstw Rodzinnych, wskazuje na znaczny wzrost dotacji rządowych. W tzw. „Freiburg Federal Expenditure Monitor” autorzy badania oszacowali całkowitą kwotę dotacji rządowych na 321,3 mld euro w roku 2026. Dla porównania, w roku poprzednim kwota ta wynosiła 306,6 mld euro - czytamy w tekście na portalu Merkur.de.

Co wolno wojewodom? 

Dodajmy, iż rząd w Berlinie nie ogląda się na traktaty, nakazujące państwom Unii zachowanie zasad uczciwej konkurencji. Bezpośrednia pomoc finansowa będzie stanowić dominującą część zaplanowanego wsparcia i ma stanowić blisko trzy czwarte tej kwoty.

Sposób rozdziału środków krytykują nawet Niemcy. Najostrzejszą krytykę formułuje prof. Lars Feld — ekonomista z Uniwersytetu we Fryburgu i były doradca ex-ministra finansów Christiana Lindnera. Jego diagnoza jest bezlitosna:

„Ekonomicznie słabo uzasadnione" - tak Feld okreśiła większość niemieckich wydatków subwencyjnych.

Według niego aż 110,8 mld euro, czyli ponad jedna trzecia wszystkich bezpośrednich dotacji, trafia na działania, których sens ekonomiczny jest "co najmniej dyskusyjny".

Co więcej, Feld wprost stwierdza:

„Pozytywnego efektu wzrostowego jak dotąd nie da się zaobserwować."

Pieniądze są wydawane, ale gospodarka nie przyspiesza. Ogromne sumy trafiają np. na modernizację sieci kolejowej Deutsche Bahn, bez widocznej poprawy jakości usług.

Dla dużych graczy i wybranych sektorów

Fakty są jednoznaczne, nasi zachodni sąsiedzie pompują w swoje firmy miliardy euro. W porównaniu z rokiem 2016, ogólna suma rocznych subsydiów wzrosła w Niemczech 3,5 razy i nadal wykazuje trend wzrostowy. Obok bezpośrednich dopłat, w ramach pomocy wykorzystywane są także ulgi podatkowe, które także uznawane są za rodzaj subwencji, wspomagających wybrane podmioty gospodarcze.

Niemiecki system rozdzielania publicznych pieniędzy nie budzi zachwytu nawet nad Odrą. Publiczny grosz wspiera bowiem przede wszystkim te firmy, które zaangażowane są w transformację energetyczną i rozwój "zielonych technologii".

Kolejnym ulubionym sektorem są podmioty zajmujące się zaawansowanymi technologiami, na czele z producentami mikroelektroniki oraz półprzewodników. W tym roku dorzucono do tego zbioru producentów energii elektrycznej, objętych specjalnym programem dotacji, mającym obniżyć ceny prądu. Wskazano jednocześnie, iż dodatkowego wsparcia potrzebuje sektor zdrowia oraz opieki nad starzejącym się społeczeństwem.

To nie wszystko, bo kolejnym beneficjentem rządowych dotacji ma stać się niemiecka kolej. Rząd nie może odmówić ratowania - znajdującego się w fatalnej kondycji finansowej - kluczowego przewoźnika w kraju - federalnej grupy Deutsche Bahn, która w 2026 r. będzie kosztować niemiecki budżet ok 27,6 mld euro.

To dlatego najbardziej kontrowersyjnym aspektem niemieckiej polityki dotacyjnej jest podział środków między duże korporacje a małe i średnie firmy. Spółki notowane na indeksie DAX otrzymały ponad 34 mld euro w okresie od 2016 do 2023 roku, podczas gdy pomoc finansowa dla sektora MŚP w 2026 roku wyniesie zaledwie 1,4 mld euro.

Co jeszcze ciekawsze, miliardy euro podatków, płaconych przez ok 3,5 mln małych i średnich przedsiębiorstw w Niemczech, przepływają następnie z rąk rządu do 40 największych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych we Frankfurcie, ujętych w indeksie DAX.

Polski biznes w defensywie

Problemy małych i średnich firm w Niemczech są oczywiście ciekawe, ale dla opisany wyżej system stanowi ogromne wyzwanie przede wszystkim dla innych państw. Jak konkurować z firmami, które otrzymują masywne wsparcie państwowe zza zachodniej granicy? Polska musi szukać innych sposobów, aby odnaleźć się w subwencyjnym wyścigu, który przyspiesza, co już widać po drugiej stronie Odry.

To rodzi fundamentalne pytania o przyszłość jednolitego rynku europejskiego. Jeśli największa gospodarka Unii Europejskiej pomija zasady uczciwej konkurencji, pompując setki miliardów euro w swoją gospodarkę, czy mniejsze kraje mają szansę konkurować? Czy to nie doprowadzi do rozdrobnienia wspólnego rynku, gdzie każde państwo będzie musiało uczestniczyć w wyścigu dotacyjnym, by jego firmy mogły przetrwać? A jeśli tak, to kto przegra w tym wyścigu jako pierwszy: te kraje, które mają najmniej pieniędzy w budżecie?

Polskie dotacje złe, niemieckie dobre

Ta sytuacja bulwersuje szczególnie mocno, bo przypomnijmy, w przeszłości Komisja Europejska wielokrotnie blokowała polskie próby ratowania niektórych naszych firm, często doprowadzając niemal do zniszczenia całych sektorów polskiej gospodarki:

1. Likwidacja stoczni w Gdyni i Szczecinie (2008–2009)

Komisja Europejska w listopadzie 2008 r. uznała pomoc publiczną dla stoczni w Gdyni i Szczecinie za nielegalną, bo nie doprowadziła do rentowności i zakłócała rynek UE. Polska musiała sprzedać majątek w przetargach do maja 2009 r., co doprowadziło do likwidacji zakładów w ówczesnym kształcie.

2. Spór o pomoc dla górnictwa (2024–2025)

Polska nie miała formalnej zgody KE na dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń węgla (związane z umową społeczną z 2021 r.). W 2025 r. zaplanowano ponad 9 mld zł (dokładnie 7,8–9 mld zł), ale KE wymagała dowodów na wygaszanie wydobycia zgodnie z celami klimatycznymi. Środki wypłacano bez zgody, co czyni je "nielegalnymi" z ryzykiem zwrotu. Polska składała wielokrotne wnioski w tej sprawie (ostatni w październiku i listopadzie 2024), bez ostatecznej zgody do kwietnia 2026.

3. Warunkowa zgoda dla PLL LOT i restrukturyzacja

KE zatwierdziła pomoc dla LOT (np. 650 mln euro w 2020 r. na pandemię), ale pod surowymi warunkami: restrukturyzacja, ograniczenie ekspansji, rezygnacja z tras/slotów i "środki kompensacyjne" dla konkurencji (np. zwrot slotów). Tłumaczono wówczas, iż to standard dla pomocy publicznej, by uniknąć "zaburzeń" rynku.

4. Podatek handlowy (2016 r.)

KE uznała polski podatek od handlu detalicznego za niedozwoloną pomoc publiczną, dyskryminującą duże sieci (np. zagraniczne). Wstrzymano jego wprowadzenie, a Polska musiała go zmienić, by uniknąć kar i zwrotu środków.

5. Pomoc dla JSW i innych górników (2015 r.)

KE nakazała zwrot ok. 1 mld zł nielegalnej pomocy publicznej dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej i innych spółek węglowych. Argumentowano brak rentowności i znów... zaburzeniami "wspólnego rynku". Ostatecznie Polska przegrała w sądzie.

6. Sprawa wiz dla polskich pracowników (2026 r.)

To jeden z ciekawszych przypadków zablokowania pomocy, bo KE formalnie uruchomiła procedurę przeciwko Niemcom - za dodatkowe wizy blokujące delegowanie pracowników z Ukrainy - przez polskie firmy. To w ogromnym stopniu dotknęło jednak polską gospodarkę (straty miliardowe), wymuszając zmianę przepisów dla swobody usług w UE.

źr. wPolsce24 za Merkur.De/Interia.pl/Freiburger Bundesausgabenmonitor 2026, Walter Eucken Institut

Świat

Donald Tusk: nikt mnie nie ogra w UE. Premier Estonii: to Niemcy nie chciały Tuska na spotkaniu o Ukrainie

opublikowano:
mid-epa11666748
Spotkanie przywódców z Bidenem bez Tuska (fot. PAP EPA/CHRIS EMIL JANSSEN)
Jeszcze rok temu Donald Tusk utyskiwał, że Polska pod rządami PiS-u nie ma silnego głosu na forum europejskim. Zapewniał, że jego nikt w Europie nie ogra. Tymczasem okazuje się, że Niemcy, na które od lat lider PO stawia, nie tylko nie lekceważą naszego premiera przerzucając nam uchodźców, to jeszcze blokują możliwość jego udziału w spotkaniu z sekretarzem obrony USA.
Świat

Donald Trump szukał pracy w barze szybkiej obsługi. Stanął przy frytkownicy

opublikowano:
mid-epa11667793
Donald Trump smażył frytki (PAP/EPA/NICK HAGEN)
Donald Trump odwiedził w niedzielę restaurację popularnej sieci na przedmieściach Filadelfii, gdzie smażył frytki i obsługiwał kasę drive-thru.
Świat

Strefa Starcia wróciła! Gorące polityczne show na antenie telewizji wPolsce24

opublikowano:
strefa
Strefa Starcia na antenie wPolsce24 (fot. Fratria)
Strefa Starcia wróciła na antenę telewizji wPolsce24. Redaktor Michał Adamczyk i jego goście omówili najważniejsze wydarzenia mijającego tygodnia w Polsce i na świecie. Nie brakowało emocji.
Świat

Chińscy astronauci wrócili na ziemię. Spędzili w kosmosie pół roku

opublikowano:
mid-epa11700209
Pekin nie ukrywa swoich kosmicznych ambicji (fot. PAP/EPA/XINHUA / LI ZHIPENG)
Chiński program kosmiczny znacząco przyspieszył. Chińczycy chcą do połowy stulecia zostać światowym liderem w podboju kosmosu.
Świat

Izraelscy kibice zaatakowani po meczu w Amsterdamie. Natychmiastowa reakcja Netanjahu

opublikowano:
mid-epa11709346
Izrael wysyła do Amsterdamu samoloty, którymi obywatele będą mogli wrócić do kraju. (fot.PAP/EPA/VLN Nieuws)
62 osoby zostały zatrzymane w związku z atakiem na grupę izraelskich kibiców, którzy dopingowali swoją drużynę na meczu w Amsterdamie. Służby odeskortowały fanów Maccabi Tel Awiw do hotelu, a do sprawy odniósł się już premier Izraela, który przekazał, że samoloty są w drodze do Holandii, skąd mają zabrać m.in. rannych obywateli.
Świat

Orze jak może? Artysta, który tworzy traktorem i pługiem. A za płótno ma pole

opublikowano:
videoframe_14924
Jego dzieła zawsze fascynują, choć portfolio jest... kontrowersyjne. Włoski artysta krajobrazu Dario Gambarin tworzy za pomocą... traktora z podczepionym pługiem. Tym razem wyorał logo Jubileuszowego Roku 2025, jakie wcześniej zaprezentował Watykan.