Niemcy udają, że nie ma problemu? Wzrost liczby morderstw i gwałtów - winni wszyscy, tylko nie oni

Jak podaje niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA) ogólna liczba zgłaszanych przestępstw spadła o 5,6 proc. Wzięło się to m.in. z liberalizacją przepisów dotyczących posiadania i uprawy marihuany.
Są jednak kategorie przestępstw, których liczba wzrosła. To morderstwa (wzrost o 6,5 proc.), gwałty i inne przestępstwa seksualne (wzrost o 8,5 proc.), a także oszustwa związane z wyłudzaniem świadczeń (wzrost o 11, 5 proc.).
Co ciekawe, raport BKA nie łączy tych wzrostów bezpośrednio z problemem niekontrolowanej imigracji do Niemiec, mimo, że liczby są dość klarowne.
Odsetek podejrzanych niebędących obywatelami Niemiec wyniósł łącznie 35,5 procent, i jest on prawie dwukrotnie wyższy od ogólnego odsetka cudzoziemców w Niemczech, który wynosi około 17 procent.
„Wśród podejrzanych niebędących obywatelami Niemiec największą grupę stanowili Turcy. Za nimi plasowali się Syryjczycy, Rumuni i Ukraińcy” – czytamy na stronie dw.com.pl.
„Wyższy wskaźnik przestępczości wynika z jednej strony z tego, że osoby te są średnio młodsze, a ponadto częściej to mężczyźni niż obywatele Niemiec” – tłumaczą dziennikarze.
„Również czynniki ryzyka, takie jak doświadczenia związane z przemocą lub ubóstwem, na które narażone są w szczególności osoby pochodzące ze środowisk uchodźczych, prawdopodobnie odegrały pewną rolę. Jednak w niektórych grupach migracyjnych powszechne są również poglądy, które postrzegają przemoc jako środek uzasadniony” – podaje portal niemieckiej rozgłośni publicznej.
Okazuje się też np., że liczba gwałtów w statystykach może rosnąć, bo… „zwiększyła się skłonność do zgłaszania przestępstw w związku z debatą <<Me Too>> oraz zaostrzaniem przepisów”.
A więc – wszystko przez feministki!
źr. wPolsce24 za dw.com.pl











