Tłum ruszył na ratusz: W ruch poszły pochodnie i petardy. Bunt przeciwko przymusowej relokacji migrantów

W Holandii trwają protesty związane z nowymi przepisami, zgodnie z którymi gminy - proporcjonalnie do liczby mieszkańców - muszą zapewnić do 1 lipca miejsca dla uchodźców. Zajmująca się uchodźcami agencja COA szacuje, że w tym roku będzie potrzebowała aż 103 tys. miejsc, z czego udało jej się dotąd znaleźć 80 tys.
Prawicowi politycy żądają zniesienia tych przepisów i wzywają gminy, by je ignorowały.
Nie chcą uchodźców w swojej gminie
Do gminy Wijdemeren miało trafić 110 uchodźców, samotnych mężczyzn. Miano ich zakwaterować w nieużywanym budynku ratusza w mieście Loosdrecht.
Wywołało to protesty. Władze gminy ugięły się i w zeszłym miesiącu zdecydowały, że przyjmą 70 osób. To jednak nie uspokoiło protestujących.
Pierwsi uchodźcy, 15 osób, dotarli do ratusza we wtorek. Władze celowo nie informowały, kiedy się pojawią, ale i tak przywitał ich protest. W jego trakcie sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.
W stronę ratusza poleciały pochodnie
Jak informuje portal Dutch News, uczestnicy protestu w pewnym momencie obrzucili budynek pochodniami i petardami. Od nich zapaliły się otaczające budynek krzaki, a co najmniej jedna pochodnia wylądowała na jego dachu. Uczestnicy protestu nie chcieli dopuścić do niego strażaków i wdali się w bijatyki z policją.
Sytuację udało się opanować, kiedy na miejsce wysłano specjalne oddziały. Ostatecznie nie doszło do pożaru budynku, a znajdującym się w środku uchodźcom i urzędnikom nic się nie stało.
Aresztowano wielu uczestników tego protestu, a premier Rob Jetten stwierdził w mediach społecznościowych, że ich zachowanie było całkowicie skandaliczne. Dodał, że ludzie mają prawo do protestów, ale używanie przemocy nigdy nie jest akceptowalne.
To nie był jedyny protest
Jak informuje portal, podobne protesty wybuchają w całej Holandii. W Apeldoorm, gdzie władze chcą zakwaterować 240 uchodźców w byłej szkole, protestujący od pięciu dni zbierają się na jednym z rond, a 26 osób zostało już aresztowanych, głównie za rzucanie petard.
W Hadze doszło do protestu w miejscu planowanego schroniska dla uchodźców, a policja dbała, by nie doszło do starć jego uczestników z proimigrancką kontrmanifestacją.
CZYTAJ TAKŻE:
Nielegalni imigranci w polskich domach dziecka. Mamy nowe, szokujące dane!
Imigranci robili zdjęcia na placu zabaw w Elblągu. Mieszkańcy wezwali policję
Kilka godzin przed incydentem w Loosdrecht minister ds. azylu Bart van den Brink powiedział posłom, że holenderski wywiad AIVD zaczął śledztwo w sprawie fali tych protestów. Agencja bada czy stoi za nimi zorganizowana aktywność. Minister nie zdradził jednak, czy badają także, czy są inspirowane zza granicy.
źr. wPolsce24 za Dutch News











