Kurz po Mercosur jeszcze nie opadł, a UE szykuje kolejną umowę handlową. Do rozmów włączył się sam kanclerz Niemiec

Mercosur to południowoamerykański blok handlowy zrzeszający Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj, z którym Unia Europejska negocjowała umowę o wolnym handlu przez ponad dwie dekady. Porozumienie ma na celu zniesienie ceł, ułatwienie dostępu do rynków oraz wzmocnienie wymiany handlowej między obiema stronami. Krytycy wskazują jednak, że umowa uderza w europejskich rolników i osłabia unijne standardy środowiskowe, które zapewniały mieszkańcom Starego Kontynentu dostęp do najzdrowszej i najlepszej jakości żywności na świecie. Wszystko przez fakt, że iż importowane produkty nie będą objęte tymi samymi restrykcjami, jak ich europejskie odpowiedniki, przez co, wedle szacunku ekspertów, w niedługim czasie może czekać nas zalew nieco tańszych, ale zdecydowanie mniej szkodzących zdrowiu produktów pochodzących m.in z Brazylii czy Argentyny.
Największe kontrowersje wywołał tryb przyjęcia porozumienia, ponieważ Komisja Europejska zdecydowała się rozbić je na części, ograniczając realny wpływ Parlamentu Europejskiego. W praktyce pozwoliło to na tymczasowe wdrożenie kluczowych zapisów bez pełnej zgody europosłów. Umowę najmocniej wspierały Niemcy, Hiszpania i część państw północnych, widząc w niej szansę dla przemysłu i eksportu. Przeciwko otwarcie buntowały się Francja, Austria, Polska oraz kraje z silnym sektorem rolnym. Ostatecznie porozumienie podpisano zaledwie kilka dni temu.
Udało się z Mercosur, to już załatwiają z Indiami
Doświadczenie z Mercosurem stało się ważnym punktem odniesienia dla obecnych rozmów handlowych Unii Europejskiej z Indiami. W Brukseli panuje przekonanie, że szybkie tempo negocjacji jest konieczne w obliczu globalnej rywalizacji gospodarczej. Jednocześnie narasta obawa, że scenariusz znany z Ameryki Południowej może się powtórzyć. Państwa członkowskie coraz uważniej przyglądają się zapisom dotyczącym ochrony klimatu i rynku rolnego, z kolei Parlament Europejski sygnalizuje, że nie chce być ponownie zepchnięty na margines.
Wizyta kanclerza Friedricha Merza w Indiach została odebrana jako silny sygnał polityczny. Berlin od dawna postrzega Indie jako kluczowego partnera gospodarczego w Azji, a lokalny przemysł naciska na zniesienie barier celnych, zwłaszcza w sektorze motoryzacyjnym i chemicznym. Z perspektywy firm porozumienie z Delhi ma rekompensować słabszą koniunkturę na innych rynkach. Krytycy wskazują jednak, że presja biznesu zdominowała debatę publiczną. Podnoszone są m.in. obawy o standardy pracy i ochronę środowiska, gdyż Indie domagają się licznych wyjątków od unijnych regulacji klimatycznych. Tego typu żądania budzą największe napięcia w Brukseli.
Mercosur pokazał, jak głębokie są podziały wewnątrz Unii Europejskiej. Dla jednych liczy się konkurencyjność gospodarki i dostęp do nowych rynków. Dla innych priorytetem pozostaje ochrona rolnictwa i klimatu. Ten konflikt interesów nie został rozwiązany.
Komisja Europejska straciła zaufanie
Rolnicy w wielu krajach UE odebrali umowę z Mercosurem jako zagrożenie egzystencjalne. Protesty na ulicach Paryża, Brukseli czy Warszawy miały wyraźny wymiar polityczny. Związkowcy alarmowali, że napływ taniej żywności obniży ceny i wypchnie lokalnych producentów z rynku. I choć Komisja Europejska przekonywała, że wprowadzi mechanizmy ochronne, to krytycy uznali te zapewnienia za niewystarczające.
Parlament Europejski zapowiada, że w przypadku umowy z Indiami będzie bardziej asertywny. Europosłowie domagają się jednak pełnej przejrzystości negocjacji, jednocześnie wskazując, że brak zaufania do Komisji znacząco narasta od czasu Mercosuru.
źr.wPolsce24 za Tysol.pl











