Dlaczego w negocjacjach UE–Mercosur Polska nic nie ugrała? Szokujące kulisy rozmów

Zdaniem Katarzyny Szymańskiej-Borginon Polska przyjęła złą strategię, od początku zapowiadając, że będzie głosować na "nie". Na domiar złego w ostatnich miesiącach polskie stanowisko coraz bardziej się usztywniało. Komisja Europejska i pozostałe kraje UE zdawały sobie sprawę z tego, że cokolwiek Polsce zaoferować, i tak będzie przeciw. Po co więc oferować cokolwiek?
Polska wykluczyła się z gry
Tymczasem, jak przekonuje dziennikarkę jej rozmówca - pragnąca zachować anonimowość osoba związana z koalicją rządzącą - negocjacje nie polegają tylko na mówieniu tylko "nie". Polskie władze, bojąc się jednak gniewu rolników i krytyki opozycji, same wykluczyły się z gry.
Paryż i Rzym prowadzą grę
Prawdziwe negocjacje prowadziły, według tego rozmówcy, tylko dwa kraje Francja i Włochy. I wszystko, co zostało ugrane dla rolników, to właśnie dzięki Francji i w ostatniej fazie Włochom, które do końca trzymały Brukselę w niepewności co do ostatecznego stanowiska.
Francja zagłosowała "przeciw", Włochy "za", ale oba kraje mogą się pochwalić jakimiś sukcesami.
"Na doczepkę"
Tymczasem Polska tylko "na doczepkę" wspierała postulaty Francji czy Włoch dotyczące zwiększenia środków dla rolników w przyszłym unijnym budżecie, wzajemności (te same zasady produkcji, bez zakazanych w UE pestycydów) czy klauzul bezpieczeństwa.
Polskie władze nie przedstawiały inicjatyw w sprawie Mercosuru. Warszawa nie negocjowała, skupiając się na swoim "nie". Dlatego też niczego nie ugrała.
Słabe stanowisko Polski nie było tak widoczne w kraju, bo premier Donald Tusk i minister rolnictwa co jakiś czas występowali i pozorowali twarde stanowisko, jednak w Brukseli dla wszystkich było jasne, że z Polską niespecjalnie trzeba się liczyć.
Co dostała Francja?
Pod koniec doszło nawet do tego, że Francuzi przepychali samotnie swoje postulaty, nie oglądając się na Polskę, bo uważali, że w ten sposób lepiej zabezpieczą swoje interesy. Taką wyłącznie francuską, ugraną w ostatniej chwili przez Paryż sprawą była np. kwestia zniesienia cła na niektóre nawozy i zwieszenia podatku węglowego od importowanych nawozów, niekoniecznie korzystna dla Polski ze względu na krajowe zakłady azotowe, które mogą na tym stracić.
Francja wprowadziła także u siebie dekretem zakaz importu niektórych towarów z pozostałościami pestycydów, stawiając Polskę, która takich planów nie miała, w trudnej sytuacji.
Sprytne Włochy
Natomiast Włochy, włączając się sprytnie i zdecydowanie do gry w ostatniej fazie, uzyskały wcześniejsze wykorzystanie 45 mld euro dla rolników i przesunięcie 10 proc. środków z ogólnej puli - na rolnictwo.
I Rzym mógł ogłosić sukces, że "załatwił" coś dla swoich rolników (nawet jeżeli były tylko przesunięcia budżetowe, a nie nowe pieniądze).
Polscy rolnicy dostali nic
A co Polska ugrała dla swoich rolników ? "Nic" - odpowiada rozmówca Katarzyny Szymańskiej-Borginon.
Państwa UE zgodziły się w piątek, mimo sprzeciwu m.in. Polski i Francji, na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosuru. Decydujące dla zgody było poparcie Włoch. Dokument zostanie podpisany 17 stycznia.
źr. wPolsce24 za RMF FM











