Kobieta i jej synek niemal zginęli w wypadku samochodu elektrycznego. Przez oszczędności na bezpieczeństwie?

Justine Saint Amour była właścicielką samochodu Tesla Cybertruck. Jej pojazd był wyposażony w system Full Self-Driving (FSD) – zaawansowany system wspomagania prowadzenia. Założyciel Tesli Elon Musk wielokrotnie sugerował, że jest on tak zaawansowany, że wyposażone w niego samochody mogą w praktyce prowadzić się same – i wymagają, by kierowca trzymał ręce na kierownicy tylko z powodu przepisów.
Zamiast skręcić - pojechał prosto
W swoim pozwie Saint Amour twierdzi, że w sierpniu zeszłego roku ten system doprowadził do poważnego wypadku. Był włączony, gdy jechała po jednym z wiaduktów w Houston. Wiadukt był zakończony skrzyżowaniem w kształcie litery Y. Kobieta spodziewała się, że pojazd zwolni i skręci w prawo. Ten jednak miał przyspieszyć i skręcił zbyt słabo, przez co uderzył w betonową barierę.
Kobieta twierdzi, że w ostatniej chwili wyłączyła FSD i przejęła kontrolę nad samochodem, ale było już zbyt późno, by zapobiec wypadkowi.
Saint Amour odniosła w tym wypadku poważne obrażenia prawego ramienia, pleców i szyi. Naciągnęła sobie też ścięgna i uszkodziła nerwy w prawej dłoni, czego efekty odczuwa do dzisiaj.
Co gorsza w samochodzie był także jej roczny synek, ale na szczęście nie odniósł obrażeń. Jej adwokat zauważył, że gdyby bariera nie wytrzymała, to spadliby na znajdującą się pod tym wiaduktem autostradę, co mogłoby zakończyć się dla nich tragicznie.
Tesla oszczędza na bezpieczeństwie?
W swoim pozwie kobieta twierdzi, że Tesla kłamała o możliwościach tego systemu i zaprojektowała go w sposób, który naraża użytkowników na niebezpieczeństwo. Domaga się miliona dolarów odszkodowania.
Jej adwokat powiedział, że Tesla dla oszczędności oparła ten system o tanie kamery, a nie LiDar – technologię skanowania laserowego, która tworzy trójwymiarowy obraz otoczenia poprzez wysyłanie krótkich impulsów świetlnych i mierzenie czasu, w jakim powrócą do źródła. Zwrócił uwagę, że takich systemów używa konkurencja, a sami inżynierowie Tesli je rekomendowali na etapie projektowania tego samochodu.
Jego zdaniem Tesla nie zadbała także o system awaryjnego hamowania i alarmowania kierowcy, że coś poszło nie tak i musi natychmiast przejąć kontrolę. Jego kancelaria napisała w oświadczeniu, że tego wypadku można było by uniknąć, gdyby Tesla nie szukała oszczędności na bezpieczeństwie.
Nie takie mądre samochody
To już kolejny taki incydent. Jakiś czas temu sąd uznał, że Tesla jest częściowo odpowiedzialna za śmierć 22-latki, która wpadła pod samochód jadący z włączonym systemem FSD. Nakazał wypłacenie jej rodzinie 243 mln dolarów odszkodowania.
W zeszłym roku zajmująca się bezpieczeństwem drogowym agencja HTSA rozpoczęła też śeldztwo po tym, gdy Tesla z tym systemem uderzyła w idącego poboczem seniora. Wstępnie śledczy ustalili, że jej kamera została oślepiona przez słońce.
W 2022 roku kalifornijski Departament Pojazdów Silnikowych (DMV) pozwał też Teslę do sądu, bo zdaniem jego urzędników fałszywie sugeruje, że jej pojazdy z systemami wspomagania prowadzenia potrafią prowadzić się same. Ostatecznie do procesu nie doszło, bo firma Elona Muska zdecydowała się na wprowadzenie odpowiednich zmian w nazwach systemów i materiałach promocyjnych.
źr. wPolsce24 za Futurism, Austin Statesman











