Cudownie młody, roześmiany. Czy można było go uratować? – poruszająca rozmowa z przyjaciółką rodziny Henry’ego Nowaka
- To była cudowna rodzina. A jakim człowiekiem był Henryk? Był wspaniały, po prostu wspaniały – mówi przyjaciółka rodziny Henry’ego Nowaka w programie „Popek Stanisławski do południa”. Słowo „wspaniały” rozmówczyni dziennikarzy telewizji wPolsce24 powtórzy w czasie emocjonalnej rozmowy o 18-letnim, zamordowanym w Southampton chłopcu jeszcze wiele razy.
Dobry piłkarz, wielbiciel babcinych pierogów
- Teraz w internecie dużo jest filmików, które puszcza jego siostra Olivia. Jola ciągle powtarzała, że to było tak cudowne rodzeństwo – mówi kobieta, która sama przedstawia się jako przyjaciółka babci Henry’ego.- Oni byli tak bardzo zżyci ze sobą. On był cudownie młodym, uśmiechniętym, roześmianym człowiekiem.
- Był bardzo dobrym piłkarzem. Uczestniczyłam w jego pogrzebie: przyszło około 300 młodych osób, oddając mu hołd. Właśnie teraz będzie kolejny mecz na stadionie na jego cześć. Bo to mógł być każdy z nich – dodaje.
Z jej słów wynika, że chłopiec pochodzący z rodziny polskich emigrantów sam nie mówił po polsku. - Henryk miał polski paszport, co trzeba podkreślać. Ale jak przychodził, to zawsze mówił: babciu pierogi, babciu pierogi dzisiaj – tak nasza rozmówczyni zapamiętała chłopca, którego śmierć poruszyła nie tylko Polskę, ale i Wielką Brytanię.
Tragiczna śmierć
Ta dramatyczna historia wydarzyła się w grudniu ubiegłego roku. Henry Nowak, student pierwszego roku rachunkowości i finansów w Southampton, wracał do akademika po spotkaniu z kolegami z drużyny piłkarskiej. Przypadkiem natknął się na Vickruma Digwę, sikha uzbrojonego w 21-centymetrowy nóż ceremonialny (używany przez wyznawców sikhizmu). Ten zadał mu pięć ciosów nożem, w tym w klatkę piersiową.
Ranny chłopak próbował jeszcze uciekać. Gdy na miejsce przybyła policja Digwa skłamał, że to Nowak go zaatakował i rasistowsko obraził. Policjanci uwierzyli agresorowi i zakuli umierającego studenta w kajdanki.
"Policja go uszarpała"
- Henryk umarł, a może jeszcze dało by się go uratować, my tego nie wiemy. Są nawet opinie lekarzy, że gdyby od razu akcja reanimacyjna została przeprowadzona, to być może to młode życie by się dało uratować. Ale policja go tak uszarpała… - mówi nasza rozmówczyni, przypominając ostatnie słowa nastolatka, który umierając, powtarzał: Nie mogę oddychać.
Poprawność polityczna wymknęła się spod kontroli
Na dodatek, jak przypomina gość Anny Popek i Damiana Stanisławskiego, brytyjskie władze usiłowały potem tuszować sprawę. -Gdyby nie determinacja rodziny, determinacja Marka (ojca Henry'ego - przyp. red.) - a to jest naprawdę bardzo porządna rodzina, bardzo succesful na Wyspach - i gdyby nie jego pieniądze, prawnicy, którzy są w to zaangażowani, to by to zostało zamiecione pod dywan. To jest najgorsze, że po prostu trzeba walczyć o sprawiedliwość. Ale dobrze, że wszyscy się obudzili, no budzą się, wychodzą na ulicę, są protesty – mówi przyjaciółka Nowaków i dodaje gorzko:
- Poprawność polityczna wymknęła się spod kontroli. Teraz jako biali jesteśmy tu w mniejszości. Chciałabym, że żeby ta śmierć Henryka nie poszła na darmo - dodaje.
Cała rozmowa w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24











