Irlandzka eurodeputowana skarży się na Jacka Ozdobę. Czuje się "głęboko obrażona"

Incydent miał mieć miejsce w grudniu na posiedzeniu Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego (PETI), któremu przewodniczył Bogdan Rzońca. Na agendzie był wniosek o zajęcie się sprawą udzielenia przez Węgry azylu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Z 35 członków komisji, na sali było obecnych zaledwie dziewięciu, z czego kilku – w tym Jacek Ozdoba – zastępowali innych eurodeputowanych. Irlandzka europosłanka Cynthia Ni Mhurchu brała w nim udział w zastępstwie Michała Koboski z Polski2050.
Na nagraniu z sali widać, że Irlandka już w trakcie posiedzenia skarżyła się na zachowanie polityka PiS. - On właśnie zachrumkał jak świnia, proszę, żebym została wyproszona z sali – mówiła. Twierdziła też, że poczuła się głęboko obrażona przez posła Ozdobę jako kobieta i jako polityk. Już wtedy zapowiadała, że poinformuje sekretariat PE o zachowaniu Ozdoby i o tym, że Rzońca miał na nie nie reagować.
Jak informuje PAP, w czwartek europosłanka wysłała pisemną skargę do przewodniczącej PE Roberty Metsoli.
Ozdoba przedstawił w rozmowie z PAP inną wersję zdarzenia. - Pani europoseł po przegranym głosowaniu zareagowała bardzo agresywnie i próbowała odwrócić uwagę, przekazując nieprawdziwe informacje na temat mojej osoby – powiedział, dodając, że używała wobec niego słów, które nie są dopuszczalne podczas debat. - Wszystko jest zarejestrowane na kamerach – podkreślił. Dodał, że gdyby stawiane mu zarzuty były prawdziwe, to złożyłaby skargę od razu – on sam złożył na nią skargę już 3 grudnia, dzień po tym posiedzeniu – a nie czekałaby z tym miesiąc.
Rzońca powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia i sam wystąpił do służb prawnych PE, żeby sprawdziły, jak się zachowywał na tym posiedzeniu. - Każdy ma prawo bronić siebie. Pani poseł z Irlandii ma prawo złożyć skargę, jeśli uważa, że ma ku temu podstawy. Pan Ozdoba mógł zabrać głos, bo uczestniczył w posiedzeniu komisji – stwierdził. Dodał, że posiedzenia PETI są często bardzo ożywione i emocjonalne, a on sam nie wie, o czym rozmawiali, bo siedzieli kilka rzędów od pulpitu przewodniczącego.
źr. wPolsce24 za PAP











