Irbis śnieżny pogryzł nieodpowiedzialną turystkę. Chciała zrobić mu zdjęcie

Incydent miał miejsce w chińskim kurorcie Koktokay w rejonie Sinciang. Jak donosi portal Jam Press, władze wydały wcześniej ostrzeżenie po otrzymaniu informacji, że w okolicy znajdującego się tam hotelu kręci się irbis śnieżny – gatunek dużego dzikiego kota, spokrewniony z tygrysem. Irbisy zwykle starają się trzymać z daleka od ludzi i lokalne media podejrzewają, że ten osobnik podszedł blisko, bo był głodny i szukał jedzenia.
Państwowy nadawca CCTV poinformował, że turystka, której tożsamość i narodowość nie zostały ujawnione, wracała do hotelu ze stoku narciarskiego, kiedy zauważyła to zwierzę. Chciała zrobić mu zdjęcie, ale z miejsca, w którym stała, nie miała dobrego kadru. Zaczęła więc do niego podchodzić. Gdy podeszła na odległość ok. trzech metrów, irbis ją zaatakował.
Zwierzę ugryzło ją w twarz. Do mediów społecznościowych trafiło nagranie, na którym zakrwawiona kobieta leży na śniegu, a irbis siedzi obok niej. Lokalne media donoszą, że życie uratowało jej to, że miała nadal na sobie kask narciarski.
Dzikiego kota przegonił w końcu kijkami instruktor narciarski, a inni turyści udzielili jej pierwszej pomocy. Nieodpowiedzialna turystka trafiła do szpitala, media donoszą, że jej stan jest stabilny.
W Chinach mieszka największa populacja irbisów śnieżnych na świecie. Ataki tych zwierząt na ludzi są niezwykle rzadkie, gdyż zwykle irbisy starają się trzymać od nich z daleka.
Lokalne władze ostrzegły turystów, że to nadal jednak są duże, agresywne drapieżniki. W rejonach, gdzie je zaobserwowano, nie powinno się więc wysiadać z samochodów, poruszać się samotnie ani podchodzić do nich, by zrobić im zdjęcie.
źr. wPolsce24 za CNN, Fox News











