Świat

Przerwała protest lewicowych „pacyfistów”. „Dlaczego milczeliście przy 40 tysiącach zabitych?”

opublikowano:
Kobieta przerwała manifestację pacyfistów
(fot. za X)
Podczas niedzielnego marszu „dla pokoju” we Florencji doszło do sceny, która zaskoczyła lewicowych aktywistów. Na trasę pochodu wkroczyła irańska kobieta o imieniu Leila, od lat mieszkająca we Włoszech, i jednym krótkim wystąpieniem obnażyła ich podwójne standardy.

Co wydarzyło się we Florencji?

W centrum Florencji odbywał się marsz „o pokój na Bliskim Wschodzie”, zorganizowany przez różne środowiska włoskiej lewicy i ruchów pacyfistycznych. W pewnym momencie głos zabrała Leila – Iranka na emigracji – i przerwała zgromadzenie mocnym pytaniem:

„Dlaczego milczeliście, gdy ginęło 40 tysięcy ludzi?”, nawiązując do krwawych represji i tysięcy ofiar reżimu Ali Chameneiego w Iranie.

Według relacji we włoskich mediach, jej słowa wywołały konsternację wśród organizatorów i uczestników marszu. 

„Dlaczego wychodzicie na ulicę za reżim, a nie za jego ofiary?”

Leila nie poprzestała na jednym pytaniu. W emocjonalnym wystąpieniu spytała:

„Dlaczego wychodzi się na ulice przeciwko wojnie z Iranem, a nie wychodziło się przeciwko wymordowaniu tysięcy Irańczyków?”

Odniosła się do masakr podczas ostatnich protestów w Iranie, gdy reżim brutalnie pacyfikował demonstracje. Przypomniała, że wielu Irańczyków na emigracji nie ma już rodzin w ojczyźnie, bo ci zostali zabici lub zmuszeni do ucieczki. Dodała także, że rodziny migrantów - takich jak ona - jeśli jeszcze funkcjonują w Iranie, to często ryzykują więzienie, tortury i śmierć.

Zadała też proste, ale „zabójcze” dla wizerunku lewicowych „pacyfistów”: czy naprawdę chodzi im o pokój, czy raczej o polityczną demonstrację przeciwko Zachodowi, nawet kosztem ofiar dyktatury?

Kontekst: reżim Chameneiego i tysiące ofiar w Iranie

Leila przypomniała coś, co w europejskiej debacie bywa spychane na margines: w Iranie od lat trwa terror teokratycznego reżimu, który brutalnie tłumi protesty społeczne, strzelając do demonstrantów i stosując masowe aresztowania. Ma na sumieniu dziesiątki tysięcy ofiar, szczególnie w ostatnich falach sprzeciwu wobec władzy. Do tego zmusza tysiące Irańczyków do ucieczki – tak jak Leilę, która dziś mówi o tym z bezpiecznej Florencji, choć jej rodzina żyje w nieporównywalnie mniej bezpiecznym środowisku. 

Włoskie media przypominają przy tej okazji, że to właśnie ten system od lat morduje własnych obywateli, a europejska lewica często reaguje znacznie słabiej na zbrodnie Teheranu, niż na działania USA czy Izraela. Sytuacja we Florencji stała się dla włoskiej lewicy politycznie kłopotliwa, bo uderza w kilka punktów naraz. Z jednej strony piętnuje hipokryzję podwójne standardy – głośne protesty przeciwko amerykańsko–izraelskiemu uderzeniu w reżim, przy jednoczesnym milczeniu wobec wieloletniej rzezi Irańczyków. 

Zdarzenie obnażyło oderwanie „pacyfistycznego” aktywizmu od realnych doświadczeń ludzi żyjących pod dyktaturą i przypomniało, że najgłośniej o pokoju krzyczą często ci, którzy nie ryzykują niczym, podczas gdy ofiary reżimu płacą za wolność krwią i emigracją. Dziś włoskie media piszą wprost o „irańskiej kobiecie, która zawstydziła pacyfistów lewicy”,  bo często kilka prostych faktów wystarczy, żeby zderzyć hasła z brutalną rzeczywistością.

Skąd my to znamy, prawda? 

źr. wPolsce24

 

Świat

Koniec wolności sumienia? Drakońskie prawo uderza w chrześcijan - kościoły zmuszone spisywać wiernych

opublikowano:
Wnętrze kościoła, ołtarz z krzyżem i świecami – zdjęcie ilustracyjne do artykułu o ograniczeniach wolności religijnej i modlitwy.
Zwykła modlitwa w kościele obarczona ryzykiem oskarżeń o „nielegalną konwersję” (fot. Fratria)
„Przyszedłem pomodlić się z własnej, nieprzymuszonej woli” – takie oświadczenia muszą podpisywać wierni wchodzący do kościołów w Bombaju i okolicach. To dramatyczna reakcja duchownych na wejście w życie nowych, rygorystycznych przepisów o zakazie konwersji w stanie Maharasztra. Za „nielegalną zmianę wyznania” grozi tam nawet do 10 lat więzienia.
Świat

Brytyjska ochrona nuklearna dla Finlandii, a co z Polską? Rząd Tuska ma gdzieś strategiczne bezpieczeństwo?

opublikowano:
Grafika przedstawiająca brytyjski okręt podwodny z rakietą balistyczną na tle mapy Morza Bałtyckiego i Europy Północnej. Państwa JEF zaznaczone są na niebiesko, a nad Polską znajduje się znak zapytania symbolizujący debatę o miejscu Polski w europejskiej architekturze odstraszania nuklearnego. W tle widoczne są flagi Wielkiej Brytanii i Finlandii
Brytyjskie siły strategiczne i współpraca państw JEF zmieniają układ bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego - a gdzie Polska? (graf. AI)
Wielka Brytania rozszerzy ochronę nuklearną na Finlandię oraz pozostałe kraje zrzeszone w Joint Expeditionary Force (JEF). Jak poinformowała fińska agencja STT powołując się na dziennik „Iltalehti”, porozumienie o utworzeniu nowych sił bojowych zostanie podpisane w listopadzie w Oslo. Kluczowym filarem nowej architektury bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego i Północnego mają być brytyjskie strategiczne okręty podwodne z napędem jądrowym (klasy Vanguard), które prowadzą nieprzerwaną misję odstraszania na Atlantyku.
Świat

Pokaż mi swoją bluzę, a powiem ci, kim jesteś. Pułapki nowej mody na kody QR

opublikowano:
Grafika w formacie panoramicznym 16:9. W centralnej części kadru znajduje się biała koszulka z krótkim rękawem umieszczona na minimalistycznym tle podzielonym pionowo na dwie strefy kolorystyczne: ciemnogranatową po lewej i jasnoniebieską po prawej. Na klatce piersiowej koszulki nadrukowany jest wyraźny, czarny kod QR, otoczony delikatną, świecącą na błękitno ramką. Po prawej stronie w kadr wchodzi dłoń trzymająca nowoczesny smartfon, którego aparat nakierowany jest na ubranie. Na ekranie telefonu widać podgląd skanowanego kodu, a między obiektywem a koszulką rozciąga się futurystyczna, półprzezroczysta niebieska wiązka danych i światła
Dynamiczne kody QR na ubraniach pozwalają zamienić zwykłą koszulkę w cyfrową wizytówkę lub portfolio. Pytanie tylko, czy skanowanie smartfonem nie zastąpi wkrótce zwykłego „cześć” (fot. pixabay/graf.AI)
Kiedyś ubranie wyrażało nas bez słów, ale wciąż by nawiązać kontakt to człowiek musiał zrobić pierwszy krok. Nadruk z ulubionym zespołem muzycznym, logo drużyny sportowej czy ironiczny napis na piersi były naturalnym pretekstem do rzucenia krótkiego: „O, też ich słuchasz?”. Dziś technologia idzie o krok dalej - lub, jak twierdzą krytycy, o krok za daleko w stronę cyfrowego odczłowieczenia. Startup ShareAScan wprowadza na rynek odzież z dynamicznymi kodami QR, zamieniając użytkowników w chodzące nośniki danych. Zamiast spojrzeć komuś w oczy i zapytać o imię, skierujemy obiektyw smartfona na jego klatkę piersiową.
Świat

„Dlaczego my mamy umierać, a dzieci polityków żyją za granicą?". Kliczko wypalił bez ogródek

opublikowano:
Protest obywateli Ukrainy i zdjęcie mera Kijowa
Witalij Kliczko przyznał dlaczego jego dzieci nie walczą na froncie. (fot. Fratria/ screen z ytoutube/News Hunter)
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie wśród części obywateli coraz głośniej wybrzmiewają pytania dotyczące sprawiedliwości społecznej podczas mobilizacji. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego na froncie giną zwykli ludzie, podczas gdy potomstwo elity politycznej i decydentów przebywa bezpiecznie poza granicami kraju.
Świat

Bestsellerowa powieść nie dostanie prestiżowej nagrody. Pojawiły się obawy, że stworzyła ją AI

opublikowano:
pexels-pixabay-256455
(fot. ilustracyjna Pexels)
Autor bestsellerowej powieści był nominowany do najbardziej prestiżowej francuskiej nagrody literackiej. Jego nominację jednak wycofano, bo pojawiły się wątpliwości, czy nie napisała jej sztuczna inteligencja.
Świat

Niezwykły wynik sondażu na Ukrainie. Nie lubią go jeszcze bardziej niż Tuska

opublikowano:
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy"
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy" elektorat (Fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Sytuacja polityczna na Ukrainie staje się coraz bardziej napięta. Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) wywołały potężny wstrząs na szczytach władzy w Kijowie. Aż 72 proc. ankietowanych uważa, że prezydent Wołodymyr Zełenski ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za procedery korupcyjne swoich najbliższych współpracowników. Zaledwie 25 proc. respondentów jest odmiennego zdania.