Gospodarka

Będzie szok na stacjach benzynowych? Wiemy, o ile podrożeje paliwo po ataku USA na Iran

opublikowano:
paliwo iran
Konflikt USA z Iranem może wywołać podwyżki na polskich stacjach benzynowych (Fot. PAP/EPA, Fratria)
Atak USA i Izraela na Iran ponownie rozpalił obawy rynków o bezpieczeństwo dostaw ropy naftowej z Bliskiego Wschodu. Inwestorzy natychmiast zaczęli doliczać do cen surowca tzw. premię za ryzyko. Dla kierowców w Polsce najważniejsze pytanie brzmi jednak nie geopolityczne, lecz bardzo konkretne: o ile podrożeje benzyna i diesel?

Odpowiedź zależy przede wszystkim od jednego miejsca na mapie świata – Cieśniny Ormuz.

Dlaczego Ormuz jest kluczowy dla cen paliw?

Cieśnina Ormuz to wąski szlak wodny łączący Zatokę Perską z otwartym oceanem. Według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) przepływa przez nią około 20 mln baryłek ropy dziennie, czyli blisko 20 proc. globalnego zużycia płynnych paliw. To jedno z najważniejszych „wąskich gardeł” światowej energetyki.

Iran od lat grozi jej blokadą w odpowiedzi na presję militarną lub sankcje. Nawet jeśli formalnie do zamknięcia nie dojdzie, już sama groźba destabilizacji powoduje wzrost kosztów transportu, ubezpieczeń i frachtu. A to przekłada się na notowania ropy Brent, globalnego odnośnika, od którego zależą ceny paliw także w Europie.

W praktyce rynek reaguje nie tylko na realne zniszczenia infrastruktury, ale również na ryzyko ich wystąpienia.

Ropa reaguje pierwsza. Paliwa – chwilę później

Historycznie każdy poważniejszy kryzys na Bliskim Wschodzie powodował skok notowań ropy o kilka–kilkanaście dolarów za baryłkę. Przy ograniczonej eskalacji mówimy zwykle o wzroście rzędu 5–10 dolarów. Jeśli jednak konflikt obejmuje infrastrukturę eksportową lub transport morskiego surowca, ruchy mogą sięgać 20–30 dolarów.

Dla kierowców kluczowa jest prosta zależność: wzrost ceny ropy o 10 dolarów za baryłkę oznacza potencjalnie kilkanaście do kilkudziesięciu groszy więcej na litrze paliwa w Polsce.

Dlaczego nie widać pełnego przełożenia? Bo w cenie paliwa ponad połowę stanowią podatki (akcyza, opłata paliwowa, VAT). Część ceny jest więc „sztywna”. Zmienna pozostaje przede wszystkim wartość ropy, kurs dolara oraz marże hurtowe.

Ile może podrożeć paliwo? Trzy scenariusze

Aby odpowiedzieć wprost na pytanie z tytułu, warto rozważyć trzy możliwe warianty rozwoju sytuacji.

1. Scenariusz umiarkowany – „rynek się boi, ale ropa płynie”

Jeśli konflikt nie doprowadzi do realnych zakłóceń w eksporcie, a Ormuz pozostanie otwarta, wzrost cen ropy może ograniczyć się do kilku dolarów.

W takim wariancie kierowcy w Polsce mogą zobaczyć podwyżki rzędu:
+10–20 groszy na litrze benzyny i diesla.

To wariant najbardziej prawdopodobny przy krótkotrwałej eskalacji.

2. Scenariusz napięcia utrzymanego – premia za ryzyko zostaje

Jeśli napięcie militarne utrzyma się przez tygodnie, ubezpieczyciele podniosą stawki, a armatorzy zaczną omijać region, ropa może zdrożeć o 10–20 dolarów za baryłkę.

Wtedy na polskich stacjach realne są wzrosty rzędu:
+30–50 groszy na litrze.

To poziom, który byłby już wyraźnie odczuwalny dla gospodarstw domowych i firm transportowych.

3. Czarny scenariusz – blokada lub poważne zakłócenia w Ormuz

Najbardziej kosztowny wariant to częściowe zamknięcie cieśniny, ataki na infrastrukturę eksportową albo masowe wycofywanie się tankowców z regionu.

W takim przypadku ropa mogłaby podrożeć nawet o 30–50 dolarów za baryłkę. To oznaczałoby dla Polski potencjalny wzrost cen paliw o:
70 groszy, a w skrajnym przypadku nawet około 1 zł na litrze.

Taki skok byłby już określany jako „szok paliwowy”.

Dlaczego Iran ma znaczenie większe niż tylko własna produkcja?

Choć irańska ropa od lat objęta jest sankcjami, kraj pozostaje jednym z większych producentów w ramach OPEC. Jego wydobycie jest relatywnie tanie – szacunkowe koszty produkcji należą do najniższych na świecie.

Kluczowe znaczenie ma jednak nie tylko sama produkcja Iranu, lecz fakt, że przez Ormuz eksportują surowiec również Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. To właśnie dlatego ewentualna blokada cieśniny miałaby globalne konsekwencje.

Co jeszcze może wpłynąć na ceny w Polsce?

Poza samą ropą znaczenie mają:

  • kurs dolara względem złotego (ropa jest rozliczana w USD),

  • poziom zapasów paliw w Europie,

  • decyzje OPEC+ dotyczące limitów wydobycia,

  • sytuacja na rynku diesla, który w UE jest szczególnie wrażliwy na zakłócenia.

Warto pamiętać, że rynek paliw działa z pewnym opóźnieniem. Hurt reaguje szybciej niż detal, ale przy gwałtownych ruchach surowca zmiany na stacjach mogą być widoczne nawet w ciągu kilku dni.

Czy kierowcy powinni szykować się na długotrwałe podwyżki?

Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz podwyżek rzędu kilkunastu–kilkudziesięciu groszy. Rynki często reagują emocjonalnie na pierwsze doniesienia, po czym ceny częściowo się stabilizują, jeśli nie dochodzi do fizycznego przerwania dostaw.

Jednak w przypadku realnych zakłóceń transportu przez Cieśninę Ormuz możliwy jest wyraźny i szybki wzrost cen paliw w całej Europie.

Czy będzie szok na stacjach benzynowych?

Na razie mówimy raczej o ryzyku podwyżek, a nie o pewnym scenariuszu kryzysowym. Wszystko zależy od tego, czy konflikt pozostanie ograniczony, czy też przerodzi się w długotrwałą destabilizację kluczowego szlaku energetycznego świata.

Dla kierowców oznacza to jedno: najbliższe dni i decyzje polityczne w regionie mogą bezpośrednio przełożyć się na rachunek przy dystrybutorze.

źr. wPolsce24 za Fox Business, money.pl, zero.pl

Gospodarka

Globalna awaria popularnej aplikacji finansowej. Klienci odcięci od własnych pieniędzy. Czy to koniec złudzeń o „świecie bez gotówki”?

opublikowano:
Awaria revoluta
Awaria revoluta (fot. shutterstock)
Kolejna potężna czarna seria w świecie cyfrowych finansów. W poniedziałek rano miliony użytkowników popularnej aplikacji Revolut zostało odciętych od dostępu do swoich środków. Karty odrzucają płatności w sklepach, aplikacja nie reaguje, a przelewy utknęły w próżni. Ta sytuacja to nie tylko zwykły błąd techniczny – to kolejny, bolesny dzwonek alarmowy dla wszystkich, którzy bezrefleksyjnie uwierzyli w utopię bezgotówkowego społeczeństwa.
Gospodarka

Mróz-Gorgoń z kolejną "fuchą na państwowym"? Tym razem na szali los polskiego banku

opublikowano:
Profesor Gorgoń-Mróz ośmieszyła rząd Donalda Tuska
Profesor Gorgoń-Mróz ośmieszyła rząd Donalda Tuska (fot. wPolsce24)
Ledwie opadł kurz po głośnej aferze z Barbarą Mróz-Gorgoń, a z państwowych instytucji znów dochodzą sygnały budzące uzasadniony niepokój. Bank Pekao – marka o niemal stuletniej tradycji, z trudem zrepolonizowana za rządów Zjednoczonej Prawicy – szykuje wizerunkowe trzęsienie ziemi. Z przestrzeni publicznej może zniknąć legendarny żubr, a nawet sama historyczna nazwa banku. Co najbardziej bulwersuje, przy tym kontrowersyjnym projekcie pracowała nie kto inny, jak Barbara Mróz-Gorgoń – była „pełnomocniczka Tuska”, która po zarobieniu w państwowym banku trafiła prosto na intratne posady na państwowym garnuszku.
Gospodarka

Rząd ma w nosie ponad 2 miliony Polaków? Motyka rozkłada ręce: „Nie planujemy interwencji”

opublikowano:
2 miliony Polaków nie będzie jeździć taniej
2 miliony Polaków nie będzie jeździć taniej (fot. Fratria)
Kierowcy w całej Polsce przecierają oczy ze zdumienia na stacjach paliw, a obecna władza po raz kolejny udowadnia, jak głęboko w nosie ma codzienne problemy milionów zwykłych obywateli. Ceny autogazu (LPG) gwałtownie szybują w górę, drenując kieszenie gospodarstw domowych. Tymczasem wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka (PSL) bez cienia zażenowania oświadczył na antenie RMF FM, że rząd nie zamierza kiwnąć palcem w tej sprawie.
Gospodarka

Drastyczny skok opłaty cukrowej. Wielki protest przedsiębiorców i „Solidarności”

opublikowano:
MK4_swm_15_oo_s_M2 468
Branża rolno-spożywcza i „Solidarność” zapowiadają manifestację przeciwko opłacie cukrowej (fot. Fratria)
Kolejna grupa społeczna i gospodarcza zapowiedziała wyjście na ulice. Przedstawiciele branży rolno-spożywczej, handlu oraz związkowcy organizują pikietę przed parlamentem, sprzeciwiając się rządowym planom drastycznej podwyżki opłat od zawartości kofeiny i tauryny.
Gospodarka

Mamy jedne z najgorszych podatków na Zachodzie. Polska szoruje po dnie - oto bilans rządów Tuska i Domańskiego!

opublikowano:
Andrzej Domański i Donald Tusk drenują portfele zwykłych Polaków
Andrzej Domański i Donald Tusk drenują portfele zwykłych Polaków (fot. shutterstock/Fratria)
Przed wyborami Donald Tusk i jego zaplecze z Platformy Obywatelskiej składali polskim przedsiębiorcom złote obietnice: koniec z opresją fiskusa, radykalne uproszczenie prawa, przewidywalność oraz oddech dla małego i średniego biznesu. Dziś, gdy resortem finansów kieruje Andrzej Domański, z tych zapowiedzi nie zostało absolutnie nic. Najnowszy Międzynarodowy Ranking Konkurencyjności Podatkowej (International Tax Competitiveness Index) amerykańskiego think tanku Tax Foundation bezlitośnie obnaża bezczynność i chaos obecnej ekipy – Polska wlecze się w ogonie OECD, zajmując kompromitujące 32. miejsce na 38 państw.
Gospodarka

Polska na tykającej bombie. Nielegalne chemikalia pod naszymi oknami, a mafie śmieciowe liczą miliony. Śląsk to dopiero początek!

opublikowano:
shutterstock_2723938479
Farby, toksyczne rozpuszczalniki, smolisty pak naftowy zakopany w ziemi i tysiące mauzerów z trucizną. Nowe dane katowickiego WIOŚ porażają: na terenie samego województwa śląskiego zinwentaryzowano aż 43 nielegalne bomby ekologiczne w 29 miejscowościach. A to przecież tylko jedno województwo! Skoro w jednym regionie zorganizowane grupy przestępcze zamieniły hale, naczepy i działki w chemiczny poligon, co dzieje się w reszcie kraju? Polska żyje na tykającej bombie zegarowej, za rozbrojenie której słono zapłacą uczciwi podatnicy.