Będzie szok na stacjach benzynowych? Wiemy, o ile podrożeje paliwo po ataku USA na Iran

Odpowiedź zależy przede wszystkim od jednego miejsca na mapie świata – Cieśniny Ormuz.
Dlaczego Ormuz jest kluczowy dla cen paliw?
Cieśnina Ormuz to wąski szlak wodny łączący Zatokę Perską z otwartym oceanem. Według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) przepływa przez nią około 20 mln baryłek ropy dziennie, czyli blisko 20 proc. globalnego zużycia płynnych paliw. To jedno z najważniejszych „wąskich gardeł” światowej energetyki.
Iran od lat grozi jej blokadą w odpowiedzi na presję militarną lub sankcje. Nawet jeśli formalnie do zamknięcia nie dojdzie, już sama groźba destabilizacji powoduje wzrost kosztów transportu, ubezpieczeń i frachtu. A to przekłada się na notowania ropy Brent, globalnego odnośnika, od którego zależą ceny paliw także w Europie.
W praktyce rynek reaguje nie tylko na realne zniszczenia infrastruktury, ale również na ryzyko ich wystąpienia.
Ropa reaguje pierwsza. Paliwa – chwilę później
Historycznie każdy poważniejszy kryzys na Bliskim Wschodzie powodował skok notowań ropy o kilka–kilkanaście dolarów za baryłkę. Przy ograniczonej eskalacji mówimy zwykle o wzroście rzędu 5–10 dolarów. Jeśli jednak konflikt obejmuje infrastrukturę eksportową lub transport morskiego surowca, ruchy mogą sięgać 20–30 dolarów.
Dla kierowców kluczowa jest prosta zależność: wzrost ceny ropy o 10 dolarów za baryłkę oznacza potencjalnie kilkanaście do kilkudziesięciu groszy więcej na litrze paliwa w Polsce.
Dlaczego nie widać pełnego przełożenia? Bo w cenie paliwa ponad połowę stanowią podatki (akcyza, opłata paliwowa, VAT). Część ceny jest więc „sztywna”. Zmienna pozostaje przede wszystkim wartość ropy, kurs dolara oraz marże hurtowe.
Ile może podrożeć paliwo? Trzy scenariusze
Aby odpowiedzieć wprost na pytanie z tytułu, warto rozważyć trzy możliwe warianty rozwoju sytuacji.
1. Scenariusz umiarkowany – „rynek się boi, ale ropa płynie”
Jeśli konflikt nie doprowadzi do realnych zakłóceń w eksporcie, a Ormuz pozostanie otwarta, wzrost cen ropy może ograniczyć się do kilku dolarów.
W takim wariancie kierowcy w Polsce mogą zobaczyć podwyżki rzędu:
+10–20 groszy na litrze benzyny i diesla.
To wariant najbardziej prawdopodobny przy krótkotrwałej eskalacji.
2. Scenariusz napięcia utrzymanego – premia za ryzyko zostaje
Jeśli napięcie militarne utrzyma się przez tygodnie, ubezpieczyciele podniosą stawki, a armatorzy zaczną omijać region, ropa może zdrożeć o 10–20 dolarów za baryłkę.
Wtedy na polskich stacjach realne są wzrosty rzędu:
+30–50 groszy na litrze.
To poziom, który byłby już wyraźnie odczuwalny dla gospodarstw domowych i firm transportowych.
3. Czarny scenariusz – blokada lub poważne zakłócenia w Ormuz
Najbardziej kosztowny wariant to częściowe zamknięcie cieśniny, ataki na infrastrukturę eksportową albo masowe wycofywanie się tankowców z regionu.
W takim przypadku ropa mogłaby podrożeć nawet o 30–50 dolarów za baryłkę. To oznaczałoby dla Polski potencjalny wzrost cen paliw o:
70 groszy, a w skrajnym przypadku nawet około 1 zł na litrze.
Taki skok byłby już określany jako „szok paliwowy”.
Dlaczego Iran ma znaczenie większe niż tylko własna produkcja?
Choć irańska ropa od lat objęta jest sankcjami, kraj pozostaje jednym z większych producentów w ramach OPEC. Jego wydobycie jest relatywnie tanie – szacunkowe koszty produkcji należą do najniższych na świecie.
Kluczowe znaczenie ma jednak nie tylko sama produkcja Iranu, lecz fakt, że przez Ormuz eksportują surowiec również Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. To właśnie dlatego ewentualna blokada cieśniny miałaby globalne konsekwencje.
Co jeszcze może wpłynąć na ceny w Polsce?
Poza samą ropą znaczenie mają:
-
kurs dolara względem złotego (ropa jest rozliczana w USD),
-
poziom zapasów paliw w Europie,
-
decyzje OPEC+ dotyczące limitów wydobycia,
-
sytuacja na rynku diesla, który w UE jest szczególnie wrażliwy na zakłócenia.
Warto pamiętać, że rynek paliw działa z pewnym opóźnieniem. Hurt reaguje szybciej niż detal, ale przy gwałtownych ruchach surowca zmiany na stacjach mogą być widoczne nawet w ciągu kilku dni.
Czy kierowcy powinni szykować się na długotrwałe podwyżki?
Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz podwyżek rzędu kilkunastu–kilkudziesięciu groszy. Rynki często reagują emocjonalnie na pierwsze doniesienia, po czym ceny częściowo się stabilizują, jeśli nie dochodzi do fizycznego przerwania dostaw.
Jednak w przypadku realnych zakłóceń transportu przez Cieśninę Ormuz możliwy jest wyraźny i szybki wzrost cen paliw w całej Europie.
Czy będzie szok na stacjach benzynowych?
Na razie mówimy raczej o ryzyku podwyżek, a nie o pewnym scenariuszu kryzysowym. Wszystko zależy od tego, czy konflikt pozostanie ograniczony, czy też przerodzi się w długotrwałą destabilizację kluczowego szlaku energetycznego świata.
Dla kierowców oznacza to jedno: najbliższe dni i decyzje polityczne w regionie mogą bezpośrednio przełożyć się na rachunek przy dystrybutorze.
źr. wPolsce24 za Fox Business, money.pl, zero.pl











