Świat

CIA walczy z kartelami w Meksyku, a rząd o tym nie wie? Lewicowa prezydent jest wściekła i zapowiada śledztwo

opublikowano:
Media ujawniły, że Amerykanie, którzy zginęli w Meksyku, byli agentami CIA biorącymi udział w operacji antynarkotykowej. Prezydent Sheinbaum twierdzi, że nic o niej nie wiedziała i zapowiada śledztwo
(fot. U.S. Immigration and Customs Enforcement (Department of Homeland Security)
Wyszło na jaw, że dwaj Amerykanie, którzy zginęli w weekend w Meksyku, byli agentami CIA i prowadzili w tym kraju operację antynarkotykową. Lewicowa prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum twierdzi, że nikt nie spytał jej rządu o zgodę na tę operację – i zapowiada śledztwo w tej sprawie.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Dwaj Amerykanie, którzy zginęli w wypadku w stanie Chihuahua, mieli być agentami CIA prowadzącymi operację antynarkotykową w Meksyku.
  • Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum twierdzi, że rząd federalny nie wyraził zgody na działania USA i domaga się wyjaśnień od Waszyngtonu.
  • Lokalne władze początkowo podawały sprzeczne informacje – raz, że Amerykanie brali udział w operacji, innym razem, że byli tylko instruktorami.
  • Media USA (m.in. „Washington Post” i AP) ustaliły, że ofiary działały pod przykrywką dyplomatyczną jako agenci wywiadu.
  • Sprawa może oznaczać eskalację napięć między USA a Meksykiem, zwłaszcza w kontekście walki z kartelami i polityki Donalda Trumpa.
  • Eksperci sugerują, że współpraca obu krajów jest bliższa, niż oficjalnie przyznają władze Meksyku, a oburzenie Sheinbaum może mieć charakter polityczny.
  • Incydent wpisuje się w szerszy kontekst walki z narkotykami, negocjacji handlowych USMCA oraz napięć na linii Waszyngton–Meksyk.

Meksyk ma ogromny problem z kartelami narkotykowymi. Od dwudziestu lat w tym kraju trwa de facto wojna domowa między siłami rządowymi a kartelami, w której życie straciło już ponad 400 tys. osób, z czego ponad połowa to cywile bez związków z przestępczością narkotykową. To problem także dla USA, bo do tego państwa trafia znaczna część produkowanych w tym kraju narkotyków. Prezydent Donald Trump wielokrotnie proponował prezydent Meksyku Claudii Sheinbaum pomoc, ale ta odrzucała te propozycje.

Zginęli dwaj Amerykanie 

W niedzielę media ujawniły, że w stanie Chihuahua na północy kraju doszło do wypadku, w którym życie straciło dwóch Amerykanów. Samochód, którym jechali, wypadł z górskiej drogi w pobliżu granicy ze stanem Sinaloa i spadł w 200-metrową przepaść. W wypadku życie straciło też dwóch obywateli Meksyku. Lokalne władze ujawniły, że byli to szef stanowej agencji śledczej i oficer.

Do wypadku doszło, gdy wracali z operacji rozmontowania laboratorium narkotykowego. Ambasada USA w Meksyku poinformowała w oświadczeniu, że ofiary były jej pracownikami, ale nie ujawniła ich personaliów i stanowisk. W poniedziałek pani Sheinbaum powiedziała, że jej rząd nie miał pojęcia o żadnej operacji antynarkotykowej, którą władze Chihuahua prowadzą wspólnie z Amerykanami. Podkreśliła, że chociaż same operacje są z przyczyn oczywistych prowadzone na poziomie stanowym, to współpracą z USA zajmuje się rząd federalny, więc lokalne władze powinny spytać go wcześniej o zgodę.

W odpowiedzi na jej słowa, prokurator generalny Chihuahua Cesar Jauregui Moreno powiedział, że Amerykanie byli jedynie instruktorami i nie brali bezpośredniego udziału w nalocie na to laboratorium narkotykowe, a pojawili się na miejscu dopiero później, w celach szkoleniowych. Dodał, że skoro w tej operacji brali udział sami Meksykanie, to nie musiał o niej informować rządu centralnego.

Jak zauważa jednak dziennik "Guardian", przeczy to jego wcześniejszym słowom – powiedział, że Amerykanie zginęli wracając z operacji celem zlikwidowania laboratorium narkotykowego.

To nie byli pracownicy ambasady

Teraz w tej tajemniczej sprawie nastąpił kolejny zwrot. Amerykańskie media informują, że zabici byli agentami Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), a jeśli w ogóle pracowali dla ambasady, to była to wyłącznie przykrywka. Jako pierwszy ujawnił to dziennik "Washington Post", ale agencja AP potwierdziła to w trzech niezależnych źródłach zaznajomionych ze sprawą, w tym u członka administracji Trumpa.

Dla Trumpa walka z narkotykami, które przedostają się przez granicę USA, jest jednym z priorytetów. Postawiło go to na kursie kolizyjnym z lewicowymi władzami Meksyku, które niemal otwarcie oskarża o to, że nie robią wystarczająco dużo w temacie walki z kartelami. W przeszłości prezydent groził już Meksykowi wysokimi cłami, jeśli sytuacja się nie poprawi, a także sugerował, że USA rozpoczną operacje wojskowe wymierzone w meksykańskie kartele, nawet jeśli rząd Meksyku im na to nie pozwoli.

Nie jest również wielką tajemnicą, że CIA odgrywa w tej walce coraz istotniejszą rolę. Administracja Trumpa w przeszłości uznała wiele karteli narkotykowych za międzynarodowe organizacje terrorystyczne.

To, że CIA współpracuje  z Meksykanami, też nie jest wielką tajemnicą – kiedy w lutym meksykańskie wojsko wyeliminowało Nemesio Oseguerę Cervantesa, zwanego El Mencho, szefa kartelu Nowe Pokolenie Jalisco, spekulowano, że udało się go namierzyć dzięki informacjom wywiadowczym od Amerykanów. Przedstawiciel Pentagonu powiedział anonimowo agencji Reuters, że tę operację wspierała wywiadowczo grupa zadaniowa amerykańskiego wywiadu wojskowego. Jeżeli jednak agenci CIA działali w Meksyku bezpośrednio, bez zgody jego rządu, to byłaby to znacząca eskalacja.

Prezydent o wszystkim wiedziała? 

O ile oczywiście rząd Meksyku faktycznie o tym nie wiedział. Wśród ekspertów i komentatorów nie brak jednak opinii, że ta współpraca jest znacznie bliższa, niż przyznaje się to publicznie, Sheinbaum doskonale zna jej szczegóły, a jej oburzenie to tylko teatr na użytek wewnętrzny. Z racji trudnej wspólnej historii w Meksyku dość powszechne są nastroje antyamerykańskie, zwłaszcza wśród wyborców lewicy, więc Sheinbaum musi udawać. W rzeczywistości godzi się po cichu na taką współpracę, bo na walce z kartelami korzystają obie strony.

Meksykański analityk bezpieczeństwa David Saucedo powiedział agencji AP, że za czasów Trumpa wzrosła liczba ukrytych operacji USA w Meksyku. - Są ukryte, bo meksykański rząd ma narrację, że nie może pozwolić na obecność uzbrojonych amerykańskich agentów – to rodzaj naruszenia suwerenności. Meksykański rząd zawsze próbował ukryć tę współpracę – stwierdził.

Kanadyjski boss za kratkami

Komentatorzy zwracają uwagę, że może o tym świadczyć aresztowanie w Meksyku Ryana Weddinga, do którego doszło w styczniu. Wedding to kanadyjski snowboardzista, który reprezentował swój kraj na olimpiadzie zimowej w Salt Lake City, a po zakończeniu kariery sportowej został międzynarodowym handlarzem narkotyków i trafił na listę dziesięciu najbardziej poszukiwanych zbiegów FBI.

Strona amerykańska otwarcie przyznawała, że aresztowano go dzięki wspólnej operacji z meksykańskimi służbami – ale rząd Meksyku twierdził, że Wedding oddał się w ręce stróżów prawa w amerykańskiej ambasadzie i nie mieli z tym nic wspólnego. 

W zeszłym roku Sheinbaum przyznała też po ujawnieniu sprawy przez media, że na prośbę jej rządu amerykańskie drony szukały w Meksyku laboratoriów, w których produkuje się fentanyl – chociaż wcześniej ministerstwo obrony twierdziło, że nic nie wie o takich lotach.

Pytaniem pozostaje jednak, dlaczego tym razem Sheinbaum zareagowała tak ostro i zamiast wyciszyć sprawę, eskaluje go do rangi międzynarodowego incydentu. Zdaniem Duncana Wooda z think tanku Wilson Center ma to związek z polityką wewnętrzną. Stwierdził, że każdy meksykański przywódca wyrażałby zaskoczenie i oburzenie po odkryciu działalności amerykańskich agentów, nawet jeśli doskonale o niej wiedział, a sytuacje Sheinbaum komplikują napięcia w stosunkach z administracją USA.

Innego zdania jest Vanda Feldab-Brown z Brookings Institiution. Zauważyła, że obecnie trwają negocjacje nad umową handlową USMCA między USA, Meksykiem i Kanadą, a jej formalna ocena będzie miała miejsce w lipcu. Zgadza się częściowo z opinią Wooda, ale uważa, że chce użyć tego skandalu jako karty przetargowej w negocjacjach z Trumpem.

źr. wPolsce24 za AP, "Guardian", "Time", Politico

Świat

Pokaż mi swoją bluzę, a powiem ci, kim jesteś. Pułapki nowej mody na kody QR

opublikowano:
Grafika w formacie panoramicznym 16:9. W centralnej części kadru znajduje się biała koszulka z krótkim rękawem umieszczona na minimalistycznym tle podzielonym pionowo na dwie strefy kolorystyczne: ciemnogranatową po lewej i jasnoniebieską po prawej. Na klatce piersiowej koszulki nadrukowany jest wyraźny, czarny kod QR, otoczony delikatną, świecącą na błękitno ramką. Po prawej stronie w kadr wchodzi dłoń trzymająca nowoczesny smartfon, którego aparat nakierowany jest na ubranie. Na ekranie telefonu widać podgląd skanowanego kodu, a między obiektywem a koszulką rozciąga się futurystyczna, półprzezroczysta niebieska wiązka danych i światła
Dynamiczne kody QR na ubraniach pozwalają zamienić zwykłą koszulkę w cyfrową wizytówkę lub portfolio. Pytanie tylko, czy skanowanie smartfonem nie zastąpi wkrótce zwykłego „cześć” (fot. pixabay/graf.AI)
Kiedyś ubranie wyrażało nas bez słów, ale wciąż by nawiązać kontakt to człowiek musiał zrobić pierwszy krok. Nadruk z ulubionym zespołem muzycznym, logo drużyny sportowej czy ironiczny napis na piersi były naturalnym pretekstem do rzucenia krótkiego: „O, też ich słuchasz?”. Dziś technologia idzie o krok dalej - lub, jak twierdzą krytycy, o krok za daleko w stronę cyfrowego odczłowieczenia. Startup ShareAScan wprowadza na rynek odzież z dynamicznymi kodami QR, zamieniając użytkowników w chodzące nośniki danych. Zamiast spojrzeć komuś w oczy i zapytać o imię, skierujemy obiektyw smartfona na jego klatkę piersiową.
Świat

„Dlaczego my mamy umierać, a dzieci polityków żyją za granicą?". Kliczko wypalił bez ogródek

opublikowano:
Protest obywateli Ukrainy i zdjęcie mera Kijowa
Witalij Kliczko przyznał dlaczego jego dzieci nie walczą na froncie. (fot. Fratria/ screen z ytoutube/News Hunter)
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie wśród części obywateli coraz głośniej wybrzmiewają pytania dotyczące sprawiedliwości społecznej podczas mobilizacji. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego na froncie giną zwykli ludzie, podczas gdy potomstwo elity politycznej i decydentów przebywa bezpiecznie poza granicami kraju.
Świat

Bestsellerowa powieść nie dostanie prestiżowej nagrody. Pojawiły się obawy, że stworzyła ją AI

opublikowano:
pexels-pixabay-256455
(fot. ilustracyjna Pexels)
Autor bestsellerowej powieści był nominowany do najbardziej prestiżowej francuskiej nagrody literackiej. Jego nominację jednak wycofano, bo pojawiły się wątpliwości, czy nie napisała jej sztuczna inteligencja.
Świat

Niezwykły wynik sondażu na Ukrainie. Nie lubią go jeszcze bardziej niż Tuska

opublikowano:
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy"
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy" elektorat (Fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Sytuacja polityczna na Ukrainie staje się coraz bardziej napięta. Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) wywołały potężny wstrząs na szczytach władzy w Kijowie. Aż 72 proc. ankietowanych uważa, że prezydent Wołodymyr Zełenski ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za procedery korupcyjne swoich najbliższych współpracowników. Zaledwie 25 proc. respondentów jest odmiennego zdania.
Świat

Rząd Korei Południowej jest wściekły na Zełenskiego. Domaga się wyjaśnień i przeprosin

opublikowano:
Rząd Korei Południowej domaga się wyjaśnień i przeprosin od Ukrainy za to, że Zełensky ujawnił, że północnoreańscy jeńcy zostali odesłani na południe
(fot. president.gov.ua, CC BY-3.0)
Rząd Korei Południowej jest wściekły na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Nie podoba mu się to, że ten bez zgody ujawnił, że do tego kraju odesłano dwóch północnokorańskich jeńców.
Świat

Nawet Węgry rządzone przez Magyara mają inne standardy niż Polska za Tuska. Premier odpowie za kradzież!

opublikowano:
Prokuratura chce postawić premierowi Węgier zarzut kradzież, a ten postanowił nie zasłaniać się immunitetem
Prokuratura chce postawić premierowi Węgier zarzut kradzież, a ten postanowił nie zasłaniać się immunitetem (Fot. PAP/EPA/ZSOLT SZIGETVARY)
Węgierski parlament podjął bezprecedensową decyzję, uchylając immunitet premierowi Peterowi Magyarowi oraz dwóm byłym ministrom z obozu Viktora Orbana. Co najbardziej uderzające – szef węgierskiego rządu sam zaapelował do posłów o pozbawienie go ochrony prawnej, by przed sądem rozliczyć incydent, do jakiego doszło dwa lata temu w klubie nocnym. To obraz, który rzuca zupełnie nowe światło na standardy odpowiedzialności polityków, a w Polsce rządzonej przez Donalda Tuska rzecz nie do wyobrażenia.