Wpadł przez kochankę. Władze Meksyku ujawniły, jak udało im się namierzyć szefa kartelu

Nemesio Ruben Oseguera Cervantes, znany lepiej pod pseudonimem El Mencho, był liderem kartelu Nowe Pokolenie Jalisco i jednym z najpotężniejszych przestępców w Meksyku. Od dawna był poszukiwany przez meksykański i amerykański wymiar sprawiedliwości, a za informacje, które pomogą w jego aresztowaniu, wyznaczono ogromne nagrody. W niedzielę został zastrzelony przez meksykańskie siły specjalne podczas próby aresztowania. Jego śmierć sprawiła, że przez Meksyk przetacza się teraz fala przemocy.
Śledzili ochroniarza jego kochanki
Teraz rząd Meksyku ujawnił, w jaki sposób udało się go namierzyć. El Mencho od dawna był poszukiwany i wiedział, jak się ukrywać. Meksykańskim służbom udało się jednak zidentyfikować członka kartelu, który opiekował się jedną z jego kochanek. Gdy w piątek zabrał ją do miasteczka Tapalpa w stanie Jalisco, służby go śledziły. Ustaliły, że kobieta udała się tam na spotkanie z narkobaronem. Sekretarz obrony Meksyku gen. Ricardo Trevilla ujawnił, że dostali bardzo ważną dodatkową informację od amerykańskiego wywiadu, która potwierdziła, że El Mencho jest obecny w tym miasteczku.
Gdy szef kartelu spędzał noc ze swoją kochanką, meksykańskie siły specjalne zaczęły planowanie operacji. Żołnierze z meksykańskiej armii i Gwardii Narodowej otoczyli jego kryjówkę kordonem, by się nie wymknął, a sześć helikopterów obserwowało okolicę. Prezydent Claudia Sheinbaum, która odwiedzała wtedy północ kraju, była na bieżąco informowana o rozwoju sytuacji.
Ukrył się w krzakach
W niedzielę nad ranem komandosi dostali zielone światło. Członkowie kartelu, widząc ich, zareagowali z ekstremalną brutalnością. El Mencho, razem z dwoma ochroniarzami, uciekł, ale grupa ośmiu innych została na miejscu i wdała się w strzelaninę z komandosami. Wszyscy zostali zastrzeleni, a na miejscu znaleziono prawdziwy arsenał, w tym dwie ręczne wyrzutnie przeciwlotnicze.
W tym samym czasie El Mencho uciekł do lasu w pobliżu Tapalpa. Komandosi znaleźli go tam, gdy razem ze swoimi ochroniarzami ukrywał się w krzakach. Doszło do strzelaniny, w której cała trójka została ciężko ranna. Wcześniej zranili trzech żołnierzy i uszkodzili jeden z helikopterów na tyle, że musiał awaryjnie lądować. Po zabezpieczeniu pola walki, komandosi załadowali El Mencho i jego ludzi do śmigłowca, by zabrać go do szpitala. Cała trójka zmarła jednak wkrótce potem na pokładzie, więc zdecydowano, że zostaną zabrani prosto do stolicy.
Zastrzelili architekta fali przemocy
Władze ujawniły także, że za falą przemocy, która dotknęła Meksyk po śmierci El Mencho, stał mężczyzna znany tylko jako El Tuli. W kartelu zajmował się logistyką i finansami, miał być jego prawą ręką. To właśnie on miał nakazać blokady dróg, podpalenia i ataki na instytucje rządowe. Miał też obiecać członkom kartelu po 20 tys. peso – ok. tysiąca dolarów – za każdego zastrzelonego żołnierza.
Sekretarz bezpieczeństwa Omar Garcia Harfuch ujawnił, że jego akcja wywołała najgorsze skutki w samym Jalisco, gdzie życie straciło 25 żołnierzy Gwardii Narodowej, strażnik więzienny, pracownik biura prokuratora i przypadkowa kobieta. Służby zastrzeliły tam też 30 członków kartelu.
Czterech kolejnych zastrzelono w sąsiednim Michoacan, gdzie rany odniosło 15 żołnierzy i policjantów. Sam El Tuli nie cieszył się jednak długo swoją zemstą – został namierzony i zastrzelony przez brygadę spadochroniarzy. Oprócz broni palnej, znaleziono przy nim gotówkę, dolary i peso, o łącznej wartości 1,4 mln dolarów. Jego śmierć na razie nie powstrzymała jednak przemocy, która dotyka obecnie Meksyk.
źr. wPolsce24 za AP











