Bohaterska Polka uratowała tonących w jeziorze Como. „Dziękuję Bogu, że pozwolił mi tam być”

Do dramatycznych wydarzeń doszło w miejscowości Abbadia Lariana, na odcinku wybrzeża pomiędzy molo a kładką Passerella del Conventino. Dwaj mężczyźni wpadli do jeziora po przewróceniu się materaca. Jeden z nich, cudem, zdołał dopłynąć o własnych siłach do płycizny, drugi – 27-latek – nie miał tyle szczęścia. Tonął i szybko tracił siły.
Alicja Klag, która wypoczywała nad brzegiem, błyskawicznie zareagowała. Jako instruktorka pływania, a dawniej także uczestniczka konkursów piękności Miss Polonia, doskonale wiedziała, jak zachować się w takiej sytuacji. Bez wahania rzuciła się do wody, dopłynęła do tonącego i z pomocą plażowiczów wyciągnęła go na brzeg. Zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe – zespół nurków, helikopter i łódź straży pożarnej – Polka zrobiła wszystko, co mogła.
„To Bóg pozwolił mi go zobaczyć”
W swoich pierwszych słowach po dramatycznym zdarzeniu Alicja nie mówiła o swoim doświadczeniu czy umiejętnościach, ale o Bożej łasce.
Naprawdę wierzę, że dzięki łasce Bożej udało mi się zobaczyć mężczyznę pod wodą. Wy dziękujecie mi, a ja dziękuję Bogu za tę łaskę i za to, że pozwolił mi być tam w tym momencie" – powiedziała skromnie.
Jej słowa pokazują głęboką wiarę i pokorę – bohaterka nie szuka uznania, ale wskazuje na Opatrzność, która sprawiła, że znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Jak sama podkreśla, to nie przypadek, że akurat ona, instruktorka pływania, wypoczywała w tym miejscu i dostrzegła tonącego pod wodą. To dla niej znak, że Bóg chciał jej użyć jako narzędzia do ratowania ludzkiego życia.
Misjonarka w drodze
Alicja Klag to nie tylko instruktorka pływania. Młoda Polka od 10 miesięcy przygotowywała się w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w Warszawie, by w październiku wyruszyć na sześciomiesięczną misję do sióstr salezjanek w Wau w Sudanie Południowym. Jej wiara to nie deklaracja – to konkretne powołanie, które realizuje, wyruszając na drugi koniec świata, by nieść Ewangelię tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
To właśnie ta głęboka duchowość sprawia, że swoje bohaterskie działanie nad jeziorem Como postrzega nie jako własną zasługę, ale jako wypełnienie Bożego planu.
Podziękowania od burmistrza
Bohaterski czyn Polki nie pozostał niezauważony. 14 sierpnia Alicja Klag została zaproszona do ratusza w Abbadia Lariana, gdzie burmistrz Roberto Azzoni osobiście jej podziękował i wręczył dyplom uznania.
Chciałabym tylko dodać, że nie byłam jedyną osobą, która pomogła" – powiedziała jeszcze raz, podkreślając rolę innych plażowiczów, którzy pomogli jej wyciągnąć mężczyznę na brzeg.
Poprosiła również o modlitwę za 27-latka, którego wyciągnęła z wody. Mężczyzna spędził pod wodą długi czas i został przetransportowany do szpitala w Lecco. Jego stan wciąż określany jest jako ciężki.
Burmistrz Azzoni, wręczając dyplom, podkreślił, że mimo poważnych obaw o stan jednego z uratowanych, gest Polki był wyjątkowy. Mówił o „nadludzkiej odwadze, altruizmie i doskonałym wyczuciu czasu”.
Misja serca
Alicja Klag już za kilka tygodni wyruszy do Sudanu Południowego, by głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu – zgodnie ze słowami Marka 16,15, które przyświecają jej misyjnej drodze: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.
Jej bohaterstwo nad jeziorem Como nie było przypadkiem. Jak sama mówi, to Bóg pozwolił jej tam być. I właśnie ta wiara – że każdy z nas może być narzędziem w Bożych rękach – prowadzi ją teraz na misję do Afryki.
Wspólnota w działaniu
Parafianie Alicji już zorganizowali zbiórkę na wsparcie jej misyjnej drogi. Jak czytamy na plakacie przygotowanym przez parafię: „Każda ofiara jest wyrazem naszej wspólnoty i pomocą w głoszeniu Ewangelii tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Bądźmy razem w tej pięknej misji serca!”
źr. wPolsce24 za quicomo.it/mediolanbergamo.pl/facebook marcin mazur











