Awantura o krzyż na Giewoncie. W sieci wrze po zdjęciu Forda. Jak było naprawdę?

Wszystko zaczęło się od niewinnego wpisu profilu Ford Pro Polska na platformie X. Polski oddział marki opublikował efektowne ujęcie niebieskiego pick-upa Ford Ranger na polnej drodze, a za nim majestatyczną panoramę Tatr. Podpis brzmiał zaledwie: „Dzień dobry”.
Zamiast zachwytów nad autem, wzrok internautów natychmiast powędrował ku wierzchołkowi „Śpiącego Rycerza”.
„Gdzie jest krzyż?”. W sieci zawrzało
Komentujący błyskawicznie zwrócili uwagę, że na szczycie Giewontu na pierwszy rzut oka nie widać charakterystycznej, 15-metrowej konstrukcji, która góruje nad Zakopanem od 1901 roku.
W sieci natychmiast ruszyła lawina komentarzy. Pod wpisem pojawiły się setki wpisów oburzonych użytkowników, którzy oskarżyli korporację o uleganie lewicowej poprawności politycznej i celowe wymazywanie chrześcijańskich symboli z polskiego krajobrazu.
Giewont bez krzyża to jak Ford bez akcji serwisowej. Nie istnieje” — pisał jeden z internautów.
Nigdy nie kupię Forda. Bezczelność” - komentował jeden z polityków.
Do dyskusji włączył się także m.in. były ambasador RP Marek Magierowski, który ironicznie zaoferował zakup auta za banknoty z napisem „In God We Trust”. Później swój wpis usunął.
Ford odpowiada: „Krzyż był, jest i będzie”
Wobec narastającej fali krytyki przedstawiciele Forda szybko zabrali głos, kategorycznie dementując plotki o rzekomym retuszu:
Zapraszamy do salonu. Nikt nic nie usuwał, po prostu tak padło światło na zdjęciu. Krzyż był, jest i będzie” — odpowiedział oficjalny profil marki.
Wyjaśnienia uspokoiły część komentujących, w tym red. Magierowskiego, który podziękował za klasę w odpowiedzi i wycofał krytyczny wpis.
Prawa fizyki czy graficzna cenzura?
Eksperci od fotografii i geografii szybko wyjaśnili, co faktycznie zaszło na spornym kadrze:
-
Ażurowa konstrukcja: Krzyż na Giewoncie to stalowa krata o wąskich profilach. Fotografowany z dystansu kilkunastu kilometrów zajmuje na matrycy aparatu zaledwie kilka pikseli.
-
Kontrast i oświetlenie: Przy miękkim, popołudniowym świetle oraz chmurach wiszących za granią, stalowe elementy tracą kontrast i optycznie stapiają się ze skałą i niebem.
-
Falowanie nagrzanego powietrza: W Tatrach zjawisko pozornego „znikania” krzyża w upalne dni jest dobrze znane przewodnikom i fotografom, nagrzane masy powietrza rozmywają odległe, drobne detale.
Dokładna analiza cyfrowa potwierdza: krzyż nie został usunięty w Photoshopie, a jego zarys majaczy na wierzchołku góry. Przy ostrości skierowanej na samochód, stojący w dużej odległości od Giewontu, tego typu widok jest naturalny.
Polacy są czujni i mają ku temu powody
Skąd tak gwałtowna reakcja polskich odbiorców? Nieufność wobec wielkich korporacji nie wzięła się znikąd. W ostatnich latach zachodnie marki wielokrotnie dopuszczały się rugowania symboli chrześcijańskich.
Wszyscy pamiętają głośny skandal z siecią Lidl, która z opakowań greckich przysmaków bezczelnie usunęła krzyże z prawosławnych kościołów na Santorini. Podobne praktyki stosowały wielkie kluby piłkarskie modyfikujące herby pod rynki arabskie czy koncerny spożywcze zamazujące wieże kościołów w reklamach.
Choć w przypadku Forda sprawa okazała się jedynie złudzeniem optycznym i niefortunnym zbiegiem warunków oświetleniowych, czujność polskich internautów pokazuje jedno: przywiązanie do tradycji i symboli narodowych w Polsce pozostaje silne, a korporacje muszą liczyć się z wrażliwością swoich klientów.
źr. wPolsce24











