Publicystyka

Kolejny kapiszon Wyborczej. Oskarżyli Nawrockiego o zagraniczne wycieczki. Jaka jest prawda?

opublikowano:
mid-25212155
Sugerują, że Nawrocki uprawiał turystykę za pieniądze podatników (fot. PAP/Tytus Żmijewski)
Gazeta Wyborcza po raz kolejny zaatakowała Karola Nawrockiego. I po raz kolejny zamiast bomby wyszedł im kapiszon.

W artykule „Nawrocki na Hawajach. Kandydat PIS również jako szef Muzeum II Wojny Światowej ostro zwiedzał świat” Dominika Wielowieyska przyjrzała się podróżom zagranicznym, jakie Karol Nawrocki odbył jako szef IPN i Muzeum II Wojny Światowej. W sensacyjnym tonie informuje, że odwiedził m.in. Zimbabwe, Uzbekistan, Nowy Jork, RPA, Meksyk, Brazylię, Japonię, Chiny, Australię czy Nową Zelandię.

Co więcej, pracownica Wyborczej sugeruje, że w rzeczywistości były to wizyty turystyczne pod płaszczykiem oficjalnych delegacji. W wielu wypadkach podaje tylko jeden z wielu oficjalnych powodów, który – wyrwany z kontekstu – brzmi, jak banalna wymówka. Twierdzi na przykład, że w Zimbabwe omawiał możliwości współpracy w zakresie wymiany archiwalnej, albo że w Uzbekistanie „poznawał potrzeby miejscowych Polaków”. Wielowieyska napisała nawet, że „spędził majówkę” w RPA. Wielowieyska alarmuje też, że podczas podróży do Chin i Japonii „zwiedzał chińskie i japońskie muzea poświęcone II Wojnie Światowej”, podobnie jak podczas podróży do Australii i Nowej Zelandii. 

Szybka kontra 

Temat oczywiście błyskawicznie podjęły sympatyzujące z rządem media, a także sami politycy. Najgłośniej z jakiegoś powodu zrobiło się o jego podróży do Zimbabwe. Próbował z niej nawet kpić na Twitterze Radek Sikorski.

- Ponieważ Wysoka Przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw polityki zagranicznej poprosiła mnie o złożenia wizyty w Zimbabwe jako Prezydencja chciałbym niniejszym zapytać prezesa Nawrockiego jakie polskie sprawy można tam przy okazji załatwić – napisał.

Jego wpis spotkał się z błyskawiczną ripostą. 

- Ja już załatwiłem bardzo ważną sprawę - cmentarz dla polskich cywilów z IIWŚ. Posłucha Pan na miejscu jakie wrażenie to zrobiło na lokalnej społeczności. Wracamy po swoich, budujemy powagę państwa polskiego. Dużo wysiłku w to włożyliśmy z IPN i grupą wspaniałych harcerzy. Także może Pan Minister - wzorem partyjnego kolegi, który chce być prezydentem - nic nie robić. Śniadanie, obiad, kolacja, dwa samozachwyty, lokalna elita i do domu. Have fun – odpowiedział.

Nawrocki w Zimbabwe wziął udział w uroczystym otwarciu odnowionego cmentarza polskiego w Rusape, gdzie spoczęli zmarli, którzy dotarli do tego kraju po zwolnieniu ich z sowieckich łagrów. 

Media społecznościowe

Po co Nawrocki jeździł po świecie? 

Jeden z internautów zrobił to, co powinna zrobić Wielowieyska i sprawdził po co Nawrocki podróżował po świecie. Z jego analizy wynika, że te podróże, w świetle jego obowiązków jako szefa IPN czy dyrektora Muzeum, były całkowicie zrozumiałe.

Wiele z nich miało związek z otwieraniem w kolejnych muzeach przygotowanej przez IPN wystawy „Szlaki Nadziei. Odyseja Wolności”, która promowała na świecie historię wędrówki armii gen. Andersa. W tym celu odwiedził m.in. Uzbekistan, Argentynę, RPA, Włochy, Kanadę, Izrael czy Wielką Brytanię – gdzie otworzył ją w brytyjskim parlamencie.

Inne jego podróże były równie sensowne. W Nowej Zelandii wziął udział w otwarciu wystawy Fighting and Suffering, poświęconej losom polskich cywili podczas II WŚ i wygłosił tam wykład. W Meksyku, oprócz otwarcia Szlaków Nadziei, wziął udział w obchodach 80. rocznicy przybycia do miasta Leon Polaków ewakuowanych z ZSRS.

W Japonii spotkał się m.in. z burmistrzem Tsurugi – miasta, do którego trafiły m.in. polskie dzieci osierocone podczas wojny z bolszewikami, a także żydowscy uchodźcy z Polski, którym ratujące życie wizy wystawił japoński konsul w Kownie. Na Ukrainie Nawrocki oddał cześć wymordowanym przez OUN-UPA. W USA m.in. odznaczył opozycjonistów z okresu PRL, złożył wieniec pod słynnym pomnikiem smoleńskim w Jersey City, czy odwiedził Pealr Harbor, gdzie złożył wieniec w tzw. memoriale, który zbudowano nad zatopionym przez Japończyków pancerniku USS Arizona.

Co Polska ma wspólnego z Nową Zelandią? 

Wielowieyska cytuje też słowa byłego kierownika należącego do Muzeum IIWŚ Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego. 

- Jeździł służbowo po całym świecie. Stany Zjednoczone, Azja, Nowa Zelandia. Jaki związek ma Nowa Zelandia z MIIWŚ? Niestety nie wiem – cytuje jego słowa Wyborcza.

Trochę nas dziwi, że osoba zajmująca się zawodowo historią nie wie nic o związkach Nowej Zelandii z II WŚ, ale wyjaśniamy.

Nowa Zelandia wypowiedziała Niemcom wojnę 3 września 1939 roku. Mieszkańcy tego kraju walczyli w Afryce, Europie i na Pacyfiku. Łącznie Nowa Zelandia wysłała na front ok. 140 tysięcy żołnierzy. Nawet jeśli założymy, że MIIWŚ powinno się zajmować wyłącznie historią Polski, to tych związków było sporo. Nowozelandczycy np. szturmowali Monte Cassino tuż przed Polakami, odegrali też sporą rolę w przełamaniu oblężenia Tobruku, gdzie przed Niemcami bronili się polscy żołnierze.

Nowa Zelandia, jako jedno z niewielu państw, zaoferowała także, że przyjmie ewakuowane z ZSRS dzieci, które towarzyszyły wcześniej Armii Andersa. Łącznie do kampusu w Pahuiatua trafiło 733 polskich dzieci. Warto odnotować, że podczas wizyty w Nowej Zelandii delegacja MIIWŚ przeprowadziła wywiady z szóstką świadków tamtych wydarzeń.

Wójtowicz-Podhorski żalił się też w tym wywiadzie, że miał towarzyszyć Nawrockiemu w podróży do USA, gdzie na spotkaniach z Polonią miał opowiedzieć o Westerplatte i projekcie budowy jego muzeum. 

- Nawrocki zadzwonił do mnie i powiedział, że nie polecę, bobym się "zmęczył lotem, bo to daleko". I że poleci za mnie dziewczyna, która za poprzedniej dyrekcji była specjalistką ds. administracji, a u Nawrockiego awansowała na jego zastępczynię. Przed wylotem musiała się nauczyć dużo o Westerplatte i historii obrony, aby mnie zastąpić – cytuje jego słowa Wyborcza.

Nawrocki już wcześniej, tuż po publikacji tego wywiadu przez WP, odniósł się do tych zarzutów na Twitterze.

Napisał m.in. że wyrzucił go z pracy, bowiem ten sprywatyzowane artefakty z Westerplatte przetopił na nóż i chciał go sprzedać koleżankom z pracy za 10 tys. złotych. Przypomniał też, że na podstawie trzech anonimowych relacji napisał w swojej książce, że major Henryk Sucharski miał kiłę – i sugerował, że jej powodem był romans z audiutantem Józefem Kitą.

Wyjaśnił też dlaczego nie zabrał go do USA – nie zrobił tego, bo Wójtowicz-Podhorski nie zna języka angielskiego.

Wielowieyska przytoczyła ten wpis w swoim artykule, alenie jesteśmy do końca pewni, czy go przeczytała, bowiem napisała, że Nawrocki w ogóle nie odniósł się do zarzutów <sic!>.

Wyborcza donosi też w sensacyjnym tonie, że wizyty zagraniczne Nawrockiego kosztowały podatnika 800 tys zł. Ta kwota zrobiła wrażenie na jej czytelnikach, ale biorąc pod uwagę, ile było tych wizyt i to, że w każdej towarzyszyła mu delegacja, dowodzi jedynie, że IPN i MIIWŚ były wyjątkowo oszczędne.

Dla porównania słynna już podróż Tuska do Ameryki Południowej w 2008 roku – ta, po której dorobił się przydomka Słońce Peru – według szacunków Dziennika kosztowała podatników dwa razy więcej, aż 1,6 mln złotych. Co więcej, z jej sześciu dni ściśle roboczy był tylko jeden. 

źr. wPolsce24 za Gazeta Wyborcza

Publicystyka

Czas uświadomić Żurka, że afera Kacprzyka jest dużo poważniejsza niż kryptowaluty

opublikowano:
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uznał, że waga afery Zondacrypto i sprawy Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego jest nieporównywalna. W domyśle ta pierwsza ma być zdecydowanie poważniejsza. Warto jednak odwrócić perspektywę i zapytać: poważniejsza dla kogo?
Polityka

Tusk i kryptowaluty. Premier zaczepia prezydenta. "Proszę natychmiast..."

opublikowano:
mid-26902274
Premier Donald Tusk. Fot. PAP/Piotr Nowak
„W piątek mamy szansę podjąć decyzję, dzięki której ustawa, która reguluje rynek kryptowalut, wejdzie w życie” – powiedział premier Donald Tusk, otwierając dzisiejsze posiedzenie rządu. Nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie zaatakował prezydenta. „To weto, blokowanie tej ustawy, to nie była tylko ochrona brudnych interesów jakichś partyjnych kolegów, to byłoby pół biedy” – stwierdził, żądając od Karola Nawrockiego, aby „dał natychmiast znać wszystkim, którzy do tej pory blokowali ustawę, że zmienił zdanie”.
Kultura

Niebywały skandal! Szczepkowska do prezydenta: „Ty ch…”

opublikowano:
szczep
Joanna Szczepkowska na "Marszu Miliona Serc" 1 października 2023.
Znana aktorka Joanna Szczepkowska, jak na „demokratkę” przystało, od ponad roku nie potrafi pogodzić się z wynikiem wyborów prezydenckich. Tym razem rozwścieczyło ją wczorajsze wystąpienie Karola Nawrockiego, którego albo nie zrozumiała, albo celowo przeinaczyła. Do tego stopnia, że wulgarnie znieważyła prezydenta.
Polityka

Cyrk za darmo! Wałęsa wciąż nie uznaje prezydenta. "Jeśli będzie prawdą..."

opublikowano:
AWIK_Walesa_1280x720
Były prezydent Lech Wałęsa. Fot. Fratria
Lech Wałęsa w rozmowie z TVP w likwidacji kolejny raz podał w wątpliwość wynik wyborów prezydenckich z 2025 r. i zażądał od prezydenta Karola Nawrockiego, aby "poddał się ponownemu przeliczeniu głosów". Jeśli chodzi o nowości, to były prezydent podzielił się również dość niepokojącą wizją przyszłości i rozwoju Polski. "To jest 20 milionów przy tym układzie rozwojowym. Reszcie pozwólmy umierać, pozwólmy wyjeżdżać, bo to będzie gorsze miejsce dla nich. Tak, taka jest logika rozwoju" - stwierdził.
Polityka

Leśkiewicz rozbroił "bombę" KO! "To bzdury"

opublikowano:
Rafał Leśkiewicz
Rafał Leśkiewicz / autor: Grzegorz Jakubowski/KPRP
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz został zapytany w Polsat News o rzekome nagrania Karola Nawrockiego w aferze Zondacrypto. "To bzdury celowo rozpuszczane przez polityków KO. Prezydent w żaden sposób nie był związany z rynkiem kryptowalut" - odpowiedział zdecydowanie Leśkiewicz. Przyznał, że w zeszłym roku prezydent otrzymał z ABW pismo dotyczące upadłej giełdy Zondacrypto. "Te informacje były dalece niewystarczające, na bardzo wysokim poziomie ogólności" - oświadczył rzecznik prezydenta dodając, że bez wątpienia nie było to ostrzeżenie ze strony służb.
Publicystyka

Wstyd na Westerplatte: Dulkiewicz płacze nad sowieckimi ofiarami, przemawiając w świętym dla Polaków miejscu

opublikowano:
Westerplatte 1 września 2026: prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz za mównicą opłakuje sowieckie ofiary Leningradu, zapominając o polskich bohaterach, którzy 87 lat temu stanęli do walki z niemieckim najeźdźcą.
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przemawia na Westerplatte 1 września 2026 r. Zamiast oddać hołd polskim obrońcom, mówiła o cywilnych ofiarach oblężenia Leningradu, budząc uzasadnioną krytykę i pytanie: czy to właściwe miejsce i czas na wspominanie sowieckiego cierpienia? (fot. PAP/Adam Warżawa)
1 września 2026 roku, na Westerplatte – świętym dla Polaków miejscu, symbolu bohaterskiej obrony przed niemieckim najeźdźcą – prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wygłosiła przemówienie, które zapadnie w pamięć... Oddała hołd polskim obrońcom polskiej strażnicy, ale uznała za stosowne mówić o blokadzie Leningradu i ofiarach oblężenia.