W Warszawie zamordowano lochę z małymi, ślicznymi warchlaczkami. Gdzie podziały się „dziki w profilowym”, gdy sprawa dotyczy Rafała Trzaskowskiego?

Z relacji, które w miniony weekend obiegły internet, wynika, że na jednym z warszawskich osiedli - Bemowie - pojawiła się locha z młodymi, ślicznymi warchlaczkami. Dziki spokojnie ryły sobie na osiedlowym terenie, ale ich krótkie życie dobiegło końca, zanim tak naprawdę się zaczęło. Zwierzęta zostały otoczone przez miejskie służby i na rozkaz urzędników odstrzelone - według świadków - na oczach mieszkańców, w tym dzieci.
Na tym jednak nie koniec. Martwe dziki miały zostać potraktowane w sposób, który trudno uznać za godny. Wrzucono je do plastikowych kontenerów na śmieci i wywiezione.
Dramatyczny opis zamieścił w swoich mediach społecznościowych m.in. poseł Lewicy Łukasz Litewka, który od lat, bez względu na zmieniające się mody, walczy o dobrostan zwierząt. To ten sam polityk, który starując z ostatniego miejsca na liście wyborczej, wyprzedził startującego w tym okręgu z "jedynki" Włodzimierza Czarzastego, a później miał czelność prosić Boga o pomoc w dopełnieniu parlamentarnych obowiązków, składając poselską przysięgę.
Także inni internauci opisują brutalność interwencji i tempo działania służb, które - co ciekawe - w innych sytuacjach często pozostawia wiele do życzenia.
Hipokryzja elit – punkt po punkcie
Gwiazdy, które gdy rządził PiS, wstawiały sobie zdjęcia dzików w "profilowe" albo utyskiwały na odłów karpia, dziś milczą. Cóż, gdy temat był wygodny politycznie, wtedy dziki były symbolem troski o naturę. Dziś, gdy sprawa dotyczy władz miasta zarządzanego przez lubianego przez celebrytów polityka Platformy Obywatelskiej, nagle empatia znika.
Gdy podobne sytuacje miały miejsce w innych regionach Polski, natychmiast pojawiały się apele i medialne kampanie. Teraz - cisza albo zasłanianie się "procedurami".
Brak łzawych postów, brak oburzenia, brak emocji. Dzik przestał być przyjacielem, stał się wrogiem, który nagle zaczął zagrażać. Gdy to samo mówili wcześniej rolnicy, którym sarny, jelenie i inne kopytne niszczyły uprawy, podnoszono larum, a rolników wyzywano od najgorszych. Dziś celebryci i elity milczą, że to człowiek odbiera zwierzętom terytoria. Czyżby punkt widzenia zależał od miejsca siedzenia?
Co więcej, na Bemowie interwencja służb była błyskawiczna. To rodzi pytania: dlaczego w wielu innych sprawach mieszkańcy Warszawy czekają tygodniami na reakcję? Gdy niszczone jest mienie, zagrożone czyjeś życie, służby nie przybywają na czas.
Gdy locha z małymi pasie się na trawniku, oprawcy ze strzelbami zjawiają się w mgnieniu oka i bez względu na traumę patrzących na to dzieci, oddają strzały do warchlaków, a później wyrzucają je jak śmieci do plastikowych kubłów na odpady.
Niewygodna prawda
Sprawa dzików z Warszawy pokazuje coś więcej niż tylko kontrowersyjną interwencję. Obnaża mechanizm funkcjonowania części elit opiniotwórczych: wartości są deklarowane, ale tylko wtedy, gdy nie kolidują z interesem politycznym, empatia jest narzędziem jedynie wizerunkowym, a w gruncie rzeczy te setki pełnych frazesów ust tak chętnie podnoszących alarm, gdy rządzi PiS, dziś milczą jak zaklęte. Cóż za selektywne oburzenie, co za hipokryzja!
Gdy odpowiedzialność może dotknąć „swoich”, nagle wszystko staje się bardziej skomplikowane, mniej jednoznaczne, wymagające „analizy”.
Maju Ostaszewska! Dlaczego milczysz? Kingo Rusin! Zwierzęta morduje Twój prezydent, a Ty świat sobie zwiedzasz! Barbaro Kurdej-Szatan, mordercy grasują w Twoim mieście, gdzie pełne emocji posty?
Oczywiście, możemy się śmiać i ironizować, ale trudno tego nie robić, kiedy przypominamy sobie histerię, którą rozpętano kilka lat temu.
Pytania, które pozostają bez odpowiedzi
Mimo kpin należy jednak zadać też poważne pytania. Dlaczego nie zastosowano mniej drastycznych metod? Kto podjął decyzję o odstrzale w takich warunkach i ostateczne, czy ktokolwiek poniesie odpowiedzialność?
I na koniec wielkie brawa dla posła Litewki, że nie bacząc na ryzyko usunięcia z list wyborczych, nie boi się trwać przy swoich przekonaniach, nawet gdy się to politycznie nie opłaca.
źr. wPolsce24 za Facebook/LLitewka











