Niezwykła historia apaszki Pierwszej Damy. To prezent od śp. posła Litewki
Wszystko zaczęło się 3 lutego w Pałacu Prezydenckim, podczas spotkania poświęconego walce z tzw. "patoschroniskami" i poprawie losu zwierząt. Udział w nim wzięli prezydent Karol Nawrocki, Pierwsza Dama Marta Nawrocka oraz, znany z ogromnej wrażliwości społecznej, poseł Łukasz Litewka. Jak zrelacjonowała fotografka Pierwszej Damy, Alicja Stefaniuk, poseł podszedł do niej z uśmiechem, bez zbędnego dystansu, emanując prawdziwym dobrem i szacunkiem do drugiego człowieka. To właśnie tego dnia podarował Marcie Nawrockiej drobną pamiątkę – wyprodukowaną przez polską firmę apaszkę, na której umieszczono symbole polskich miast i zabytków.
Kulisy tego spotkania obnażają jednak smutną prawdę o stanie dzisiejszej polityki. Prezydent Karol Nawrocki ujawnił, że śp. Łukasz Litewka otrzymał od swoich partyjnych i koalicyjnych kolegów kategoryczny zakaz kontaktowania się z głową państwa. Mimo nacisków ze strony własnego obozu politycznego, poseł zdecydował się zignorować ten absurdalny bojkot, szukając porozumienia w sprawach fundamentalnych i ważnych społecznie.
Prezydent Nawrocki docenił tę postawę i planował nawet zaprosić Litewkę do swojej rady, widząc w nim człowieka, który po prostu "robi dobro". Prezydent trafnie podsumował ten skandal, mówiąc: "Pewna pragmatyka partyjna wiadomo, to to wyklucza. To jest chyba zło polityki, na które ani świętej pamięci Łukasz Litewka, ani ja się nie zgadzamy".
Symboliczny prezent, symboliczny gest
Otrzymany prezent okazał się dla Pierwszej Damy niezwykle ważny. Urocza apaszka nie wylądowała na dnie szafy. Marta Nawrocka nosiła ją niezwykle często, traktując ją jako "cichy sygnał o wartościach, o uważności, o tym, co ważne". Pokazywała się w niej dyskretnie, wysyłając posłowi znak, że ponad politycznymi podziałami istnieje między nimi nić porozumienia i szacunku.
Ten symboliczny wymiar osiągnął swoje apogeum w dniu pogrzebu śp. posła. Pierwsza Dama pojawiła się na uroczystościach w owej apaszce jako wyraz czci, pamięci i hołdu dla Łukasza Litewki. Podczas samego pogrzebu Para Prezydencka po raz kolejny udowodniła, że można "być po prostu człowiekiem, nawet kiedy sprawuje się taką funkcję", wykonując pełne szacunku skinienie głowy w kierunku rodziców zmarłego parlamentarzysty.
Historia ta jest wymownym dowodem na to, że prawdziwi mężowie stanu oraz szczerzy społecznicy potrafią zbudować front ponad politycznymi wojnami, gdy w grę wchodzi pomoc najsłabszym. Jednocześnie jest to ostry akt oskarżenia wobec środowiska politycznego zmarłego posła, dla którego partyjne zakazy i podsycanie nienawiści wobec Pałacu Prezydenckiego okazały się ważniejsze niż realna pomoc zwierzętom i zwykła ludzka przyzwoitość.
źr. wPolsce24











