Tusk znowu hejtuje na Twitterze: niżej upaść nie można

To język niegodny premiera demokratycznego państwa. To język pogardy, insynuacji i politycznego hejtu.
Zamiast rządzić – obraża i prowokuje
W czasie gdy Polacy mierzą się z rosnącymi kosztami życia, chaosem w ochronie zdrowia, kryzysem na granicy i problemami w rolnictwie, premier znajduje czas, by publikować emocjonalne i obraźliwe wpisy w mediach społecznościowych. Zamiast merytorycznie odpowiadać na krytykę, Donald Tusk sięga po znaną od lat strategię: ośmieszanie, etykietowanie i moralne wywyższanie się.
Sugestia, że jego polityczni przeciwnicy liczą na „obcą interwencję”, to nie tylko manipulacja, ale także nieodpowiedzialne podsycanie społecznych podziałów. W ustach premiera brzmi to szczególnie groźnie, bo to on sam przez lata chętnie odwoływał się do zagranicznych instytucji, donosów i nacisków na Polskę.
Wpisy redaktora Tomasza Sakiewicza i europosła Mariusza Kamińskiego, które sprowokowały Tuska do tej nerwowej reakcji nie były zbyt przemyślane i można mieć do nich zastrzeżenia, ale w żadnym z nich nie było nawet krzty prośby o zagraniczną interwencję. Co więcej, to nikt inny, jak Tusk przez lata szczuł na polski rząd na Zachodzie, a jego środowisko zachęcało do nakładania sankcji na Polskę. To nie kto inny jak Tusk obściskiwał się z mordercą z Kremla Władimirem Putinem i proponował reset z jego reżimem.
Długa lista hejterskich wpisów
Najnowszy wpis nie jest wyjątkiem, lecz kolejnym elementem długiej serii. Donald Tusk wielokrotnie wykorzystywał Twittera (dziś X) do obrażania wyborców opozycji, sugerując im brak rozumu lub złe intencje, szydzenia z politycznych rywali zamiast prowadzenia rzeczowej debaty, używania uproszczonych haseł i emocjonalnych wycieczek personalnych, czy dzielenia Polaków na „lepszych” i „gorszych”, „oświeconych” i „ciemnych”.
To styl bardziej pasujący do internetowego trolla niż do szefa rządu blisko 40-milionowego państwa.
Co więcej, Tusk najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że jego wpisy są przeciwskuteczne nawet w kontekście kształtowania swojej narracji. Widać to w komentarzach pod jego postami, które w większości krytykują premiera. Mimo stosunkowo dużych zasięgów, wpisy mają relatywnie małą liczbę polubień, co pokazuje, że większość czytających słowa premiera nie specjalnie się z nimi utożsamia. Bo i z czym tu się utożsamiać?
Infantylność zamiast odpowiedzialności
Zachowanie Donalda Tuska można określić jednym słowem: infantylne. Premier, zamiast tonować emocje i budować wspólnotę narodową, dolewa oliwy do ognia. Zamiast dawać przykład powagi i odpowiedzialności, zniża się do poziomu internetowych przepychanek.
Co gorsza, takie zachowanie podważa zaufanie do instytucji państwa. Jeśli sam premier używa języka pogardy i insynuacji, trudno oczekiwać, by debata publiczna w Polsce była spokojna i merytoryczna.
Premier wszystkich Polaków?
Donald Tusk lubi mówić o demokracji, standardach i europejskich wartościach. Tymczasem jego aktywność w mediach społecznościowych pokazuje coś zupełnie innego: brak szacunku dla połowy społeczeństwa i nieumiejętność zniesienia krytyki.
Polska potrzebuje dziś rządu, który pracuje – nie premiera, który hejtuje. Każdy kolejny tego typu wpis tylko potwierdza, że Donald Tusk bardziej interesuje się polityczną wojną w internecie niż realnym rozwiązywaniem problemów Polaków.
A jeśli to ma być standard „nowej jakości” w polityce, to rzeczywiście – niżej upaść nie można.
źr. wPolsce24











