Publicystyka

Tak będzie wyglądał panteon Zełenskiego. Czy pozwolimy, by Kijów oficjalnie uświęcił katów Polaków i Żydów?

opublikowano:
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński
(fot. EPA/Michael Kappeler / POOL Dostawca: PAP/EPA)
W kuluarach ukraińskiej polityki coraz głośniej mówi się o realizacji wielkiego projektu Wołodymyra Zełenskiego – budowy Narodowego Panteonu w Kijowie. Ta inicjatywa, mająca w założeniu jednoczyć tożsamość naszych sąsiadów, dla Polaków i opinii międzynarodowej brzmi jednak jak ponury żart. Jeśli zapowiedzi polityków się spełnią, w sercu Ukrainy oficjalne laury mogą odebrać postacie odpowiedzialne za potworne ludobójstwa, rzezie cywilów i krwawe pogromy. Warszawa nie może milczeć w tej sprawie. Pokażmy, kogo Ukraińcy chcą i mogliby wynieść "do świętości".

Budowa tożsamości narodowej na kłamstwie i relatywizacji zbrodni to nie tylko droga donikąd. To zwyczajnie zaprzeczenie temu, na czym ufundowana jest wspólnota europejska. Jeśli Kijów chce wejść do Europy, to musi odpowiedzieć sobie wprost o pytanie o to, czy akceptuje fundament Starego Kontynentu, którego duch i siła wyrastają z Aten i Jerozolimy. Choć nie zawsze pamiętają o tym wszyscy europejscy liderzy, to - co do tego mamy tu niekwestionowaną zgodę - pewne prawdy i zasady są niezmienne. Tutaj nie buduje się tożsamości na uświęcaniu zła i wynoszeniu zbrodniarzy na ołtarze.

Tam, gdzie współczesny Kijów na siłę szuka „ojców niepodległości”, podręczniki historii mówią wprost o morzu przelanej krwi niewinnych ofiar – głównie Polaków i Żydów. Zastanówmy się, kto ma szansę trafić do nowego, ukraińskiego panteonu narodowego i dlaczego budzi to nasz stanowczy sprzeciw?

Stepan Bandera i Roman Suchewycz. Architekci ludobójstwa na Wołyniu

Próby wybielania tych dwóch postaci przez współczesne ukraińskie elity to największa przeszkoda w autentycznym pojednaniu naszych narodów. Dla nas to nie są „kontrowersyjni działacze”, lecz bezwzględni zbrodniarze, odpowiedzialni za śmierć co najmniej 100 tysięcy naszych rodaków. 

  • Stepan Bandera: Główny ideolog radykalnego i szowinistycznego skrzydła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B). To jego totalitarna doktryna, zakładająca stworzenie „Ukrainy dla Ukraińców” poprzez fizyczną eliminację innych nacji, zatruła umysły tysięcy ludzi i stała się bezpośrednim fundamentem pod późniejsze masowe mordy.

  • Roman Suchewycz: Kat Wołynia, dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). To on ponosi pełną, bezpośrednią odpowiedzialność wojskową i polityczną za zaplanowanie i przeprowadzenie Rzezi Wołyńskiej oraz krwawych czystek w Małopolsce Wschodniej. Z jego rozkazu w latach 1943–1945 w bestialski sposób – za pomocą siekier, wideł i pił – zamordowano około 100 tysięcy Polaków. Ofiarami były bezbronne kobiety, dzieci i starcy.

Wprowadzenie tych postaci do państwowego Panteonu Ukrainy byłoby pluciem w twarz rodzinom ofiar i jawnym pogwałceniem prawdy historycznej, na co Polska pod żadnym pozorem nie może wyrazić zgody.

Bohdan Chmielnicki – Narodowy mit ufundowany na rzezi

Dla Ukraińców postać arcyważna, wręcz fundamentalna. Dziś jego wizerunek zdobi banknoty, a pomniki stoją w najważniejszych miastach. To on w XVII wieku rzucił wyzwanie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, rozbijając jedność tamtego świata.

Z polskiej i żydowskiej perspektywy Chmielnicki to jednak przede wszystkim wódz krwawego buntu, którego wojska – wspólnie z tatarskimi ordami – utopiły we krwi kresowe ziemie. Ofiarą dzikich rzezi padła polska szlachta, duchowieństwo katolickie oraz tysiące bezbronnych Żydów.

Szacuje się, że rebelia Chmielnickiego kosztowała życie nawet 100 tysięcy wyznawców judaizmu, stając się największym dramatem tej społeczności przed XX-wiecznym Holocaustem.

Warto też pamiętać o jego ostatecznej klęsce politycznej, ugodzie perejasławskiej z 1654 roku, którą Chmielnicki oddał Ukrainę pod but moskiewskiego caratu.

Iwan Gonta i Maksym Żeleźniak. Bestie spod Humania

W XVIII wieku ci dwaj przywódcy stanęli na czele tzw. Koliszczyzny, barbarzyńskiego i krwawego buntu chłopstwa i hord kozackich przeciwko polskiemu porządkowi prawnemu na prawobrzeżnej Ukrainie.

Symbolem ich potwornego dziedzictwa pozostaje rzeź humańska z czerwca 1768 roku. W tamtejszej twierdzy schroniły się tysiące cywilów szukających ratunku przed pogromem. Gonta i Żeleźniak, po zdobyciu miasta, dopuścili się niesłychanego okrucieństwa. W ciągu zaledwie kilku dni wymordowali od 10 do 20 tysięcy Polaków i Żydów.

Ludzie byli zarzynani masowo w murach kościołów i synagog, a ich ciała bezczeszczono. Promowanie takich postaci we współczesnym państwie mieniącym się europejskim jest nie do zaakceptowania.

Tymczasem dziś na Ukrainie te postacie otoczone są szacunkiem, ich ulice istnieją w m.in. miastach: Lwowie, Kijowie, Żytomierzu, Czerniowcach, Dubnie, Winnicy a także w samym Humaniu.

To nie wszystko, bo w Kijowie powstała  „Fundacja na rzecz konsolidacji państwowości Ukrainy Iwana Gonty”. W innym mieście ukraińskim, w Chrystynówce, wzniesiono jego pomnik. W dniu jego odsłonięcia mer tego miasteczka mówił, iż pomnik Gonty ma przypominać Ukraińcom, że powinni walczyć o ojczystą ziemię z jej ciemiężcami. 

Gontę sławił w swoim poemacie (Hajdamacy 1841) ukraiński poeta narodowy Taras Szewczenko.

Szymon Petlura. Krwawy bilans jego dokonań na Kresach

W polskiej pamięci Petlura funkcjonuje niemal wyłącznie jako lojalny sojusznik marszałka Józefa Piłsudskiego z 1920 roku, z którym wspólnie stawiliśmy czoła bolszewickiej nawałnicy. To bez wątpienia jest karta chwalebna, ale nie zamyka ona całej dyskusji wokół tej postaci. 

Ukraina buduje wokół niego mit architekta swojej pierwszej dwudziestowiecznej niepodległości.

Jednak rządy Petliury jako Atamana Głównego URL są głęboko obciążone przerażającą falą antysemityzmu. W latach 1918–1920 podległe mu formacje wojskowe dokonały setek brutalnych pogromów, w których zginęło – według ostrożnych szacunków – od 50 do 100 tysięcy Żydów. Jako wódz naczelny ponosi on pełną odpowiedzialność polityczną za zbrodnie swoich podkomendnych, nad którymi całkowicie stracił kontrolę.

Choć według ukraińskiej historiografii Petlura sprzeciwiał się przemocy wobec Żydów, wprowadzając m. in. karę śmierci za dokonanie pogromu, to faktem jest, iż nie zrobił nic, żeby powstrzymać antysemityzm. Obawiał się utraty poparcia armii i nie karał oficerów i żołnierzy odpowiedzialnych za zbrodnie.

Ukraińcy muszą odrzucić kult zbrodniarzy

Budowa Narodowego Panteonu Ukrainy stanowi swoisty test dojrzałości dla Kijowa i samego Wołodymyra Zełenskiego. Polska, jako kraj najmocniej wspierający Ukrainę w jej współczesnej walce, ma pełne prawo, a wręcz święty obowiązek domagać się szacunku dla własnej pamięci narodowej. 

Prawdziwe pojednanie partnerskich narodów nie może być budowane na relatywizacji zbrodni i stawianiu pomników katom. Przyszłość Ukrainy w Europie zależy od tego, czy potrafi ona odciąć się od zbrodniczych ideologii i oprzeć swoją tożsamość na bohaterach, którzy nie mają na rękach krwi niewinnych sąsiadów.

Bez wątpienia znajdą takich choćby wśród współczesnych obrońców Ukrainy przed rosyjską agresją.

Musimy to jednak powiedzieć wprost: warunkiem wejścia do naszego domu nie mogą być deklarowane tu i ówdzie chęci i nieco płaczliwe sugestie, że komuś się cokolwiek należy za zasługi. Jeśli Ukraina naprawdę chce być w Europie, to musi stanąć w prawdzie, odciąć się od zła i przeprosić za swoje zbrodnie. Jeśli tożsamość narodu ukraińskiego będzie budowana wokół kultu degeneratów, to ukraińskie elity zbudują społeczeństwo przekonane, że w walce o naród można usprawiedliwić każdą zbrodnię.

Na to polskiej zgody nigdy nie będzie. 

źr. wPolsce24

 

Publicystyka

Festiwal żenady w cieniu kryzysu. Tusk pajacuje z piosenkami AI, podczas gdy Polacy liczą każdy grosz

opublikowano:
Kaprawy Tusk w samochodzie, błaznuje przed Polakami
Tusk z kolejną porcją błazenady (fot. x.com/Donald Tusk)
Drożyzna dobija domowe budżety, rachunki za energię rujnują przedsiębiorców, na stacje benzynową lepiej w ogóle nie zajeżdżać, a państwo trzeszczy w szwach. Tymczasem szef rządu, Donald Tusk, po raz kolejny udowadnia, że dla niego władza to nie odpowiedzialność, lecz nieustanny kabaret. W najnowszym wpisie na portalu x.com, premier serwuje Polakom infantylną piosenkę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Czy tak ma wyglądać powaga polskiego rządu w obliczu zagrożeń i postępującego ubożenia społeczeństwa?
Publicystyka

"Wiceministra" rządu, którego premier rozmawia z maskotkami, rozmawia z warzywami. Ile ten cyrk jeszcze potrwa?

opublikowano:
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania (Fot. grafika AI)
W założeniu ma być miło i śmiesznie, ale jest coraz bardziej straszno. Trzeba bowiem postawić pytanie o kondycję psychiczną ludzi, którzy pełnią bardzo istotne funkcje państwowe. Poważne tematy debaty publicznej są przez nich przedstawiane w formach wyjętych wprost z teatrzyków przedszkolnych.
Publicystyka

Trump chce płacić za głosy oddane na republikanów? Tusk może chcieć wprowadzić to samo!

opublikowano:
Donald Trump podczas konwencji Republikanów
Donald Trump podczas konwencji Republikanów (fot. PAP/EPA/JEFF MCWHORTER )
"Donald Trump zapowiedział płacenie za głosy oddane na republikanów w nadchodzących wyborach" - taką narrację surfują lewicowe media za Oceanem. Tymczasem prezydent USA w charakterystycznym dla siebie, dosadnym stylu posłużył się publicystyczną hiperbolą. Obawiamy się, że w warszawskich gabinetach uśmiechniętej koalicji ktoś może potraktować to jako gotowy podręcznik. Czy rząd Donalda Tuska, tracąc poparcie rozczarowanych Polaków, zdecyduje się pójść o krok dalej i wprowadzić system bezpośredniego „nagradzania” za właściwe wrzucenie karty do urny?
Publicystyka

Oto, co naprawdę szykował rząd Tuska. Prezydent wkroczył w ostatniej chwili i ratuje Polaków

opublikowano:
Zbigniew Bogucki
Zbigniew Bogucki (fot. wPolsce24)
W politycznym teatrze Donalda Tuska maski opadają niemal codziennie. Forsowane przez rządzącą koalicję „reformy” i medialne wrzutki coraz wyraźniej pokazują, z czym w rzeczywistości mamy do czynienia: z próbą przerzucenia kosztów własnej nieudolności na barki milionów ciężko pracujących Polaków. W tym chaosie, bezprawiu i propagandowej mgle jedyną realną instancją stojącą po stronie obywateli pozostaje Prezydent Rzeczypospolitej, który złożył własny projekt ustawy o kryptoaktywach.
Publicystyka

ROZMOWA WIKŁY. Festiwal buty i arogancji. Klaudia Jachira nie ma sobie nic do zarzucenia: „Za co przeprosić? Kto kogo powinien przepraszać?”

opublikowano:
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Totalna koalicja ma twarz Klaudii Jachiry – pełną pretensji, oderwaną od realiów i całkowicie pozbawioną choćby cienia autorefleksji. W rozmowie z redaktorem Marcinem Wikłą posłanka, która do Sejmu dostała się z list Koalicji Obywatelskiej, kolejny raz udowodniła, że dla politycznego happeningu i lansu w mediach społecznościowych jest w stanie poświęcić los ludzi, którzy całe życie poświęcili służbie Rzeczypospolitej.
Publicystyka

„Unia jest jak zmęczony starzec, a prawo w Brukseli robi się jak kiełbasę”. Mocny głos czeskiego europosła w programie Ryszarda Czarneckiego!

opublikowano:
Ondřej Dostál w rozmowie z Ryszardem Czarneckim
Ondřej Dostál w rozmowie z Ryszardem Czarneckim (fot. wPolsce24)
W najnowszym wydaniu autorskiego programu „RH+ Rozmowy Czarneckiego” na antenie telewizji wPolsce24 doszło do niezwykle celnej i bezkompromisowej diagnozy stanu współczesnej Europy. Gościem red. Ryszarda Czarneckiego był Ondřej Dostál – niezależny czeski poseł do Parlamentu Europejskiego. Politycy poruszyli kluczowe kwestie z punktu widzenia suwerenności państw Europy Środkowej: od obrony własnej waluty, przez arogancję „starej Unii”, aż po narzucaną z Brukseli politykę wobec wojny na wschodzie.