Publicystyka

Dlaczego nie dostaniemy reparacji od Niemców? Niemiecki publicysta tłumaczy i narzeka na... Polaków

opublikowano:
Bachmann przewiduje, że w razie wygranej prawicy w Polsce pozostanie tylko kwestia reparacji, prowadząc do wojen handlowych i bojkotów. Ta rywalizacja w ksenofobii służy mobilizacji elektoratów nacjonalistów.Bachmann przewiduje, że w razie wygranej prawicy w Polsce pozostanie tylko kwestia reparacji, prowadząc do wojen handlowych i bojkotów. Ta rywalizacja w ksenofobii służy mobilizacji elektoratów nacjonalistów.
(fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN)
Klaus Bachmann, niemiecki publicysta znany z ostrych i nierzadko kontrowersyjnych opinii, tym razem na łamach „Berliner Zeitung“ pochylił się nad relacjami między Polską i Niemcami. W tekście czytamy, że wszystkim żyłoby się nieporównywalnie lepiej, gdyby nie ci obrzydliwi... nacjonaliści, którzy wszystko psują w naszych dwustronnych relacjach. Byłoby nam lepiej, gdyby nie oni właśnie i gdyby nie nasze bajania o reparacjach, których i tak nigdy nie dostaniemy.

Bachmann zaczyna swój tekst od ironizowania i szyderstwa z ostatnich konsultacji polsko-niemieckich:

- Konsultacje rządowe między Niemcami a Polską zakończyły się ogromnym sukcesem: wydano wspólne oświadczenie końcowe, nikt się nie obraził, a nawet omówiono kilka konkretnych tematów - czytamy w jego tekście.

Oczywiście to - w jego ocenie - ogromny sukces aktualnie rządzących, bo przecież za rządów PiS-u podobne spotkania w ogóle się nie odbywały, bo "rząd Zjednoczonej Prawicy widział w Niemcach wroga, który zagraża ich państwu".

Dlatego poprzeczka jest na takiej wysokości, że już sam fakt, iż do spotkania w ogóle doszło, należy uznać za sukces. Okazuje się jednak, że winy za taki stan rzeczy nie ponoszą Niemcy. Nawet nie Polacy, co może jednak odrobinę zaskakiwać. 

Nacjonaliści podsycają napięcia 

To wszystko przez nacjonalistów.

- W Niemczech istnieje bowiem partia AfD i powszechne przekonanie, że można jej odebrać poparcie jedynie poprzez jak najbardziej restrykcyjną politykę migracyjną. Kierownictwo CDU wraz z Friedrichem Merzem najpóźniej od kampanii wyborczej do Bundestagu wie, że nie jest to prawdą, ale mimo to nadal w to wierzy - zauważa publicysta. 

Dokładnie ten sam "problem" występuje w Polsce, gdzie polskie "partie prawicowe ścigają się w ksenofobii".

- Obejmuje to oczywiście również pytanie, kto jeszcze bardziej i agresywniej niż PiS żąda od Niemców reparacji niż PiS, kto wysuwa wobec Republiki Federalnej jeszcze ostrzejsze i bardziej absurdalne zarzuty oraz kto jeszcze bardziej ostro oczernia przeciwników politycznych, nazywając ich niemieckimi agentami i lizusami.

W tym "brunatnym stawie", jak obrazowo określa polskich wyborców Bachmann, aktualnie rządzący w Niemczech i w Polsce nie mogą łowić swoich wyborców. Merz jest w jeszcze gorszej sytuacji niż Tusk, gdyż „(...) według aktualnych sondaży koalicja PiS i dwóch Konfederacji uzyskałaby większość w parlamencie (...) W stosunkach niemiecko-polskich pozostałaby wtedy tylko jedna kwestia: reparacje“.

Choć Bachmann w swojej naiwności nie zadaje - nawet samemu sobie - pytania o to, co jest genezą takich nastrojów społecznych, w których głosy radykałów są coraz mocniej słyszalne. Nie zastanawia się nad tym, dlaczego ludzie kierują swój wzrok w stronę partii konserwatywnych i prawicowych, często sięgając nawet do retoryki nacjonalistycznej? Takich pytań u niego nie ma.

Jest jednak inny powód, poza nacjonalistami, który psuje nasze dwustronne relacje. 

Niemiecka perspektywa

Za zły stan stosunków sąsiedzkich odpowiada także kwestia reparacji. Wg Bachmanna sprawa jest już dawno zamknięta, a jego sposób patrzenia na tę sprawę doskonale obrazuje niemiecką mentalność: 

-Z prawnego punktu widzenia sprawa jest jasna: w 1953 r. Polska pod presją ZSRR zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec i miała otrzymać za to odszkodowanie od ZSRR. Czy tak się stało, jest polsko-sowiecką kwestią sporną, ale nie polsko-niemiecką - pisze publicysta „Berliner Zeitung“. Nie zauważa, że zrzeczenie nie następowało "pod presją", ale formalnie odbywało się bez realnego wpływu Polski na tę sprawę. Co więcej, nie ma żadnego formalnego dokumentu, który by to "zrzeczenie" potwierdzał.

Czy naprawdę Niemcy, jako mocarstwo moralne, chcą się w tej materii wysługiwać Rosją?

Bez wątpienia chce tego Bachmann, który sugeruje, iż Polska była wówczas w pełni suwerennym państwem, a opinie, że w tej materii to nie my podejmowaliśmy decyzję „(...) mogą przekonać komentatorów prasowych i influencerów, ale prawnicy wiedzą, że Polska była pełnoprawnym członkiem ONZ, utrzymywała ambasady za granicą i stosunki z innymi państwami, kontrolowała swoje terytorium i miała uznane granice. Trzy lata przed zrzeczeniem się reparacji była wystarczająco suwerenna, aby zawrzeć umowę o uznaniu wspólnej granicy z NRD“.

O tym, że ze strony „polskiej” układ podpisali dwaj komuniści, którzy w imieniu Moskwy sprawowali władzę, czyli Cyrankiewicz i Wierbłowski, Bachmann nie wspomina. Wiadomo, każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw niemieckiej wizji świata, niech będzie pewny, że mu tę rękę niemiecka wizja świata odrąbie.

Nie da się jednak nie zauważyć, iż ww.  władzę sprawowali głównie dlatego, że wybory do Sejmu, które przeprowadzono w 1947 r., odbywały się w atmosferze represji i terroru, do tego sfałszowano je na każdym szczeblu komisji wyborczych. Odpowiedzialna za te fałszerstwa było oczywiście UB i grupa pułkownika Arona Pałkina, naczelnika Wydziału „D” Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRS.

Dokładnie ta sama „ekipa”, która w czerwcu 1946 r. brała udział w fałszowaniu wyników referendum ludowego „3 x tak”. To dlatego trudno jest dziś w Polsce przyjmować, że po 1945 roku zapadały w Polsce decyzje, na które godziło się polskie społeczeństwo. Oczywiście rozumiemy, że może to nie mieścić się w niemieckiej wizji świata. Wszak tam zbrodniarze nazistowscy byli po wojnie pełnoprawnymi obywatelami, a kat Woli doczekał późnej starości pełniąc funkcję burmistrza Westerland, pięknego nadmorskiego kurortu na wyspie Sylt.

Nie zmuszajcie nas jednak do tego, żebyśmy byli tacy, jak wy. Nawet, jeśli nie chcecie płacić za zbrodnie waszych ojców i waszych matek. Bądźcie zdrowi, lecz nie zmuszajcie. Usprawiedliwiajcie łapanki, trucie gazem, mordowanie, gwałcenie, palenie w piecach i robienie z ludzi mydła, ale nie zmuszajcie.

źr. wPolsce24

 

Publicystyka

Tylko u nas! Bąkiewicz: Nie chcę zabić Tuska. Modlę się za niego. Ale pani prokurator chyba nie lubi Czarzastego

opublikowano:
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Postawienie zarzutu publicznego podżegania do zabójstwa urzędującego premiera to jedna z najcięższych możliwych kwalifikacji karnych w polskim prawie. Właśnie z takim zarzutem musi dziś mierzyć się Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic i jeden z najbardziej rozpoznawalnych działaczy środowisk narodowych.
Polska

Jarosław Kaczyński powiedział o Niemcach to, co myśli wielu Polaków. Padły bardzo dosadne słowa!

opublikowano:
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński (P) i przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak (L) podczas konferencji prasowej w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, 16 bm. Spotkanie dot. spraw bieżących. (mr) PAP/Leszek Szymański
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński i przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak podczas konferencji prasowej w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie (fot. PAP/Leszek Szymański)
„Trwa przygotowanie do decydującej bitwy o przyszłość naszego kraju” - zapowiedział Jarosław Kaczyński podczas ostatniej konferencji prasowej. Liderzy Prawa i Sprawiedliwości wypunktowali kłamstwa medialne o bierności partii, przestrzegali przed niebezpiecznymi mechanizmami unijnymi i ucięli wszelkie spekulacje na temat sojuszu ze skrajną prawicą. Oberwało się też Niemcom.
Publicystyka

„Magazyn Anity Gargas” wkrótce na antenie telewizji wPolsce24!

opublikowano:
Anita Gargas na antenie telewizji wPolsce24. Powraca ze swoim "Magazynem"
Anita Gargas na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Już niedługo widzowie będą mogli śledzić nowy, autorski format znanej i lubianej dziennikarki Anity Gargas. „Magazyn Anity Gargas” zadebiutuje na antenie telewizji wPolsce24, oferując cotygodniową dawkę angażującej publicystyki.
Publicystyka

Ale nudyyyy. Tusk, Grabiec i Kosiniak-Kamysz przysypiają w Sejmie

opublikowano:
Donald Tusk, minister Grabiec, wicepremier Kosiniak-Kamysz przysypiają na przemówieniu Sikorskiego
Hej, Panowie. Obudźcie się! (fot. wPolsce24)
Wielkie obietnice, dyplomatyczne prężenie muskułów, a w rzeczywistości... po prostu wielkie ziewanie! Tzw. uśmiechnięta koalicja ledwo trzyma się na nogach. Podczas gdy z mównicy padają wzniosłe i wyświechtane frazesy o tym, że "byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki", ekipa Tuska walczy z grawitacją i opadającymi powiekami.
Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.
Polska

Niemieckie media już obraźliwie etykietują kandydata PiS na premiera. Zaskoczeń raczej nie ma

opublikowano:
"Rechter Hardliner" - takimi słowami prof. Czarnka określił Der Tagesspiegel
"Rechter Hardliner" - takimi słowami prof. Czarnka określił Der Tagesspiegel (Fot. PAP/Marcin Obara)
Niemieckie media w przewidywalny sposób skomentowały decyzję Prawa i Sprawiedliwości, które wskazało Przemysława Czarnka jako swojego kandydata na premiera po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Komentarze za Odrą są w większości krytyczne i utrzymane w ostrym tonie, co trudno uznać za szczególne zaskoczenie, gdyż PiS od lat nie ma za Odrą dobrej prasy. Zarzuty i łatki? Wciąż te same.