Publicystyka

Laurka w niemieckim stylu. Chwalą Polskę, która odniosła sukces "pomimo Kaczyńskiego"

opublikowano:
Nie da się zapłacić reparacji czołgami i okrętami.
(fot. Pixabay)
Berliner Zeitung opublikował prowokacyjny artykuł, w którym autor (nie kto inny jak sam Klaus Bachmann, publicysta m. in. GW) "obala" mit "polskiego supermocarstwa". Teoretycznie chwali Polskę i pokazuje - zgodnie z faktami - że wyprzedzamy Niemców w cyfryzacji życia codziennego, ale diabeł - jak zawsze - tkwi w szczegółach. Nie bez powodów obawiamy się Niemców nawet wówczas, gdy przynoszą dary!

Poznawczy szok Bachmanna

W latach 90. Polacy kojarzyli się Niemcom z złodziejami aut i mafią – wspomina autor, cytując Bild i stereotypy z tamtych czasów. Nie wspomina jednak o tym, iż w taki wizerunek Polaka bardzo dużo inwestowali sami Niemcy, którym zależało na utrzymywaniu wizerunku naszego kraju w taki sposób, aby był on dostarczycielem głównie taniej siły roboczej.

Państwa, które może być co najwyżej montownią. Takiego, gdzie od czasu można wywieźć niechciane w Niemczech odpady, które przy okazji będzie można sprzedać z zyskiem. Stąd żarty satyryków z Polaków i regularna obecność dowcipów z Polski na antenach niemieckiej telewizji. Stąd regularnie wspieranie tych polityków, którzy wiedzieli, jak zadbać o niemieckie interesy. 

Owszem, czasami nasi rodacy "pomagali" w utrzymywaniu złej opinii o Polsce w Niemczech, ale nie oszukujmy się, nikomu tam nie zależało wówczas na "dobrej prasie" i uczciwym pisaniu o Polsce. 

Dziś, kiedy angielskie i amerykańskie media (tj. Telegraph czy Focus) pokazują, jak wiele się w ostatnich trzech dekadach w Polsce zmieniło, Niemcy są pierwsi do tego, żeby zaprotestować i polemizować z faktami. Bachmann próbuje dekonstruować mit polskiego cudu gospodarczego i nie zgadza się na opisywanie naszej ojczyzny jako nowej europejskiej "superpotęgi". Nie pozwala na pisanie o tym, iż Polska wkrótce dogoni Wielką Brytanię i Niemcy, radząc sobie z gospodarczymi wyzwaniami pomimo ogromnego napływu imigrantów, których udało się zintegrować z polskim rynkiem pracy.

Bachmann polemizuje z taką optyką i stawia karkołomną tezę, która ma pozwolić poczuć się lepiej naszym sąsiadom. W jego ocenie, sukces Polski, czyli obiektywny wzrost PKB i ogromne wydatki na obronę to gównie... efekt unijnych transferów (przede wszystkim niemieckich podatków!) i kredytów, bez własnej produkcji czołgów czy F-35.

Niemcy bardziej się boją

W swoim tekście autor zastanawia się też nad zadziwiającym paradoksem, którego zdaje się nie rozumieć.

Zauważa, iż Polska, choć ma wojnę "przed drzwiami" - bo niebo nad Rzeszowem pełne jest samolotów NATO - nie panikuje. Zauważa ze zdziwieniem, iż lęk przed wojną z Rosją jest dużo silniejszy w Niemczech niż w Polsce. 

Nie rozumie, dlaczego jego rodacy na co dzień żyją w strachu przed odległym konfliktem, np. blokując loty przez drony cywilne i obawiając się rosyjskiej prowokacji? Na szczęście Bachmann każdą, nawet najbardziej jednowymiarową statystykę, potrafi wytłumaczyć sobie i czytelnikom Berliner Zeitung w taki sposób, aby na koniec pokazać, że każdy polski sukces to zasługa Niemiec. 

Działa to nawet w wymiarze negatywnym, kiedy tłumaczy liczne powroty naszych rodaków do Polski. Opisuje, że powodem takiego stanu rzeczy nie jest chęć życia w lepszym państwie, ale chwilowe niskie bezrobocie i równie chwilowy... niemiecki problem z nadmierną biurokracją. 

Cyfrowa rewolucja: Polska hitem... pomimo PiS

Za jeden z kluczowych atutów cyfrowej Polski Bachmann uznaje (słusznie!) mObywatela, którego ewidentnie zazdrości Polakom. Z uznaniem opisuje aplikację, która - zaprojektowana przez rząd Zjednoczonej Prawicy - w jednym, cyfrowym portfelu danych zmieściła: dowód, prawo jazdy, historie auta, receptami i e-wnioskami. 

Bachmann wyraźnie podziwia to, że tak wiele spraw w Polsce można załatwić bez wychodzenia z domu. W podobnym tonie pisze o bliku, automatach paczkomatowych, e-receptach i czipach w samochodach z e-winietą. Podziwia to, że jego sąsiedzi, którzy przecież mieli być zacofani, dziś mają nawet cyfrową segregacją odpadów!

I tu najciekawszy paradoks. Niemiecki publicysta Gazety Wyborczej i Berliner Zeitung zastanawia się, jak to było możliwe... pomimo rządów Zjednoczonej Prawicy? Przecież pisze sukcesach, które wydarzyły się za rządów partii konserwatywnej, prawicowej. Partii, której lidera opisywano jako takiego, który nie ma konta w banku.

Jak więc było to możliwe, że to właśnie ten rząd wprowadził Polskę w XXI wiek, zostawiając Niemców daleko w tyle? Bachmann oczywiście nie jest w stanie pochwalić Jarosława Kaczyńskiego. Docenia więc... bezpartyjnych fachowców, którzy odpowiadają za ten sukces. Nawet jeśli, to nie będziemy podpowiadać panu Bachmannowi, kto tych fachowców zatrudnił i kto ich zwolnił. Nie dlatego, żebyśmy przesadnie dbali o jego samopoczucie. My wiemy, że ich zwolnienie było jednym z podstawowych celów nowego rządu. Między innymi po to, żeby wyrównać szanse.

źr. wPolsce24 za Berliner Zeitung 

 

 
 
 
 
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".
Publicystyka

To jest hit! Ursula von der Leyen w piżamie paraduje po Komisji Europejskiej

opublikowano:
Ursula von der Leyen  w uściskach z Macronem
Ursula von der Leyen (fot. shutterstock - zdjęcie nie przedstawia Ursuli w piżamie, tylko w żakiecie i jest wyłącznie ilustracyjne)
Jak donosi Ryszard Czarnecki, szefowa Komisji Europejskiej, Ursula Gertrud von der Leyen, zachowuje się w brukselskich gmachach jak we własnym pałacu.
Publicystyka

Błazenada premiera w Sejmie. Tusk i Hołownia zamieniają parlament w rynsztok

opublikowano:
Premier Donald Tusk dał popis chamstwa na mównicy sejmowej (
Premier dał popis chamstwa na mównicy sejmowej (fot. wPolsce24)
To, co wydarzyło się podczas debaty nad wotum nieufności dla minister klimatu, przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni polskiego parlamentaryzmu. Zamiast merytorycznej dyskusji i powagi, jakiej Polacy oczekują od najważniejszych osób w państwie, obywatele otrzymali rynsztokowy spektakl pogardy, w którym w rolach głównych wystąpili premier Donald Tusk oraz wicemarszałek Szymon Hołownia.
Publicystyka

Co on bredzi? Jaś Kapela, "artysta" na garnuszku państwa, który płacze nad hejtem. Kuriozalny występ w telewizji

opublikowano:
Jan Kapela na antenie telewizji wPolsce24
Jan Kapela na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Jaś Kapela od lat próbuje przekonać Polaków, że jest wybitnym twórcą. Problem w tym, że jego "sztuka" jest obiektywnie słaba, a jedyne, co mu faktycznie wychodzi, to wywoływanie tanich skandali, żenujących tłumaczeń i wyciąganie rąk po pieniądze. Jego najnowszy wywiad na antenie telewizji wPolsce24 tylko udowadnia.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Przemysław Czarnek: Polacy katowani przez policję, a nasz rząd podpisuje z Berlinem wojskowe układy

opublikowano:
Przemysław Czarnek w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie telewizji wPolsce24
Przemysław Czarnek w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Brutalna pacyfikacja polskich patriotów w Berlinie obnaża nie tylko upadek standardów i narastający rasizm w dzisiejszych Niemczech, ale przede wszystkim żenującą uległość rządu Donalda Tuska wobec zachodniego sąsiada. Kiedy niemieckie służby bezlitośnie pałują Polaków chcących upamiętnić ofiary nazizmu, polskie MSZ chowa głowę w piasek. O szokujących podwójnych standardach Berlina oraz antypolskiej polityce obecnej koalicji mówił wprost prof. Przemysław Czarnek.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.