Mądre i odważne słowa Karola Nawrockiego. Wizja Polski solidarnej i silnej, kontra smutna i biedna rzeczywistość rządów Tuska. Wielkość prezydenta unaocznia małość premiera
Testament Reagana i Trójmorze z podniesioną głową
Karol Nawrocki nie boi się odwoływać do fundamentów, które obaliły komunizm i zbudowały dobrobyt wolnego świata. Przywołując postać Ronalda Reagana oraz sojusz z największym z Polaków – świętym Janem Pawłem II – przypomniał elementarną definicję demokracji: „Jesteśmy rządem ludzi, przez ludzi wybranym i dla ludzi, a nie odwrotnie”.
To nie była tylko kurtuazja dyplomatyczna. Nawrocki przedstawił kompleksową, nowoczesną, a zarazem na wskroś konserwatywną i propaństwową wizję rozwoju Polski i całego regionu Trójmorza przed zbliżającym się szczytem G20:
-
Koniec z peryferiami i kompleksem niższości: Trójmorze to już nie ubogi krewny Zachodu, lecz potęga gospodarcza warta 6,4 bln dolarów, rosnąca dwukrotnie szybciej niż stara UE.
-
Odrzucenie zgubnego neoliberalizmu: Nawrocki wprost nazwał błędy transformacji lat 90. – dziką prywatyzację, likwidację zakładów pracy, plagę bezrobocia i oddawanie kontroli nad majątkiem narodowym. Przestrzegł przed powrotem do balcerowiczowskich dogmatów, które dla zwykłych Polaków oznaczały biedę i wykluczenie.
-
Model „FDI Plus” i obrona polskiego kapitału: Zagraniczny inwestor ma przynosić technologie, podnosić kompetencje pracowników i budować trwałe partnerstwo z polskimi MŚP, a nie traktować Polskę i bliskie nam kraje regionu jak Czechy, Słowację czy państwa bałtyckie, jako montownię i rezerwuar taniej siły roboczej. Prezydent nie pajacował przy tym z maskotkami Krecika i Reksia, jak pewien sopocki dygnitarz z Alei Ujazdowskich 1/3.
-
Rodzina w sercu państwa: Nawrocki bez ogródek zdiagnozował katastrofalny kryzys demograficzny dotykający Europę. Receptą nie są lewicowe mody i kultura rezygnacji z dzietności, lecz afirmacja rodzicielstwa, szacunek dla instytucji małżeństwa, transfery społeczne i realne wsparcie godnego życia od najmłodszych do seniorów.
-
Solidarne państwo zwalczające patologie: Przypomnienie o kluczowej roli instytucji antykorupcyjnych (takich jak CBA) w budowie zaufania obywateli do państwa.
Słowa te trafiają w sedno: wzrost PKB nie może być celem samym w sobie, jeśli jego owoców nie widać w polskich domach, a strategiczne decyzje mają zapadać w Warszawie, a nie pod dyktando zagranicznych ośrodków.
Dwa światy: Państwowiec kontra uciekający aparatczycy
Wystąpienie Karola Nawrockiego wybrzmiewa tym mocniej, gdy zestawi się je z porażającą bezradnością obecnej władzy. Podczas gdy na Krakowskim Przedmieściu kreślona jest odważna perspektywa reprezentowania interesów całego regionu na szczycie G20, w mediach ujawniane są kolejne kulisy „standardów” koalicji 13 grudnia.
Wystarczy spojrzeć na głośną sprawę dr. Dawida Kacprzyka – protegowanego warszawskich struktur Platformy Obywatelskiej, obciążonego zarzutami i doniesieniami sygnalistów dotyczącymi dramatycznych zaniedbań w Szpitalu Południowym. Zamiast przejrzystości, pełnej dyscypliny i rzetelnych wyjaśnień, opinia publiczna ogląda kompromitujące sceny: lekarz powiązany z establishmentem ucieka przed kamerami stacji wPolsce24 korytarzami przychodni w Jaktorowie, chowając się po gabinetach i strasząc dziennikarzy policją za wykonywanie misji społecznej.
A gdzie podziały się zapowiedzi Donalda Tuska o „braku litości dla osób dopuszczających się przestępstw lub uchybień moralnych”? Gdzie stanowcza ręka prokuratury Waldemara Żurka? Gdy represje i pokazowe wejścia o 6:00 rano stosowane są wobec przeciwników politycznych, wobec „swoich” aparat państwowy Tuska zdaje się ślepy i głuchy.
Wybór dla Polski
Ten kontrast pokazuje dwa zupełnie różne podejścia do Polski:
-
Wizja Nawrockiego: Ambitne, podmiotowe państwo chroniące słabszych, wspierające rodziny, dumne z suwerenności, dbające o uczciwość i silne sojuszem z USA oraz partnerami z Trójmorza.
-
Praktyka Koalicji 13 Grudnia: Tanie hasła o praworządności, za którymi kryje się arogancja, zamiatanie skandali pod dywan, uległość wobec brukselskich dyrektyw i powrót do polityki bezdusznego państwa z dykty. Do tego bieda, drożyzna i żenujące spektakle w mediach społecznościowych.
Przemówienie Karola Nawrockiego to wyraźny dowód na to, że po stronie patriotycznej istnieje spójny, dojrzały program dla Polski – program rozwoju, który nie zapomina o człowieku, moralności i narodowej tożsamości. Po drugiej stronie wieje jedynie bezideową i antypolską pustką. Kolejny raz wielkość prezydenta unaocznia nam małość premiera i jego gabinetu.
źr. wPolsce24









