Poseł KO sam kiedyś jechał za szybko i mało nie zginął, a dziś apeluje o stawianie większej liczby fotoradarów

We wrześniu 2011 roku Jarosław Wałęsa miał wypadek na drodze krajowej w okolicach Stropkowa. Jadąc motocyklem, zderzył się z samochodem osobowym. Obrażenia były bardzo poważne – polityk doznał licznych złamań i przez długi czas przechodził rehabilitację.
Śledczy wskazywali, że do wypadku przyczyniło się nieprawidłowe włączenie się do ruchu przez kierowcę samochodu. Jednocześnie opinie biegłych wykazały, że motocykl prowadzony przez Wałęsę poruszał się z prędkością wyższą niż dopuszczalna. Według ustaleń ekspertów było to około 115 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h.
Sam Wałęsa po wypadku wielokrotnie mówił, że był to moment, który zmienił jego życie. Podkreślał, że otrzymał „drugie życie”, a po powrocie do zdrowia deklarował, że nie zamierza już wracać do jazdy motocyklem.
Dziś poseł apeluje o jeszcze większą kontrolę kierowców. W interpelacji do ministra infrastruktury zaproponował częstsze stosowanie odcinkowych pomiarów prędkości oraz fotoradarów w miejscach remontów dróg.
Ministerstwo odpowiada: nie wszędzie da się mierzyć prędkość
Resort infrastruktury przyznał, że bezpieczeństwo na remontowanych odcinkach dróg jest jednym z ważnych wyzwań. Sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Stanisław Bukowiec wskazał, że wprowadzane są kolejne rozwiązania mające chronić zarówno kierowców, jak i drogowców.
Jednym z nich jest możliwość stosowania tzw. mobilnych poduszek zderzeniowych, które mają zabezpieczać miejsca prowadzenia prac. Resort przypomniał również o ułatwieniach dotyczących montażu stacjonarnych fotoradarów w rejonie remontów.
Problem pojawia się jednak przy odcinkowym pomiarze prędkości. Jak wyjaśnił Bukowiec, takie urządzenia można stosować tylko tam, gdzie na całym kontrolowanym fragmencie obowiązuje identyczne ograniczenie prędkości. W praktyce wyklucza to część remontowanych tras, gdzie ograniczenia są wprowadzane tylko punktowo.
Nowy odcinkowy pomiar na autostradzie A2
Ministerstwo poinformowało jednak, że podczas rozbudowy autostrady A2 między Warszawą a Łodzią zostanie zamontowany zestaw do odcinkowego pomiaru średniej prędkości. To jedna z najważniejszych inwestycji drogowych w Polsce. Po przebudowie kierowcy mają zyskać dodatkowy pas ruchu, który ma poprawić przepustowość trasy między dwoma dużymi aglomeracjami. Prace mają ruszyć we wrześniu, a ich zakończenie planowane jest na koniec 2028 roku.
Na czas robót kierowcy będą nadal mieli do dyspozycji po dwa pasy w każdym kierunku, ale zmieni się organizacja ruchu. W miejscach prowadzonych prac będzie obowiązywało ograniczenie do 70 km/h.
Dla wielu kierowców oznacza to konieczność znacznego zwolnienia – na autostradach w Polsce standardowo można poruszać się z prędkością do 140 km/h.
Doświadczenie, które zmieniło spojrzenie na bezpieczeństwo?
Może zaskakiwać, że dziś Wałęsa angażuje się w działania na rzecz większej kontroli na drogach. Zwolennicy takich rozwiązań wskazują, że doświadczenie własnego dramatu mogło wpłynąć na jego podejście do bezpieczeństwa. Krytycy z kolei od lat podnoszą, że nadmierna liczba kontroli może być odbierana jako dodatkowe obciążenie dla kierowców.
Jedno jest pewne – odcinkowe pomiary prędkości na kolejnych trasach oznaczają dla kierowców koniec pobłażania. Przekroczenie limitu na remontowanym fragmencie A2 może szybko zakończyć się mandatem.
źr. wPolsce24 za interia.pl











