Rosyjski uzbrojony pocisk CH-101 spadł pod Lublinem. RCB ani słowem, F-16 nie zdążył. Tusk tłumaczy, Polacy boją się o swoje bezpieczeństwo
Polskie radary wykryły obiekt o 3:40, ale mimo poderwania myśliwca F-16 wojsku nie udało się go przechwycić – pocisk zniknął z radarów już po sześciu minutach. Według szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy była to rosyjska rakieta Ch-101, która naruszyła przestrzeń powietrzną NATO. Premier Donald Tusk potwierdził, że był to uzbrojony pocisk – ale zamiast skutecznej obrony, Polacy dostali tylko spóźnione tłumaczenia.
Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale panika wśród mieszkańców była ogromna. Zamiast jasnych komunikatów, obywatele obudzeni syrenami pozostali bez żadnego alertu RCB – państwo po prostu zamilkło. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen skrytykował: "Alert RCB służy tylko do informowania o pogodzie, a gdy coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać". Politycy opozycji, w tym Przemysław Czarnek, domagają się wyjaśnień, podkreślając, że "mieszkańcy mają prawo do szybkiego komunikatu" – którego nigdy nie otrzymali.
Chaos informacyjny, kompletna cisza ze strony rządu oraz bezradność wobec uzbrojonego rosyjskiego pocisku naruszającego przestrzeń NATO wzbudziły strach i poczucie zagrożenia nie tylko wśród mieszkańców okolic Tarnawy-Kolonii. Incydent unaocznił, jak kruche jest poczucie bezpieczeństwa w kraju u granic którego toczy się wojna – i jak bardzo zawodzi w takich chwilach rządząca koalicja Donalda Tuska.
Więcej w materiale wideo.
źr. wPolsce24











