To już inwazja na Hiszpanię. Tylko dziś przybyło 20 tysięcy migrantów. Wszystko przez jeden wyrok sądu!

Wszystko zaczęło się od wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego z 8 lipca 2026 roku. Sąd orzekł, że procedura „devolución en caliente” (dosłownie "gorącego powrotu" w praktyce oznaczającego tzw. push-backi) nie może być stosowana wobec migrantów, którzy przybywają do Ceuty lub Melilli... wpław. Zdaniem sędziów taka osoba nie pokonuje fizycznej bariery granicznej (płotu), więc nie łapie się pod specjalny tryb natychmiastowego odsyłania do Maroka.
Wcześniej hiszpańska żandarmeria rutynowo odsyłała takich migrantów natychmiast z powrotem. Jednak po wyroku trzeba stosować zwykłą, długotrwałą procedurę – z prawem do adwokata, azylu i wielomiesięcznym oczekiwaniem. Efekt? Przyszedł bardzo szybko i jest nim po prostu katastrofa.
W krótkim czasie po wyroku setki, a według niektórych źródeł nawet ponad 1500 osób (głównie młodych Marokańczyków i Algierczyków) rzuciło się wpław, wiedząc, że szansa na pozostanie w Hiszpanii dramatycznie wzrosła. Każdego dnia ten sposób na przedostanie się do kraju UE zyskiwał coraz bardziej na popularności. Związek zawodowy policji JUPOL szacuje, że tylko podczas dzisiejszej fali do Ceuty przedostało się nawet ponad 20 000 nielegalnych imigrantów! Liczba ta znacznie przekracza oficjalne dane i nie została jeszcze potwierdzona przez Delegację Rządową, ale pochodzi od funkcjonariuszy na miejscu.
Ceuta jest mniejsza od Tczewa
Warto zauważyć, że w Ceucie mieszka około 80 tysięcy ludzi, a samo miasto ma powierzchnię 19,7 km kwadratowego, czyli jest mniejsze np. od Tczewa. Ceuta jest hiszpańską eksklawą na terytorium Maroka, położoną niemal naprzeciwko Gibraltaru i oddzieloną od Europy pasem wody o szerokości 22 km. Wygląda zatem na to, że kwestią dni jest kiedy liczba przypływających do Ceuty Marokańczyków i Algierczyków stanie się większa od liczby mieszkańców miasta.
Sąd oderwany od rzeczywistości
To klasyczny przykład tego, jak jedno orzeczenie sądowe może zmienić rzeczywistość na granicy. Hiszpański Sąd Najwyższy czytał literę prawa – ale nie uwzględnił skutków praktycznych. Efekt jest tragiczny dla Ceuty i dla całej Hiszpanii. Polski prawnik pokazał to bez owijania w bawełnę: to nie jest „spontaniczna fala migracyjna”, tylko bezpośrednia konsekwencja sądowej decyzji, która otworzyła furtkę. Czas pokaże, czy Hiszpania będzie w stanie to opanować.
źr. wPolsce24 za X-Maciej Oniszczuk/gaceta.es











