Publicystyka

Nawet „Newsweek” uderza w rząd. Ten tekst to policzek dla obecnej władzy

opublikowano:
Kolejka do lokalu wyborczego albo pączkarni w Warszawie. Dziś już coraz mniej osób stać na dobre pączki, bo ludzie głosowali na uska
Frustracja mieszkańców Jagodna i Wilanowa coraz większa (fot. Fratria, Newsweek)
Trzeba przyznać jedno: jeśli nawet „Newsweek” zaczyna pisać o dramacie klasy średniej, to znaczy, że sytuacja naprawdę wymknęła się spod kontroli. Problem polega tylko na tym, że bohaterowie tego tekstu zachowują się tak, jakby zostali zaskoczeni własnymi wyborami. Jakby wszystko wydarzyło się „samo”. Jakby nikt nikogo nie ostrzegał. A przecież ostrzegał.

"Trzy lata temu czułem, że mogę wszystko, a teraz..." - nie, to nie są słowa sfrustrowanych "pisowców", których pozbawiono władzy, a tytuł artykułu Dawida Karpiuka w najnowszym "Newsweeku", w którym opisuje, jakie nastroje panują wśród młodych, wykształconych mieszkańców wielkich miast. Tych samych, którzy w październiku 2023 roku do późnych godzin nocnych stali w kolejkach do lokali wyborczych, by oddać swój głos na Donalda Tuska czy Szymona Hołownię.

Pokolenie „ja sobie poradzę”

W artykule autor przedstawia całą galerię postaci. To: Baśka, Kamil, Maciek, Eliza, Marcin. Wszystkich łączy jedno: są wykształceni, z wielkich miast, świadomi, „europejscy” i nienawidzący PiS-u i Konfederacji. Przekonani, że państwo jest od idei, a nie od gospodarki; od praw mniejszości, a nie od liczenia pieniędzy; od moralnych uniesień, a nie od rachunków za kredyt.

Głosowali, jak sami przyznają, „sercem”. Głosowali „przeciwko ciemnogrodowi”. Głosowali, bo „nie będą żyć w katotalibanie”. Głosowali na ludzi, którzy przecież już kiedyś byli u władzy i pokazali, że ich rząd oznacza, że będzie drożej, będzie trudniej, ale za to bardziej „europejsko”.

I faktycznie tak jest. Jest drożej, jest trudniej i jest bardziej europejsko - przynajmniej w sferze decyzji, bo te zapadają dziś głównie w Berlinie i Brukseli. a nie w Warszawie. 

Nie wiem, czy postacie opisywane przez Karpiuka realnie istnieją, czy są tylko wytworem wyobraźni autora, symbolem pewnej grupy, kimś, kogo w żargonie dziennikarskim określa się mianem "Sierżanta Palucha", czyli drugim narratorem, który pozwala autorowi wyrazić swoje myśli i zsubiektyzować własne przemyślenia ustami rzekomego "wywiadowanego". To zresztą nieistotne, już sam fakt, że te przypadki, pełne rozgoryczenia i przedstawiane są na łamach "Newsweeka" wiele mówi o frustracji zawiedzionych wyborców koalicji 13 grudnia, czy jak wolą określać się sami 15 października. 

Open’er, Uber i terapia – czyli dramat luksusu

Najbardziej poruszający jest oczywiście "dramat" Baśki. Kiedyś Mokotów, dziś Bemowo. Kiedyś Uber, dziś metro i autobus. Kiedyś Open’er, dziś… Mazury. Dramat pokolenia, które właśnie odkryło, że festiwal muzyczny i wino na mieście to nie prawa człowieka, tylko luksus.

"Elita opiniotwórcza III RP" przeżywa egzystencjalny kryzys, bo musi robić zakupy w Lidlu. Terapia za 300 zł przestaje być „niezbędna”. Wino z lokalnego sklepiku z drogimi trunkami zamienia się na butelkę z dyskontu. Trzeba sprawdzić stan konta przed wejściem do Biedronki.

Tak wygląda ten „upadek klasy średniej”.

Pensja ta sama, decyzje te same

Mam tę samą pensję od lat” – mówi Kamil. I to zdanie jest kluczem do wszystkiego. Pensja ta sama, ale oczekiwania wciąż takie jak dawniej. Państwo miało przecież podnosić płacę minimalną, rozdawać, regulować, opodatkowywać, walczyć z „nierównościami”, ale jednocześnie zachowywać przywileje pewnej grupy w ramach jej elitarności. 

Nikt nie brał pod uwagę tego, że poprzedni rząd był pierwszym, który realnie spełniał swoje obietnice wyborcze. Że obniżano podatki, przy jednoczesnym zwiększaniu wsparcia socjalnego. I nie trzeba było tego robić, zadłużając na potęgę państwo. 

A to wszystko jest tylko skutkiem konkretnych decyzji politycznych. Decyzji, które to pokolenie popierało. Entuzjastycznie.

Przez lata słyszeliśmy, że „pieniądze się znajdą”, że „państwo ma obowiązki”, że „rynek trzeba ucywilizować”. A dziś ci sami ludzie mówią z niedowierzaniem, że rata kredytu wzrosła z 1500 do 3000 zł. Że zdolność kredytowa spadła. Że „nie da się żyć”.

Da się. Tylko nie w świecie sloganów.

Zaskoczeni rzeczywistością

Najbardziej szczere w tym tekście są fragmenty, gdy bohaterowie przyznają, że zaczynają rozumieć tych, których jeszcze wczoraj wyzywali od "pisowców", „konfiarzy”, „oszołomów” i „neoliberałów”. Nagle okazuje się, że podatki jednak mają znaczenie. Że inflacja to problem. Że wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto nie jest abstrakcją.

Tyle że to spóźnione olśnienie.

To pokolenie wiedziało, na kogo głosuje. Wiedziało, jakie będą konsekwencje. Ale było przekonane, że ich nie dotkną. Że zapłacą „inni”. Ci z prowincji. Ci bez studiów. Ci, których tak chętnie pouczano z pozycji moralnej wyższości.

Teraz rachunek przyszedł także do nich.

I nagle państwo jest za mało opiekuńcze

Przez lata mówili: „nie potrzebujemy państwa, damy sobie radę”. Dziś mówią: „czujemy się nieważni”. Przez lata gardzili „roszczeniowymi”. Dziś sami liczą każdą złotówkę i boją się telefonu z parabanku.

To nie jest tragedia pokolenia. To jest lekcja odpowiedzialności. Spóźniona, bolesna, ale konieczna. Oby jednak skuteczna. 

Może więc zamiast kolejnego tekstu o „wkurzeniu klasy średniej”, warto zadać jedno, proste pytanie: czy naprawdę nie wiedzieliście, na co głosujecie?

A jeśli wiedzieliście – to dlaczego dziś udajecie, że to was zaskoczyło?

źr. wPolsce24

Publicystyka

Dziennikarz wPolsce24 z zarzutami za… zadawanie pytań. Skandaliczna sprawa trafi do Rzecznika Praw Obywatelskich

opublikowano:
Szymon Szereda zadawał pytania m.in. pierwszemu przewodniczącemu KOD Mateuszowi Kijowskiemu
Szymon Szereda zadawał pytania m.in. pierwszemu przewodniczącemu KOD Mateuszowi Kijowskiemu (Fot. wPolsce24)
Sprawa, która w normalnie funkcjonującej demokracji nie powinna wydarzyć się nigdy, dzieje się dziś w Polsce: dziennikarz telewizji wPolsce24 Szymon Szereda usłyszał zarzuty za wykonywanie swoich obowiązków zawodowych. Powodem miało być rzekome „zakłócanie zgromadzenia” — w praktyce: zadawanie pytań aktywistom koalicji „13 grudnia” przed budynkiem Sądu Najwyższego.
Publicystyka

Minister Bogucki zmiażdżył Tuska. Premier kipiał ze złości

opublikowano:
Wściekłość Donalda Tuska podczas przemówienia szefa Kancelarii Premiera Zbigniewa Boguckiego. Premier zaciska usta
Wściekłość Donalda Tuska podczas przemówienia szefa Kancelarii Premiera Zbigniewa Boguckiego (fot. wPolsce24)
Najpierw było dość absurdalne przemówienie premiera Donalda Tuska, w którym oskarżał prezydenta Karola Nawrockiego i obóz PiS o chronienie przestępców i wspieranie rosyjskiej mafii, a później odpowiedź szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, która z pewnością przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu, po której Donald Tusk miał naprawdę nietęgą minę. Bogucki przypomniał, kto tak naprawdę był politykiem działającym na korzyść Rosji.
Publicystyka

Jacek Karnowski: Ta władza jest szczególnie bezwstydna

opublikowano:
Cały komitet polityków KO podczas otwarcia mostu tymczasowego
Cały komitet polityków KO podczas otwarcia mostu tymczasowego (fot. wPolsce24)
- Ta władza jest szczególnie bezwstydna. Ona się w ogromnej większości chwali tym, co zrobili poprzednicy - powiedział na antenie telewizji wPolsce24
Polska

Napadał na seniorki i kradł im torebki. Policjanci zatrzymali recydywistę, grozi mu długoletnie więzienia

opublikowano:
Zatrzymany przez warszawskich policjantów 45-letni mężczyzna. Napadał na seniorki i kradł im torebki
Szarpnął tak, że seniorka przewróciła się na ziemię (fot. Policja,gov)
Warszawscy policjanci zatrzymali złodzieja, który wyrwał seniorce torebkę. Okazało się, że to nie było pierwsze takie przestępstwo w jego wykonaniu.
Publicystyka

Oglądacie na własną odpowiedzialność! Zajrzeliśmy na chwilę do TVN-u, a tam... hymn na cześć Donalda Tuska

opublikowano:
W programie „Szkło Kontaktowe” jeden z widzów na żywo zaśpiewał piosenkę na cześć Donalda Tuska, a cała sytuacja pokazuje zarówno jego kontrowersyjne decyzje, jak i lojalność niektórych wyborców.
Szkło Kontaktowe (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
W trakcie programu na żywo Szkło Kontaktowe, emitowanego na antenie TVN-u, doszło do niespotykanej sytuacji. W pewnym momencie jeden z widzów dodzwonił się do studia, aby… odśpiewać piosenkę na cześć Donalda Tuska.
Publicystyka

Hit Internetu! "Identyfikuję się jako kot" Zobacz reakcję policji!

opublikowano:
Interwecja policjanta wobec człowieka, który identyfikował się jako kot i prowadził samochód
Policjant fachowo wyjaśnił "kota" za kierownicą (fot. wPolsce24)
W sieci krąży nagranie z interwencji amerykańskiej policji drogowej, które w pigułce pokazuje problem naszych czasów: co dzieje się wtedy, gdy subiektywna „tożsamość” próbuje zastąpić obiektywne prawo. Kierowca zatrzymany do rutynowej kontroli oświadcza funkcjonariuszowi, że… identyfikuje się jako kot, stąd nie zamierza przyjąć mandatu.