Publicystyka

Chcą epatować cierpieniem zwierząt, ale krwawe skutki aborcji są już dla nich gorszące

opublikowano:
AS_DSC03062_20170611
Warto zabiegać o humanitarną i bezbolesną hodowlę, ale czemu walczą o to ludzie, którym nie przeszkadza rzeź nienarodzonych ludzi? (Fot. Fratria/Andrzej Skwarczyński)
Wśród lewicowych, a raczej lewackich środowisk politycznych ugruntowuje się światopogląd, w którym cierpienie zwierzęcia jest więcej warte i bardziej wstrząsające niż cierpienie człowieka. Ostatnim przykładem takiego podejście jest wystawa zdjęć w Parlamencie Europejskim, która przedstawia drastyczne elementy hodowli przemysłowej.

Tilly Metz, zdeklarowana lesbijka i europosłanka Zielonych z Luksemburga, która jest znana ze swojego zaangażowania w sprawy ochrony zwierząt, organizowała wystawę mającą pokazać brutalne praktyki stosowane w przemyśle hodowlanym.

Na jednym ze zdjęć znalazła się scena przedstawiająca prosiaka w trakcie kastracji, która odbywała się bez znieczulenia – procedura powszechnie stosowana w wielu krajach Unii Europejskiej. Procedura, którą rzeczywiście trudno zrozumieć i zaakceptować, dlaczego zwierzęta okalecza się bez podania środków przeciwbólowych.

Zbyt drastyczne

Zdjęcie zostało zdjęte z wystawy, gdy europoseł PiS Kosma Złotowski uznał je za "wyjątkowo drastyczne". Na miejsce wycofanego zdjęcia biuro Tilly Metz przysłało inne, na którym prosiak przechodzi zabieg przycinania ogona – również bolesny, ale uznawany za mniej wstrząsający. 

W zasadzie nie byłoby nic złego w staraniach europosłanki Metz o bardziej humanitarne traktowanie zwierząt, ale jednak szokuje dysproporcja, jaką stosuje ona w przypadku cierpienia świń i ludzi. 

Metz nigdy nie ukrywała poparcia dla aborcji, posługując się eufemizmami takimi jak "kobietom należy się opieka aborcyjna". 

Cierpienie zwierząt lepsze niż nienarodzonych?

To ogromna dysproporcja, która rzuca cień na spójność podejścia do kwestii cierpienia, zależnie od tego, czy mamy do czynienia ze zwierzęciem, czy z człowiekiem.

Trudno zliczyć także przypadki, kiedy aktywiści pro life padali ofiarami ataków za prezentowanie drastycznych obrazów abortowanych ludzkich płodów. Zazwyczaj prezentacja takich zdjęć budzi oburzenie właśnie wśród tych, którzy - jak Tilly Metz - nie mają nic przeciwko drastycznym sposobom poruszania ludzkich sumień pod warunkiem, że chodzi o cierpienia zwierząt. 

źr. wPolsce24 za politico.eu

Publicystyka

A kto tu tęskni za komuną? Umizgi obecnej władzy nie pozostawiają złudzeń

opublikowano:
Coraz więcej polityków nie wypiera się sympatii do komunistów
Coraz więcej polityków nie wypiera się sympatii do komunistów
Zaprzysiężenie rządu Donalda Tuska 13 grudnia 2023 roku nie było jedynie kalendarzowym zbiegiem okoliczności. Data ta, nierozerwalnie kojarzona z wprowadzeniem stanu wojennego, stała się dla wielu symbolem politycznego zwrotu, jaki dokonał się po przejęciu władzy przez obecną koalicję rządzącą. Od tego momentu coraz częściej mówi się o tzw. „koalicji 13 grudnia” – nie tylko jako haśle publicystycznym, lecz jako opisie realnych decyzji personalnych i kierunku politycznego obecnej władzy.
Publicystyka

Polacy mają dość internetowej błazenady Sikorskiego

opublikowano:
Minister Sikorski nie cieszy się zbyt wielkim uznaniem internautów
Minister Sikorski nie cieszy się zbyt wielkim uznaniem internautów (fot. Fratria/wPolce24)
Radosław Sikorski, samozwańczy król mediów społecznościowych, zderzył się z twardą rzeczywistością. Mimo że szef MSZ dwoi się i troi w internecie, próbując kreować wielką politykę za pomocą wpisów, Polacy wystawili mu czerwoną kartkę. Najnowsze badania nie pozostawiają złudzeń – „wirtualna dyplomacja” w wykonaniu obecnego rządu to pasmo wizerunkowych porażek i oznaka niebezpiecznej megalomanii.
Publicystyka

Awantura w Sejmie. Trela z mównicy obraża prezydenta, Morawiecki punktuje Czarzastego i Tuska

opublikowano:
Poseł Tomasz Trela otworzył usta i ściek popłynął. Polityk zaatakował prezydenta Karola Nawrockiego
Poseł Tomasz Trela zaatakował prezydenta Karola Nawrockiego (wPolsce24)
Sceny, które mogliśmy dzisiaj obserwować w polskim Sejmie, zdają się udowadniać, że komuna w Polsce jednak do końca nie upadła. Świadczy o tym fakt, że marszałkiem izby jest człowiek, który nie tylko wywodzi się z PZPR, ale sam publicznie stwierdza, że jest komunistą.
Publicystyka

Wczoraj siedział cichutko, a dziś nagle nabrał odwagi. Czarzasty atakuje prezydenta. Ależ tam są nerwy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej opowiada o RBN i atakuje prezydenta Karola Nawrockiego
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej (fot. wPolsce24)
Buta, arogancja i rynsztokowy język – tak można podsumować ostatnie wystąpienie Włodzimierza Czarzastego. Lider Lewicy, wywodzący się wprost z komunistycznego układu, w skandalicznych słowach zaatakował prezydenta. Nie zabrakło gróźb, szantażu emocjonalnego w sprawie zbrojeń, a nawet suflowania antyamerykańskich nastrojów. Czy to jest ta „uśmiechnięta Polska”, którą obiecywała koalicja 13 grudnia?
Publicystyka

Co za błazenada. W takich tanich zagrywkach Tusk odnajduje się najlepiej. Nie wie, jakie to żenujące?

opublikowano:
Premier Tusk rozdaje pączki w samolocie. Co za tani PR
Tusk przypomniał sobie o pączkach. Jakie o było sztuczne (fot. wPolsce24)
Wyloty do Brukseli najwyraźniej źle wpływają na premiera. Kiedyś opowiadał o przysmakach serwowanych mu przez teściową, teraz postanowił sam zabawić się w "dobrego wujka". Wyszło żenująco.
Publicystyka

Tylko u nas! Bąkiewicz: Nie chcę zabić Tuska. Modlę się za niego. Ale pani prokurator chyba nie lubi Czarzastego

opublikowano:
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Postawienie zarzutu publicznego podżegania do zabójstwa urzędującego premiera to jedna z najcięższych możliwych kwalifikacji karnych w polskim prawie. Właśnie z takim zarzutem musi dziś mierzyć się Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic i jeden z najbardziej rozpoznawalnych działaczy środowisk narodowych.