Fala oburzenia po kolejnym wpisie Donalda Tuska. „Polityka z Twittera i kredyt na pokolenia”

W sobotnie przedpołudnie premier Donald Tusk postanowił ogłosić rzekomy sukces swojego gabinetu. Zrobił to w swoim klasycznym stylu – krótko, autorytarnie i z obowiązkową szpilką wbitą w Pałac Prezydencki oraz Prawo i Sprawiedliwość.
Meldunek z ostatniej chwili! Sobota to 29 umów na 79 miliardów! Wszystko w polskich firmach. To jest właśnie SAFE. Mam nadzieję, że wreszcie dotarło do prezydenta i prezesa” – napisał Tusk na swoim profilu.
Wpis błyskawicznie zyskał ogromne zasięgi, ale reakcja internautów z pewnością nie była taka, jakiej oczekiwał premier. Pod postem natychmiast zarroiło się od krytycznych komentarzy. Polacy mają już dość „rządzenia przez Twittera” i domagają się twardych faktów, a nie propagandowych haseł. Mniej internetum, a więcej przyzwoitości. Wszak jeszcze nie ucichły echa wczorajszego zachowania premiera w Sejmie, gdzie zlekceważył Polaków.
Król Twittera, zakładnik PR-u
Krytycy Donalda Tuska od dawna zwracają uwagę, że obecny premier najlepiej czuje się w sferze wirtualnych potyczek. Zamiast realnych reform i ciężkiej pracy gabinetu, Polacy co rusz raczeni są złośliwymi wpisami, których jedynym celem jest odwrócenie uwagi od realnych problemów kraju.
Co szczególnie oburzyło komentujących? Fakt, że nawet przy ogłaszaniu rzekomego sukcesu gospodarczego, Tusk nie potrafił powstrzymać się od politycznej agresji. Formuła „Mam nadzieję, że wreszcie dotarło do prezydenta i prezesa” pokazuje, że dla premiera ważniejsze od merytoryki jest codzienne uderzanie w Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego. To cyniczna gra na polaryzację społeczeństwa.
Internauci pytają o szczegóły. „Na jaki procent ten kredyt?”
Pod radosnym „meldunkiem” premiera szybko pojawiły się konkretne pytania, na które szef rządu tradycyjnie już nie odpowiedział. Polacy coraz trzeźwiej patrzą na rzucane z rękawa miliardy i pytają o realne koszty tych decyzji.
Dosadnie podsumował to publicysta Zygfryd Czaban (@CDzwoni):
Na jaki procent ten kredyt zaciągnięty na pokolenia, w części przeznaczony na finansowanie obrażającej nas Ukrainy?”
To pytanie dotyka kluczowego problemu – skąd pochodzą środki na program „SAFE” i jak wielkim długiem zostaną obciążone przyszłe pokolenia Polaków. W dobie napiętych stosunków dyplomatycznych, kwestia bezwarunkowego finansowania zewnętrznych podmiotów budzi coraz większy sprzeciw społeczny.
Gdzie jest ten „polski kapitał”?
Kolejną wielką niewiadomą, którą Tusk przykrył ogólnikiem „wszystko w polskich firmach”, obnażyła internautka Aga W (@Aga_W750):
A te 29 firm to ile ma w 100 proc polski kapitał, a ile niemiecki, austriacki itd?”
To celna uwaga. W dobie globalizacji i zagranicznych montowni działających na terenie Polski, hasło „polska firma” często okazuje się jedynie fasadą dla zagranicznego kapitału, który transferuje zyski poza granice naszego kraju. Premier nie przedstawił żadnej listy przedsiębiorstw, oczekując od obywateli wiary „na słowo”.
Tempo, które budzi niepokój
Zamiast zachwytu nad rzekomą sprawnością rządu, u wielu komentatorów nagłe podpisanie blisko trzydziestu umów wywołało uzasadniony sceptycyzm. Dziennikarz Telewizji wPolsce24 Konrad Hryszkiewicz (@KonradHryszkiew) skomentował to krótko i dobitnie:
„29 umów na raz? Wykończycie nasze zakłady”
Masowe podpisywanie kontraktów w jeden dzień – i to w sobotę – rodzi pytania o jakość weryfikacji tych dokumentów, pośpiech oraz realne zdolności przerobowe polskich przedsiębiorstw. Czy nie mamy tu do czynienia z działaniem „pod publiczkę”, byle tylko zdążyć z weekendowym tweetem?
Sobotnia aktywność Donalda Tuska na Twitterze to podręcznikowy przykład tego, jak obecna władza próbuje pudrować rzeczywistość. Zamiast transparentności, rzetelnych konferencji prasowych i odpowiedzi na trudne pytania dziennikarzy, Polacy otrzymują propagandowe komunikaty podszyte nienawiścią do opozycji i głowy państwa.
Jednak lawina krytycznych i niezwykle trafnych komentarzy pod wpisem premiera pokazuje jedno: Polacy nie dają się już nabierać na tanie sztuczki socjotechniczne. Czas na realne rozliczenia, a nie wirtualne meldunki.
źr. wPolsce24











