Niewiarygodne. Premier Tusk usprawiedliwia Zełenskiego i atakuje prezydenta Nawrockiego. „Czy on upadł na głowę?”
Wszystko zaczęło się od zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego, który jednoznacznie zadeklarował chęć odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu w związku z jego skandaliczną i uderzającą w polską pamięć narodową polityką historyczną. Reakcja Donalda Tuska zszokowała jednak nawet stałych obserwatorów sceny politycznej.
„Każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”?
Donald Tusk, komentując działania ukraińskich władz, stwierdził z rozbrojącą szczerością, że „każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”. Choć premier rzucił mimochodem, że ostatnie decyzje Kijowa są „niepokojące”, to całą swoją retoryczną agresję skierował przeciwko... polskiemu prezydentowi.
Tusk posunął się do oburzającego porównania. Stwierdził, że jeśli Karol Nawrocki odbierze Order Orła Białego Zełenskiemu, to będzie to... „podobny krok” do działań ukraińskiego przywódcy.
Tak, premier polskiego rządu naprawdę postawił znak równości między obroną polskiego honoru i pamięci o ofiarach ludobójstwa, a relatywizowaniem historii przez ukraińskie władze. W sieci natychmiast zawrzało, a komentatorzy pytają wprost: Czy ten człowiek upadł na głowę?
Symetryzm w służbie poprawności
Stawianie w jednym rzędzie suwerennej decyzji polskich władz o ochronie powagi Orderu Orła Białego z antypolskimi gestami historycznymi Kijowa to czysty symetryzm, który godzi w polską rację stanu. Order Orła Białego to nie jest gadżet dyplomatyczny, który rozdaje się raz na zawsze bez względu na późniejsze zachowanie obdarowanego.
Prezydent Karol Nawrocki, od lat stojący na straży prawdy historycznej, jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej i prezes IPN, doskonale rozumie, że honorowanie osób, które blokują ekshumacje polskich ofiar czy promują kult zbrodniarzy, jest policzkiem dla milionów Polaków. Donald Tusk, jak widać, woli jednak rugać polskiego prezydenta i pouczać nas o „prawie do własnej interpretacji historii”. Szkoda tylko, że ta „interpretacja” tak często odbywa się kosztem deptania polskiej pamięci.
źr. wPolsce24











