Europoseł Biedroń przekroczył wszelkie granice! Słowa o UPA, które wykluczają go z grona przyzwoitych ludzi!

Hitler też walczył z Sowietami. Czy to go usprawiedliwia? Mussolini też walczył z Sowietami. Czy to czyni go mniej zbrodniczym? Logika Biedronia jest tak prymitywna i moralnie odrażająca, że aż trudno uwierzyć, iż padła z ust człowieka, który zasiada w PE w ramach polskiej puli euromandatów.
UPA nie była „ruchem oporu”. UPA była organizacją odpowiedzialną za rzeź ponad 100 tysięcy niewinnych Polaków – w tym kobiet, dzieci i starców – na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Bestialskie mordy, palenie żywcem, wycinanie płodów z brzuchów matek – to nie jest „kontekst historyczny”, to jest ludobójstwo. A Biedroń znajduje dla tego „zrozumienie”, bo „walczyli też z Sowietami”.
To jest hańba!
To jest moralna degrengolada. To jest dokładnie ten typ myślenia, który kiedyś pozwalał usprawiedliwiać najgorsze zbrodnie, byle tylko pasowały do narracji „walki z imperializmem”. Dziś ta narracja wraca w wydaniu antypolskim. Najsmutniejsze jest to, że Biedroń nie jest tu wyjątkiem. To jest coraz bardziej mainstreamowe myślenie części polskiej lewicy i liberalnych elit – że polska pamięć o Wołyniu jest „nacjonalistyczna”, a ukraiński nacjonalizm „zrozumiały w kontekście”. Że my mamy przepraszać, a oni mają prawo czcić swoich „bohaterów”.
Robert Biedroń właśnie pokazał, jak daleko można się posunąć w służalczości wobec Kijowa i jak nisko upaść w moralnej hierarchii. I nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Ani „walka z Sowietami”, ani „geopolityka”, ani „trudna historia”. Jest tylko jedno słowo: hańba.
Olgierd Jarosz











